28 wrz 2012

Waga złota

Dziecię chore. Na obiad zaprosiliśmy frytki, just frytki; warzywa niecnie zakneblowane w lodówce. Tak, wiem.

Be radośnie podskakuje nad patelnią i pryska słowotokiem.

- Ale usmaż mi te frytki tak w sam raz, nie na czarno, nie na blado. Zrób na złoto. Takie złoto jak serce mojej mamy.

Ochjoj. Mięknę wyraźnie.

Przy stole Małe skacze po wątkach jak pasikonik:

- Mój pokój wala się od kurzu.

- Tak sobie myślę: gdybym złamał kość z tyłka, to byłoby fajne... Nigdy już nie musiałbym usiedzieć na miejscu, mógłbym skakać i biegać non stop! Ale i tak jest nieźle, mam elastyczne ciało. Tylko niestety nie mogę polizać łokcia. (Be próbuje natychmiast polizać łokieć, a nóż widelec).

- Wiesz, mama Maksa też ma kitkę tak jak ty. Ale ona ma niekręconą. Za to babcia Maska ma kręconą. Niedługo wszyscy będą mieli kręcone włosy. Jak w owczarni.

- Ile waży kilogram śledzia tak dokładnie?

- A pół cegły?

- Poproszę tonę keczupu i cztery tony frytek. Czuję, że podołam.

- Ile jest ludzi na świecie w przeliczeniu na kilogramy? Tona, dwie tony?

...Obiad na wagę złota.

26 wrz 2012

Umiarkowanie

Małe chore i na antybiotyku. Wczoraj, zgodnie z zaleceniem padre, spytaliśmy doktora, czy Be przy zapaleniu tchawicy (diagnozę, rzecz jasna, musimy mieć nieprzeciętną) może jeść słodycze. To było najważniejsze pytanie, jak się okazało.

- Może, ale w umiarze.

Nazajutrz Be osiąga wyżyny perswazji:

- Mogę umiarkowanie czegoś? Na przykład banana?
Albo jeszcze bardziej umiarkowanie Oreo?

Ży

Be zapisuje kolejny sukces na konsoli.

- Mamoooo, mamooo! Przez jakie 'ży' pisze się 'najszybsza'?

25 wrz 2012

Pierścionek uczuć

- Wiesz, mamo, Hela mi pokazała pierścionek uczuć z Sandomierza.
- Pierścionek uczuć?
- No. On zmienia kolory i mówi o uczuciach. Na przykład na stołówce chcieliśmy sprawdzić, co czuje herbata.
- I co?
- Wrzuciliśmy go do kubka. Herbata powiedziała: "Jestem przegrzana".
- Acha.

Chwila ciszy. Be w końcu pęka:

- Wiesz... W tajemnicy przed panią chcieliśmy sprawdzić, co czuje skarpeta. Na lekcji!

...I już wiem, wiem, że będzie Puenta. Rżę na samą myśl. Widzę też jak Be dzielnie siedzi całą lekcję z pierścionkiem w skarpecie.

- No i co czuła skarpeta? - pytam.
- Skarpeta...- tu Be zniża głos i pochyla się w moją stronę - Ona czuła ROMANTYZM.


16 wrz 2012

Wyrazy szacunku

Be wykombinowało laurkę dla Jacka:

"Hej, chłopaki, hej, dziewczyny!
Dziś są twoje urodziny!!!
Wszyscy goście - mali, duzi -
dają ci prezentów tuzin!
Dają też masę poziomek,
kwiatów, książek, lecz ten dzionek
zdarza się jeden raz w roku,
więc szalejcie aż do zmroku!

Z wyrazami szacunku

- Be"

12 wrz 2012

Do hymnu

Kolacja. Be stuka w jajko. Dość długo.

- Przestań już - mówię.

- Czekaj, muszę skończyć. Stukam hymn naszej szkoły!

Oceny

Be, z racji mojej naukowej kampanii wrześniowej, od kilku dni pomieszkuje u babci. Po pracy przybywa padre z rodzicielską kontrolą.
Babcia od progu w skowronkach:

- No pochwal się tacie, jakie dobre oceny dostałeś dzisiaj w szkole.

- 5 minus z matematyki, 5 z polskiego i 4 plus z zachowania. - Grzecznie recytuje Be.

- Dostajecie oceny za zachowanie na przerwie? - Padre węszy podstęp. - Pokaż dzienniczek.

