28 sty 2013

Lody

- Wiesz, mamo - Be od dziesięciu minut puentuje dzień spod kołdry - dzisiaj na basenie było tak fajnie! Zdążyliśmy pozjeżdżać na wszystkich zjeżdżalniach. I były na miejscu nawet takie lody z małych kulek i ja chciałem wziąć sobie o smaku gumy balonowej, a tata widział te lody ostatnim razem i nawet zabrał 5 zł, bo je się kupuje już na basenie, jak się jest w gatkach.

- I ile kosztują takie lody? - przedzieram się przez słowotok.

- Mała porcja 6 zł, duża 12. No i tatuś uderzył się w głowę, powiedział "o cholera!" i pobiegł do szatni po złotowkę. Było super!

26 sty 2013

Wierszyk o grzecznym chłopcu

Wypłynęło podczas porządków w pokoju Be:

"Wierszyk o grzecznym chłopcu"

Bartek Kalosz się nazywam, nie obwiniam, nie przezywam.
Nie gram w żadne pokemony, bo świat ma aż 4 strony.
Czytam książkę o kosmosie, a kupiłem ją w Selgrosie.
Dzisiaj pierwszy rozdział kończę, w pół do usmej czytać kończę.
A co robię dziś wieczorem? Wszystkim opowiem z humorem:

rozdział 1 "CO ROBIĘ WIECZOREM"

Gdy się skończy wieczorynka,
Gra mi w głowie katarynka
I już pędzę jak torpeda
Gdzie łazienka jest na medal.
Wpuszczam wodę (dziś bez czek-a),
Bo kąpiułka na mnie czeka.
Więc wskakuję do wanny
I tam jestem kąpan(n)y.
Mydło, szczotka poszły w ruch
I nie było żadnych much.
Woda ciepła jak w wulkanie
(Aż się boję co się stanie).
Tak więc szybko wycieram się,
Tak mi zimno, że o ja cie!
Wkładam szlafrok i piżamę,
I idę CAŁOWAĆ MAMĘ!

[rozdział 2 i 3 - w toku]

25 sty 2013

Detektyw

Małe krzyczy ze swojego pokoju. Drzwi zamknięte, pokój na górze:

- TAAATAAA! JAK SIĘ NAZYWA DETEKTYW, KTÓRY IDZIE PO ŚLADACH?

- Śledczy? - strzela padre.

- POŚLADEK!

Zezia, Giler i alkohol

- Czytałeś tę książkę, którą ci dałam na drogę? - pytam Be po powrocie z ferii.

- Eee, jaką?

- "Zezia i Giler".

- Nie było jakoś czasu, ale fajne liściki zostawiłaś mi w środku. Zezia, Zezia... - a kto to w ogóle napisał? [Co za ton! - myślę sobie.]

- Agnieszka Chylińska.

- Zaraz, zaraz, ja to już gdzieś słyszałem.

- Masz płytę Chylińskiej: na okładce pani w mokrych włosach, cd z nadrukowanym tatuażem.

- No co ty!!! Ta alkoholiczka napisała książkę dla dzieci?! Dobrze, że nie czytałem.

- Słucham?! Dlaczego mówisz, że to alkoholiczka?

- No bo ona gra dyskotekową muzę, a wszyscy dyskotekowcy to alkoholicy.

Głęboki oddech. Może od tej strony:

 - A kto to, twoim zdaniem, jest alkoholik? - pytam.

- To proste: ten, co pije alkohol.

24 sty 2013

Łyżka w zupie

Be eksmitowane na zewnątrz. Cierpiące bardzo, bo zamiast grać na konsoli, oglądać Artura, co ratuje święta, czy kolejne odcinki "Pory na przygodę", ma ulepić bałwana. Lub zrobić z sobą cokolwiek. Śnieg zdecydowanie po stronie Be - w ogóle się nie klei. Stoi więc dziecię na dworze, sznurek od sanek smętnie zwisa z piąstki. Biedne dziecko; matka wygonili na ziąb.
Zerkam ukradkiem zza książki - małe drepce robiąc coraz śmielsze zawijasy, jest nadzieja. W końcu znika z pola widzenia; wgryzam się więc w "Psychologię Kliniczną". Po chwili łomot w szybę:

- Mamo, mamo, przyjdź koniecznie! Chcesz się poczuć jak łyżka w zupie?

