Dziecię chore. Na obiad zaprosiliśmy frytki, just frytki; warzywa niecnie zakneblowane w lodówce. Tak, wiem.
Be radośnie podskakuje nad patelnią i pryska słowotokiem.
- Ale usmaż mi te frytki tak w sam raz, nie na czarno, nie na blado. Zrób na złoto. Takie złoto jak serce mojej mamy.
Ochjoj. Mięknę wyraźnie.
Przy stole Małe skacze po wątkach jak pasikonik:
- Mój pokój wala się od kurzu.
- Tak sobie myślę: gdybym złamał kość z tyłka, to byłoby fajne... Nigdy już nie musiałbym usiedzieć na miejscu, mógłbym skakać i biegać non stop! Ale i tak jest nieźle, mam elastyczne ciało. Tylko niestety nie mogę polizać łokcia. (Be próbuje natychmiast polizać łokieć, a nóż widelec).
- Wiesz, mama Maksa też ma kitkę tak jak ty. Ale ona ma niekręconą. Za to babcia Maska ma kręconą. Niedługo wszyscy będą mieli kręcone włosy. Jak w owczarni.
- Ile waży kilogram śledzia tak dokładnie?
- A pół cegły?
- Poproszę tonę keczupu i cztery tony frytek. Czuję, że podołam.
- Ile jest ludzi na świecie w przeliczeniu na kilogramy? Tona, dwie tony?
...Obiad na wagę złota.
7 komentarzy:
Zajebiste!
Sory za w sumie przekleństwo?:-) Ale nie mogłam się powstrzymać, Be ma "zajebiste" teksty:-)
Uprzejmie prosi się o przekazanie MałemuBe, że pewna 32-letnia panna kocha się w Nim na zabój :D
Gagacik, on uwielbia starsze panie. ;)
Ladybird, ojciec - copywriter...
W Małym Be tyle energii, że nie ma wątpliwości iż podołałoby nawet pięciu tonom frytek
:-)
A
Zorka, litości, bo się rozpłaczę nad tą starszą panią :)
Pamiętam, że jak byłam w wieku MałegoBe, to 32-latka, według mnie, stała już nad grobem :D
W końcu za platoniczną miłość do Nielata nie grozi prokurator ;)
coraz bardziej widać, że niedaleko pada jabłko...
"Czuję, że podołam" - Cudne te teksty :-)))
Prześlij komentarz