- Wiesz, mamo, Hela mi pokazała pierścionek uczuć z Sandomierza.
- Pierścionek uczuć?
- No. On zmienia kolory i mówi o uczuciach. Na przykład na stołówce chcieliśmy sprawdzić, co czuje herbata.
- I co?
- Wrzuciliśmy go do kubka. Herbata powiedziała: "Jestem przegrzana".
- Acha.
Chwila ciszy. Be w końcu pęka:
- Wiesz... W tajemnicy przed panią chcieliśmy sprawdzić, co czuje skarpeta. Na lekcji!
...I już wiem, wiem, że będzie Puenta. Rżę na samą myśl. Widzę też jak Be dzielnie siedzi całą lekcję z pierścionkiem w skarpecie.
- No i co czuła skarpeta? - pytam.
- Skarpeta...- tu Be zniża głos i pochyla się w moją stronę - Ona czuła ROMANTYZM.
6 komentarzy:
To bardzo romantyczna historia :D
mogę być drugą matką adopcyjną, be jest boskie
lek, gdy wszystko jest na nie? - małe Be :)
Ja Ci Be zabierać nie chcę, ale na dwa dni chociaż mogłabyś mi Go wrzucić. Uwielbiam :) I rechczę. I nadal uwielbiam :)
cudne... czy możesz się dowiedzieć skąd wziąć taki pierścionek...? w plątaninie uczuć wszelakich i nienazwanych mógłby stać się przewodnikiem niezastąpionym... :-)
brak mi ostatnio takich prostych i jasnych wskazówek... a pierścionek prawdę powie... :-)))
Łał. Zamurowało mnie :D
Prześlij komentarz