22 lis 2013

Ka Gie Be

Jedziemy do szkoły muzycznej na egzamin. Wielki fortepian, wielka aula, publika, stresik.

Ni z gruszki ni z pietruszki dziecię zagaja:

- Szkoda, że się ożeniłaś z tatą...

- Nie: "ożeniłaś się" a "wyszłaś za mąż." - Poprawiam z automatu, próbując zmienić pas. - Zaraz, zaraz... Dlaczego szkoda?

- Bo to tata powinien się ożenić z tobą, miałby twoje nazwisko. A tak to mam nazwisko na "K". ...Jakby wyszedł za ciebie, miałbym na "G" i bym nie musiał tyle czekać na swoją kolej.

Śmieję się w głos.

Małe Be, niezrażone, ciągnie dalej:

- Ale tak najbardziej-najbardziej to mi się marzy, by nazywać się Broniewski...

20 lis 2013

Dekalog

Be uczy się na sprawdzian z matematyki. Orka na ugorze.
Ja odpadam, padre dzielnie na froncie.
Panowie przeliczają centymetry na milimetry, metry i dekagramy.

Padre chce dobrze, padre pomaga:

- Słuchaj, Be, chcesz zapamiętać słowo dekagram?

Cisza.

Ojciec się nie poddaje:

- Słowo klucz, synku, to "deka". Jak w deka-logu. I teraz uwaga! Pamiętasz, co to jest dekalog?

- Jasne. Dekalog często występuje na przykład w bajkach i komiksach.

- Yyy?

- No wiesz, tato, dwoje ludzi ze sobą rozmawia.

13 lis 2013

Do Jezusa

Zadanie domowe: "Napisz do swojego przyjaciela, Jezusa Chrystusa."

Be pisze:

Panie Jezu, Przyjacielu!
Wiem, że masz przyjaciół wielu.
I ja również wierzę (- trzeba,
aby potem pójść do nieba)
w Ciebie oraz bardzo lubię
(ja w tych rymach się pogubię!).

Ktoś mówił, że "jesteś piękny!"
i że "świetne masz talenty!".
Co dzień to popieram szczerze
- Twoje moce nie w mej mierze!

Że siedziałem do północy,
Rozbolały mnie więc oczy
(każdy swe granice ma...)
Panie Jezu, to pa, pa!!!

3 lis 2013

Zabałaganiony

Poranek, Be wsuwa śniadanie. Patrzę na niego i jakoś tak mi się robi:

- Oglądałam niedawno zdjęcia z naszego spaceru po Rogalinie sprzed trzech lat, wydawałeś mi się wtedy taki duży. Teraz patrzę i myślę, jaki tam z ciebie maluszek. Bardzo urosłeś, synku.

- Miałem wtedy siedem lat. Myślę, że szybko zacząłem rosnąć tak mniej więcej od ośmiu.

- A dlaczego akurat od ośmiu? - pytam.

- Bo wcześniej byłem zabałaganiony. Energia szła mi w bałagan i ruch. Potem się uspokoiłem i cała energia mogła wreszcie pójść w rośnięcie.