Be, w swoim mniemaniu niedostatecznie pasione słodyczami, znalazło sposób: pożyczki. Pożyczyć można czasem cukierka, czasem dwa zeta, a potem kupić jakiś neonowy cud-miód. Proste, słodkie. I samodzielne!
Proceder ten niecny zaczęło stosować w szkole nr 1, na basenie i w szkole muzycznej. Po serii rozmów edukacyjno-perswazyjno-restrykcyjnych, Be zostało u-czu-lo-ne.
Dziś wybiega z rytmiki - adekwatnie, w podskokach.
Tłum rodziców, tłum dzieci, tłum babć i cioć. Widownia dopisała jak zwykle.
Be staje w progu, oburącz przytrzymując futrynę. Aria na całe gardło:
- TATOOO, TATOOO! DZISIAJ NIE WYŁUDZAŁEM!!!
Kurtyna.
3 komentarze:
muzyczna to specyficzny świat - tam nic nie zdziwi :)
padlam po ostatnim zdaniu :D
skąd ja to znam:D mój syn od obcych nawet wyłudza. idę z nim na plaże , chwila nieuwagi i patrze jak on stoi nad jakąś rodziną i wzrokiem kota ze szreka : mówi a macie więcej tych ciastek/ bananów/ kanapek/ cukierków?
Prześlij komentarz