- Nie, nie, nie. Ja tych ocen nie mam w dzienniczku. Ja te oceny SAM bym sobie wystawił.

5 wrz 2012

Pora na dobranoc

Na dobranoc chcę ci powiedzieć o paru radach w sprawie przyjmowania gości - ni z gruszki ni z pietruszki oznajmia Be.

- Po pierwsze należy się przedstawić i grzecznie zaprosić gości do domu. Po drugie, oprowadzić. Po trzecie, jeśli lubią dyskoteki, zaprosić ich do mojego pokoju.

- Ok - mówię. - A skąd ci to przyszło do głowy teraz? W szkole rozmawialiście?

- Nie, tak ci radzę. Sam wymyśliłem. A propos szkoła! Mam najlepszą szkołę na świecie!

- Dlaczego?

- Bo jest super plac zabaw, koledzy, a akcja "Adoptuj Rycerza" zakończyła się sukcesem. Rycerze zostali odmalowani plus doszły im różowe ściany.
[Rechoczę skrycie.]
Ale wracając do rad w sprawie gości, jest jeszcze czwarta zasada: Musisz się im ładnie zaprezentować, żeby mogli uznać SWOJĄ dominację.

Tu umarłam. Musiałam więc błyskawicznie ulotnić się z pokoju.
Zza drzwi usłyszałam jeszcze:

- Maaamooo, co to jest właściwie dominacja?



4 wrz 2012

Obo'wiązki

Be ma niewiele obowiązków. Próbujemy naprawić ten błąd; do zadań domowych doszło więc codzienne zbieranie jabłek w ogrodzie. Małe nie byłoby sobą, gdyby każdorazowo nie uwypuklało owego ewidentnego wyzysku. Nie dość, że musi chodzić do szkoły, nie dość, że musi się myć (czasem nawet włosy!), nie dość, że musi ścielić łóżko i sprzątać na biurku - to JESZCZE te jabłka!
Be nie cierpi jabłek: leżących, nadpsutych, które spadają, spaść zamierzają, jabłek, wokół których krążą osy/muchy/mrówki/bąki. Małemu jest ZA gorąco, robi się ZBYT zmęczony; jest też ZBYT młody na tę ciężką pracę.

Zgniłe jabłka to już w ogóle powód do depresji; na dodatek zły padre znalazł rozwiązanie i Be rozpadające się owoce ma zbierać w ogrodowych rękawicach. Ojacie!
Moja mistrzowska obojętność na gorzkie Be'żale i wymówki została dziś zdmuchnięta. Małe wbiegło do domu i zwycięsko rzekło:

- Wiecej jabłek nie zbiorę! Tamte, co zostały, są ZAKORZENIONE!

30 sie 2012

Be niedożywione

- Jestem stanowczo niedożywiony! - Be protestuje znad talerza.

Się dziwię, bo ostatnio je za trzech.

- I nie myśl, że chodzi mi o jakieś tam kolacje czy obiady. - Ciągnie dalej. - Ja POTRZEBUJĘ jeść więcej słodyczy!!!

26 sie 2012

Klata

Gościmy pewną blogerkę, co to ma wątpliwość. Be, zafascynowane nową ciocią, dopuszcza ją do sekretów rodzinnych:

- Wiesz, mój tata ma bardzo fajną klatę.

Chwila refleksji i Be strzela:

- Ale podobno nie klata zdobi człowieka!

24 sie 2012

Alfa

Godzina siódma rano, zza ściany dobiegają zaskakujące dźwięki. Podnoszenie rolet, otwieranie szafy, jęk skrzyni na pościel. No no! Zerkam do pokoju Be. Łóżko zrobione, Małe ubrane i rozwalone na kanapie ze słuchawkami w uszach. Dumne jak paw.
Uśmiecham się i wyciągam kciuk.
Be, z rękami za głową niczym samiec alfa, merdając w rytm muzyki odnóżem, mówi z namaszczeniem:

- Nie ma za co! Nie dziękuj!

22 sie 2012

Śniadamy

Podczas dzisiejszego śniadania dowiedziałam się że:

- W uzębieniu dolnym mam nadal mleczaki. ("Wiesz, mamo, że na dole wciąż masz mleczaki? - Masz mleczaki, bo kształt nie taki!")

