Be nuci i donuca. Słyszę coś jakby: "nos kaluta się po niebie".
- Co robi nos? - dopytuję.
- Jaki nos?
- No ten na niebie - tracę pewność.
- To jest NOC, "noc katula się po niebie".
- "Katulać się"?
-Oj nie wiesz? To przecież gwara. "Katulać" czyli "toczyć". Było w książce.
Podumałam. Poguglałam. Obstawiam, że noc/nocka jednak albo się tula/turla, albo prędzej: tuła po niebie. Be jednak ma swoją teorię.
I tak katulają się rozmowy.
27 kwi 2012
25 kwi 2012
15 kwi 2012
Smak
Be spogląda smętnie na krople do nosa. Wniosek jest jeden; Małe oczywiście się dzieli:
- Szkoda, że musimy akurat tym zakraplać. Babole potem mają niefajny smak...
- Szkoda, że musimy akurat tym zakraplać. Babole potem mają niefajny smak...
Drugieja
Wyrazy wieczornej skruchy:
- Mamo, jesteś najkochańsza na świecie. Inne dzieci też tak mówią do mam, ale to ty jesteś naj, naj, najlepsza. Jesteś... No po prostu jesteś moim drugim ja!
- Mamo, jesteś najkochańsza na świecie. Inne dzieci też tak mówią do mam, ale to ty jesteś naj, naj, najlepsza. Jesteś... No po prostu jesteś moim drugim ja!
Msza
Msza dla dzieci. Odświeżam klimaty.
Be radośnie czai się przy stopniach i poluje na mikrofon.
- Dzieci, dziś niedziela miłosierdzia, widzicie Jezusa na mojej szacie? Ma wyszyte takie dwa promienie, jeden czerwony, drugi biały. Czy to znaczy, że Jezus jest Polakiem? ... Nieee. Kim jest Pan Jezus?
Nieśmiały głos z offu:
- Murzynem?
O dziwo, to nie Be. Się spłakałam.
Ksiądz ciągnie dalej:
- A te promienie z czym się wam kojarzą? Czerwony symbolizuje...
- Krew - odpowiada dziewczynka.
- Dobrze. A białe? Podpowiem, że to jest niezbędne do życia każdemu człowiekowi.
Małe skacze jak sprężynka, obie ręce w górze. Ksiądz podsuwa mikrofon.
- ŚNIEG! - Be puchnie z dumy i macha do widowni.
Wszystko w normie.
Kapłan niezmordowanie ciągnie temat:
- Czasem jest tak, że mama mówi raz, mówi dwa, mówi trzy razy, a dziecko nie słucha. Wtedy trzeba przemówić inaczej, skoro uszka nie słuchają. Do czego trzeba przemówić takiemu dziecku...?
I tu znów szczęśliwa chwila. Mikrofon trafia wprost pod brodę Be.
Małe wniebowzięte ogłasza na cały kościół:
- Do tyłka!
Ulga; tym razem mi nie machał.
Be radośnie czai się przy stopniach i poluje na mikrofon.
- Dzieci, dziś niedziela miłosierdzia, widzicie Jezusa na mojej szacie? Ma wyszyte takie dwa promienie, jeden czerwony, drugi biały. Czy to znaczy, że Jezus jest Polakiem? ... Nieee. Kim jest Pan Jezus?
Nieśmiały głos z offu:
- Murzynem?
O dziwo, to nie Be. Się spłakałam.
Ksiądz ciągnie dalej:
- A te promienie z czym się wam kojarzą? Czerwony symbolizuje...
- Krew - odpowiada dziewczynka.
- Dobrze. A białe? Podpowiem, że to jest niezbędne do życia każdemu człowiekowi.
Małe skacze jak sprężynka, obie ręce w górze. Ksiądz podsuwa mikrofon.
- ŚNIEG! - Be puchnie z dumy i macha do widowni.
Wszystko w normie.
Kapłan niezmordowanie ciągnie temat:
- Czasem jest tak, że mama mówi raz, mówi dwa, mówi trzy razy, a dziecko nie słucha. Wtedy trzeba przemówić inaczej, skoro uszka nie słuchają. Do czego trzeba przemówić takiemu dziecku...?
I tu znów szczęśliwa chwila. Mikrofon trafia wprost pod brodę Be.
Małe wniebowzięte ogłasza na cały kościół:
- Do tyłka!
Ulga; tym razem mi nie machał.
10 kwi 2012
3 kwi 2012
Przecinek
Ciocia Ewa wpadła z kolacją. Małe, rzecz jasna, podkręcone i w skowronkach. Drapie się, wierci, przeciąga, gada.
Próbuję ustawiać:
- Jedz spokojnie!
- No jem spokojnie.
- Nie, nie jesz.
- Nie zrozumiałaś, mamo. Powiedziałem: jem przecinek spokojnie.
Próbuję ustawiać:
- Jedz spokojnie!
- No jem spokojnie.
- Nie, nie jesz.
- Nie zrozumiałaś, mamo. Powiedziałem: jem przecinek spokojnie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)