30 maj 2011

Goło i wesoło

Be wymyło zeby i zbiera się do szkoły.

- Mamo, czy kiedyś było tak, że nie było Polski?

- Kiedyś było nawet tak, że nie było żadnego kraju.

- Nie, nie! Chodzi o to, że była, a potem nie było.

- Wytłumacz mi lepiej.

- No, że była jakoś tam ...rozebrana.


Nie odmówię sobie tej przyjemnosci, więc wpierw badam grunt:


- A co to znaczy, że była rozebrana?

- Ech, mamo, no jakby ci to wytłumaczyć... To tak jak ja zdejmuję koszulkę.
Albo nie ja: nasz dom. Jakby ktoś przyszedł i rozebrał z niego łazienkę, ubikację... No rozumiesz chyba, taki goły!

29 maj 2011

Batory

Be na kiermaszu wylosowało kubek z patronem szkoły.
Popija zatem poranną herbatkę analizując ceramiczną fizjonomię.

- A wiesz, kim był Stefan Batory? - pyta tata.

- Prezesem naszej szkoły!

Gej

Niedzielne śniadanie. My po, Be w nieustajacym i rozgadanym trakcie.
Chwila ciszy. Małe patrzy na nas, uśmiecha się czule, przekrzywia łepetynkę i w końcu wypala:

- Jak będę dorosły, chciałbym pójść z wami na randkę...

(Pokrerowe miny. Już wiemy, że kroi się ciekawa dyskusja.)

- A wiesz, co to jest randka?

- No wiem, spotkanie.

- Ale to takie szczególne spotkanie, na które chłopaki chodzą z dziewczynami. Z rodzicami nie chodzi się na randki. Na takie spotkanie mógłbyś iść np. z Patrycją. A z Kacprem już nie bardzo.

- Ale, tato, chłopaki też mogą. Wtedy to się nazywa gej!

(O, tego jeszcze nie przerabialiśmy!)

...I wiem też, jak się nazywa dziewczyna, która chodzi na randki z dziewczyną. Gejzerka!!!

28 maj 2011

Warzywko

Małe dopytuje z wanny:

- Tatooooo! Czy człowiek jest rośliiiną?

- Nie, dlaczego?

- Bo jak się człowieka obleje wrzątkiem, to przecież zejdzie mu skóra.
Pomidorowi też!

Piegi

Jedni liczą przed snem barany, Be liczy piegi na mojej ręce.

- Jeden, dwa..., pięć..., dziesiąć...
Sporo masz tych piegów, mamo!

I chyba wiem dlaczego aż tyle - prawdopodobnie mieszka w tobie słońce!

26 maj 2011

Problem

Be czyta z tatą książkę o uczuciach.

- A ty kiedy się smucisz, synku?

- Najbardziej to się smucę, gdy macie z mamą jakiś problem i nie pozwalacie mi go rozwiązać...

...A przecież ja mam w głowie tyle neuronów, ile planet ma wszechświat!!!

Dzień Mamy

Rankiem uściskał mnie taki oto, tworzony ukradkiem, poemat:
(pisownia oryginalna)

"Kocham cie mamo... Najbardziej w wszechświecie
i chyba wszyscy wy o tym wiecie.

A dlatego dzień mamy świętujemy,
no bo przecież zawsze kochać mame chcemy.

Jak już wszyscy na świecie wiecie,
to stracić mamy pszecież nie chcecie.

Więc opiekujmy i troszczmy sie o nią,

i nie mówcie do niej: mama jes do banii,
tylko bądźcie dla mamy bardzo kochani!


Te wszystkie prezęty, które daliśmy (lub wybrałem...)
... są z okazjii Dnia Mamy!!!"

:)

23 maj 2011

Syn marnotrawny

Małe zapoznaje się z rynkową fontanną. Matka - ze straganami.
Kolanko - co ważne - jeszcze niezbyt zdrowe.

- Chodź tu do mnie na chwilę, zobacz, jakie fajne rzeczy!

Be się ociąga, ale w końcu krokiem skazańca podchodzi.
Na straganie ręcznie wydziergane serwetki, kolczyki, broszki, matrioszki...

Błyskawicznie rączki Be zwijają się w kokardkę, głowa w dół, a w głosie wyrzut:

- Mamo, niepotrzebnie tu przyszedłem!
Marnujesz mnie!

- ???

- No w sensie, że mnie zużywasz!