- Be żałuje, że na mieście nie ma żadnej Płatkarni (przecież ludzie lubią jeść płatki).

- Be zamierza otworzyć Płatkarnię.

- Be ma dziurę w spodniach od piżamy (prezentacja dziury następuje średnio co dwie minuty; dziura rośnie w oczach).

- To niesprawiedliwe, że Be musi złożyć kołdrę, przebrać się, umyć zęby.

- Be miało piękny sen: jeździło na koniku, trzymało go na gumce.
Konik zamienił się w jo-jo.

Dzień dobry!


17 sie 2012

Sitko

Pater i Be zajadają pomidorówkę. Ozdobnie zalegam na kanapie i co słyszę?

- Wytwierdź mi to przez sitko. - apeluje Be.

- O co on prosi? - pokrzykuję spod koca.

- Chce żebym mu przecedził zupę. - spokojnie tłumaczy padre.

Acha.

Piegi

- Mamo, jak to jest, że masz więcej piegów na rękach niż twarzy...
Ręce masz bardziej pogodne niż buzię?

16 sie 2012

Świnią w dal

Leżakuję pooperacyjnie, jednym uchem łowiąc narracje Be. Na konsoli Little Big Planet.

- No jedź, jedź! Jedź w siną dal, jedź w siną daaaaal, jedź świnią, jedź świnią w dal..., jedz świnią dal...

3 sie 2012

Szklanka do połowy

Be bardzo często żałuje. Żałuje, że już koniec gry na konsoli, że wyłączyli właśnie wodne zjeżdżalnie, że nie daliśmy rady z aquaparku teleportować się do wesołego miasteczka, że cukierek/lód/lizak był tylko jeden, że, że, że...
Strzelamy mu więc pogadankę o optymiście i pesymiście, szklance do połowy pełnej i pustej - wiadomix.

Podczas posiłków biedne Be zmuszane jest przez złych rodziców do picia wody. Ze szklanki.
Małe stara się z całych sił, od godziny, widzieć w życiu pozytywy.
I słyszymy:

- Patrzcie! Moja szklanka jest do połowy pusta! I co? Jestem optymistą!

1 sie 2012

Pszeprosin

Be dziś dał czadu. Nad wyraz.

5 minut temu, podczas akcji "karniaczek w pokoju", wręczono mi laurkę.
Interpunkcja i pisownia oryginalna:


Wierszyk pszepraszający dla Mamusi.

Przepraszam cię szczerze,
Mamo kochana,
pomimo, że psocę od samego rana.
Pszepraszam za wszystko,
co dzisiaj zrobiłem,
bo sam się w tej sprawie
ogromnie zmartwiłem.
Przepraszam za moje
złe zachowanie
(choć, prawde mówiąc dostał bym lanie),
bo chcę, byś szczęśliwa była od rana

Bardzo pszepraszam cię, mamo
kochana!

Cudownych rodziców mam

Wracamy do hotelu. Dzień pełen atrakcji: lody, niebieski ice-ulepek do picia, disco-laser, muzeum, twierdza (to akurat Be jakoś zniosło), a nade wszystko wizja aquaparku w Bodrum z 24-ma zjeżdżalniami.

Małe wystawia język przez okno busika i udaje, że jest psem. Szczęśliwym jak pixarowski Piorun.

- To był ekstra dzień, mamo. Tyle wrażeń! Jestem z wami szczęśliwy!

No i mnie naszło bez sensu:

- Wiesz, Be, jest taka piosenka: "Cudownych rodziców maaaam..."

Be w lot łapie melodię. I co słyszę?

- Cudownych rodziców maaam!
I radę z nimiii sobie dam!

31 lip 2012

Ćwiczenia z myślenia

Ciepła noc, turecki księżyc, leżakujemy na pomoście.
Oblazł mnie patos wakacyjny:

-Wiesz, Be, jak byłam mała, to sobie zrobiłam takie ćwiczenie pamięci. Mocno postanowiłam, że zapamiętam jedną, konkretną chwilę. I się udało.
(tu ckliwa relacja z zapamiętanej chwili).
...Zobacz, jakie piękne morze, księżyc, ciepły wiatr. Chciałbyś to zapamiętać?

- No jasne. Ojacie! Patrz, patrz mamo! Gwiazdy! One się POSUWAJĄ!

Czar jakby prysł był.