I znów przegrałam. Za to przez godzinę poczułam się nie tylko jak łyżka w zupie (łyżką można poczuć się na zakręconej i ośnieżonej huśtawce); poczułam się jak Be. Było fantastycznie!

23 sty 2013

Sieć

Małe uroczyście spogląda na iPada, na mnie i oświadcza:

- Wymyśliłem nowe przysłowie:

"Gdy chcesz rozum mieć - nie zaplącz się w sieć."

Dzień Dziadka

Be skomponowało wczoraj:

"Dziadku, dziadku mój kochany,
co to był dwa razy prany,
miły jesteś (lecz przeważnie nie widać tego po tobie wyraźnie).
Naprawiasz mi rzeczy różne
również gry podróżne.

Acha, brakuje tego:
Wszystkiego najlepszego!

21 sty 2013

Dzień babci

Wierszyk dla babci, która jedzie do sanatorium:

"Babciu, babciu ma kochana, co uśmiechasz się od rana.
Życzę tobie szczęścia dużo (również tego przed podróżą).
Po wyprawie powiem "hejka", teraz dam ci portret Jake-a [tu następuje portret Jake'a]
To pies z "Pory na przygodę". Teraz błaga tu o wodę.

Kiedy tulę się do ciebie, czuję się jak w SIÓDMYM NIEBIE!
Jóż 59 lat, JESTEŚ STARA JAK ŚWIAT!
Jesteś miła i, czasami, dokarmiasz mnie słodyczami.
A więc skoro miejsca BRAK, to uszyję tobie frak.
Miejsca trochę mało, jóż się powiedziało.
A że z rymu 5-tki nie mam
To ci mówię: DO WIDZENIA!

DUŻO GOŚCI I SŁODYCZY
TEGO BE Z MAMĄ ŻYCZY!"

7 sty 2013

Ja. Uwielbiam ją.

Wychodzimy ze szkoły muzycznej. Be całe w skowronkach: lekcje z głowy, drożdżówka w łapce, słowotok w toku z przerwami na festiwal piosenki doraźnej. Przed Państwem oda do drożdżówki:

"Ja. Uwielbiam ją. Ona tu jest. I mięknie dla mnie. Bo. Dobrze to wie. Pogryzę ją. I w brzuchu schowam na dnie. O-o-o-o!"

Woda toaletowa

W ramach czynności zastępczych (powinnam pisać/czytać/zakuwać - sesja tuż tuż) poczułam przeogromną chęć nabycia nowych perfum; przeglądam więc ofertę w internetach. Sprawa nie cierpiąca zwłoki, wiadomo. Be - jako że wdało się w matkę - zamiast zasiadać do lekcji, natychmiast podłącza się do akcji.
Patrzymy: woda toaletowa taka a taka, cena, mililitry, zdjęcie. Nagle Be otwiera zdziwioną paszczę i pyta:

 - Mamo, ty, ty, ty... Będziesz teraz pachnieć jak woda do toalet?

Pogadanki

Mieliśmy ostatnio kilka pogadanek na temat kłamstw (typ light: "umyłem zęby", "na konsoli tylko 10 minut", "nic nie ma z angielskiego"). W Be budzi się wieczorna refleksja. Bez sakrazmu:

- To, co potem mi mówicie, jest takie długie, że nic nie pamiętam i prawie zasypiam. Czy moglibyście to następnym razem jakoś streścić?

6 sty 2013

2 sty 2013

Szuja

- Dziś był dobry dzień, mamo. Co prawda dostałem małą uwagę, ale niesprawiedliwą. Za liścik do Zuzy. A liścik pisałem zgodnie z umową, na przerwie, i dałem też na przerwie. A Zuza, obrażona, zaniosła go pani.

- A co było w tym liściku? - pytam.

- Nic takiego, jedno słowo: "szuja".

 - Szuja?! Dlaczego tak nazwałeś Zuzię?

- Dlatego, że oszukiwała, bo zrobiła pięć kroków, a nie trzy, poza tym to nie jest brzydkie słowo - tata mi powiedział, że to słowo obraźliwe.

Móc

Obiad, faza schyłkowa. Be grzecznie i na cały regulator (matka poza zasięgiem) pyta:

- MAMOOO, A MOGĘ JUŻ NIE MÓC?