18 maj 2011

Cara mia

Poemat jeszcze ciepły i kto wie, czy w wersji ostatecznej:

"No a nasza mama jest bardzo kochana.
Choć czasami kary daje, nikt nikomu nie oddaje.
No a skoro mama jest taka kochana,
powiedziałem wierszyk,
co śpiewam od rana"

17 maj 2011

Druszarka

U pana doktora jest całkiem przyjemnie. Można przystawiać na kartkach pieczątki, można oglądać obrazki, ulotki.
Można.
Be ma jednak inny pomysł.
Lekarz drukuje recepty, a Małe po drugiej stronie drukarki chwali ciepło bijące od maszyny, kieruje dłonie i narowistą fryzurę ku wywietrznikom.

Wychodzimy.
Be żegna się wzorowo:

- Dziękuję, panie doktorze! Jest u was bardzo sympatycznie. A najbardziej mi się podoba wasza suszarka do rąk, która drukuje recepty!

Karczma Przyjęć

Akcja "kolanko". Koczujemy na dzieciecej izbie przyjęć drugą godzinę.
Be próbuje sobie zorganizować czas.

- Tato, czy możemy pójść do restauracji?

- W szpitalu nie ma restauracji.

- Jest, jest, ja widziałem!

Be prowadzi więc ojca-niedowiarka pod wskazany adres.
I owszem, jest nawet szyld.
I owszem, na "R".

Tata czyta: "REJESTRACJA".
Ale tylko tata.

16 maj 2011

Kosa i kamień

Facebook, maile, gazeta.pl, czasem jakiś blog, forum, allegro - matka pracuje na komputerze i tej wersji się trzymamy.

Be ma starą komórkę, z której nie można już dzwonić, ale która nadal nagrywa głos, filmiki i robi zdjęcia. Małe uwielbia ten telefon i swoją radosną reżyserską twórczość.

Po szkole wpada więc do domu i ogłasza:

- Mamo, mamo, potrzebuję swoją komórkę.

Muszę na niej trochę POPRACOWAĆ!
:)

Poęta

Be przymierza się do Dnia Matki.
W główce zaczynają kiełkować poematy:

"Moja mama jest piękna, miętka i bardzo giętka".

Po'ranne

Be spod kołdry:

- Nie wstaję.

- Bo...?

- Śniło mi się, że z drzew zamiast liści spadają chrupki...

14 maj 2011

Koncert życzeń

Be zasypiając snem sprawiedliwego:

- …I niech słonko świeci jutro wszystkim pracowiczom, psychologiczom i dwudziestkowiczom!

(dla niewtajemniczonych – ojciec pracuje, matka studiuje, Be uczy się w Dwudzestce)

9 maj 2011

Be charytatywne

Be debiutuje w roli wolontariusza, z matką - Aniołem Nadzoru - u boku.

Zagaja całkiem profesjonalnie:

- Dzień dobry panu. Zbieramy pieniądze na hospicjum, bo mamy tylko 20 łóżek na caaaaałe miasto.

Pan wyzbywa się kilku monet i dorzuca uśmiech.

Be w skowronkach:

- O, dziękuję panu bardzo!
Mamo, mamo, teraz możesz kupić mi tę colę z automatu. Mamy drobne!

7 maj 2011

Piecyk

Wieczór. Próbujemy się ze snem.
Małe kładzie raz jeden policzek na moim, raz drugi.

- Co robisz, Be?

- Nacieram się twoim ciepłem, mamo.
Jesteś najcieplsza na świecie.

4 maj 2011

Praca

Zasypiamy.
Be jak zwykle układa się ze słowami.

- Śpij już, synku, bo jutro szkoła, czas pracy po dłuższej przerwie.

- No właśnie, mamo. Ja sobie często myślę o słowie "praca".
Skąd się wzięło, od czego pochodzi...

- Hmmm..., to takie określenie wymyślone przez człowieka, chyba od niczego nie pochodzi.

- No właśnie, też tak myślę.
Praca jest po prostu bez sensu...

3 maj 2011

Prorok - marzyciel

Dziadek:

- Jak to jest, że na działce byłeś taki grzeczny do przyjścia rodziców... Teraz, jak rodzice się pojawili, wtrącasz się do rozmowy, wiercisz, wygłupiasz.
Wiedziałem, że tak będzie!...

Be radosne:

- No widzisz, dziadku, twoje marzenia się spełniają!