- Co robią??? Nie słuchasz mnie - mówię z wyrzutem.

- No słucham. Ale gwiazdy się posuwają na niebie!

- Raczej SPADAJĄ.

- No może. Ale się spełni i zapamiętam.

Pesel

- Tato, a co to jest pesel?

- To taki unikalny numer, który ma każdy obywatel. Każdy powinien znać swój pesel. Ja swoj znam (i padre leci z pamięci).

- A mój?

- Twój mam wpisany w komórce.

Be zawiedzione:

- Swoje chwalicie, cudzego nie znacie.

19 lip 2012

Wyważanki

- ... A na działeczce u babuni wyważałem wisienki!!! - radośnie ćwierka Be.

- Co robiłeś?

- No... Jak to było? Grillowałem?

- Może drylowałeś.

- O to, to!

15 lip 2012

Rękaw

Jemy pizzę. Be, umorusane od ucha do ucha, prosi o chusteczkę.
Chusteczka wręczona, jednak nadal w użyciu mankiet.

- Po to masz chusteczkę, żebyś nie wycierał się w rękaw - mówię.

- Nie wycieram się w rękaw, tylko w nos!

Wdech. Wydech. I do dziesieciu.

Makieta

Popadało. Be próbuje zainstalować się na tarasie.
Stolik mokry, krzesła mokre.

Małe bierze głęboki wdech i puszcza w przestrzeń tę oto refleksję:

- ...I w takich momentach właśnie żałuję, że nie mamy makiety. To znaczy ankiety. To znaczy markizy.

10 lip 2012

Tureckie kazanie

Spotykam się z koleżanką, niewidzianą lat 15.

- Czy to możliwe, żeby twoj syn był w moim kościele?

- Możliwe, chodzi z babcią.

- Jedziecie na wakacje do Turcji?

- No tak - odpowiadam zdziwiona.

- Byłam na mszy i jakiś chłopiec, na pytanie o wakacje, wystrzelił:
Jadę-do-Turcji-bo-mama-wygrała-taki-kupon-i-będą-tam-trzy-baseny-i-pięć-gwiazdek-i-rurowe-zjeżdżalnie-i-polecę-samolotem-a-jak-tam-nie-będzie-kościoła-to-proszeksiędza-co-wtedy?
Od razu pomyślałam o Be.

22 cze 2012

Dzień Ojca

W mę matczynę ręcę wpadła laurka dla taty. Złota, z dwoma wilko-człowiekami, w tym jeden w trakcie "patataj" wołający: "TATO!".
W sercu z żółtego papieru Treść.
Be zaklina się na świętości wszelakie, że Treść wymyśliło samo:

Tu, z okazji tego święta
nawet mama uśmiechnięta.
Składa miłe ci życzenia,
a ja mam do powiedzenia,
że cię kocham bardzo szczerze,
no i w ciebie mocno wierzę.

Aria

Be, w swoim mniemaniu niedostatecznie pasione słodyczami, znalazło sposób: pożyczki. Pożyczyć można czasem cukierka, czasem dwa zeta, a potem kupić jakiś neonowy cud-miód. Proste, słodkie. I samodzielne!
Proceder ten niecny zaczęło stosować w szkole nr 1, na basenie i w szkole muzycznej. Po serii rozmów edukacyjno-perswazyjno-restrykcyjnych, Be zostało u-czu-lo-ne.

Dziś wybiega z rytmiki - adekwatnie, w podskokach.
Tłum rodziców, tłum dzieci, tłum babć i cioć. Widownia dopisała jak zwykle.
Be staje w progu, oburącz przytrzymując futrynę. Aria na całe gardło:

- TATOOO, TATOOO! DZISIAJ NIE WYŁUDZAŁEM!!!

Kurtyna.

18 cze 2012

Personel

Akcja siusiu. Be wskakuje do najbliższej tojtojki. Zza niebieskiego plastiku słychać dziecięcy głosik:

- Tatooo, a mooogę sikaaać do personeluuu?

- Do czego?

- Do per-so-ne-luuu!!!

- ???

Zrezygnowane Be uchyla drzwi i pokazuje nam ów personel.

...Pisuar w sumie też na "P".

17 cze 2012

Jajmark

Wieczorem Be podsumowuje wyprawę. Relację nagrywa kamerką z laptopa.

- Tata zabrał nas na Jajmark. Nazywał się on Świętojajski.