28 wrz 2012

Waga złota

Dziecię chore. Na obiad zaprosiliśmy frytki, just frytki; warzywa niecnie zakneblowane w lodówce. Tak, wiem.

Be radośnie podskakuje nad patelnią i pryska słowotokiem.

- Ale usmaż mi te frytki tak w sam raz, nie na czarno, nie na blado. Zrób na złoto. Takie złoto jak serce mojej mamy.

Ochjoj. Mięknę wyraźnie.

Przy stole Małe skacze po wątkach jak pasikonik:

- Mój pokój wala się od kurzu.

- Tak sobie myślę: gdybym złamał kość z tyłka, to byłoby fajne... Nigdy już nie musiałbym usiedzieć na miejscu, mógłbym skakać i biegać non stop! Ale i tak jest nieźle, mam elastyczne ciało. Tylko niestety nie mogę polizać łokcia. (Be próbuje natychmiast polizać łokieć, a nóż widelec).

- Wiesz, mama Maksa też ma kitkę tak jak ty. Ale ona ma niekręconą. Za to babcia Maska ma kręconą. Niedługo wszyscy będą mieli kręcone włosy. Jak w owczarni.

- Ile waży kilogram śledzia tak dokładnie?

- A pół cegły?

- Poproszę tonę keczupu i cztery tony frytek. Czuję, że podołam.

- Ile jest ludzi na świecie w przeliczeniu na kilogramy? Tona, dwie tony?

...Obiad na wagę złota.

7 komentarzy:

anKa pisze...

Zajebiste!

Sory za w sumie przekleństwo?:-) Ale nie mogłam się powstrzymać, Be ma "zajebiste" teksty:-)

Gagacik pisze...

Uprzejmie prosi się o przekazanie MałemuBe, że pewna 32-letnia panna kocha się w Nim na zabój :D

zorka pisze...

Gagacik, on uwielbia starsze panie. ;)

Ladybird, ojciec - copywriter...

Anonimowy pisze...

W Małym Be tyle energii, że nie ma wątpliwości iż podołałoby nawet pięciu tonom frytek
:-)
A

Gagacik pisze...

Zorka, litości, bo się rozpłaczę nad tą starszą panią :)
Pamiętam, że jak byłam w wieku MałegoBe, to 32-latka, według mnie, stała już nad grobem :D

W końcu za platoniczną miłość do Nielata nie grozi prokurator ;)

mama FiK pisze...

coraz bardziej widać, że niedaleko pada jabłko...

oceanofstupidity pisze...

"Czuję, że podołam" - Cudne te teksty :-)))