Zadanie domowe: Opisz swój dzień. Z lekka podrasowany:
"To był dzień, kiedy po podstawówce od razu leciałem do muzycznej - czwartek. I rzeczywiście. Po szkole odebrała mnie tym razem babcia (to dziwne, bo w tym dniu miała mnie odebrać mama) i w dwójkę spieszyliśmy na tramwaj. W drodze opowiadałem babci to i owo, co działo się tego dnia w szkole. Babcia jak zwykle mnie pochwaliła. Nie wiem, co ona ma z tym pochwalaniem, bo tego dnia zostałem wysłany po kredę i namoczenie gąbki: zamiast kredy przyniosłem ślimaka, a zamiast wrócić z mokrą gąbką, wróciłem z suchą gąbką i mokrą głową.
Kiedy wsiedliśmy do tramwaju (a był to Tramino), okazało się, że nie ma wolnych miejsc - wiecie, jak długo tam się jedzie? Pół godziny! - no i przez te pół godziny musieliśmy stać. Po wyjściu okazało się, że nogi zdrętwiały mi tak bardzo, że nie mogłem się ruszyć i babcia musiała mi rozruszać stopy. Kiedy wreszcie babcia i ja doszliśmy do szkoły muzycznej, czekała nas niespodzianka: pani Danusi nie było! Zacząłem tańczyć na stoliku wesoły, że pani ma godzinowe spóźnienie. Zacząłem błagać babcię o kasę do automatu, ale babcia w odpowiedzi dała mi zamiast złotówki klapsa. Nie wiem, co jest z tą babcią - może ma alergię?
Niestety - pani przyszła wcześniej, chociaż wszystko wskazywało na to, że pani nie przyjdzie. A więc babcia sobie poszła, a mnie zabrała pani. Ćwiczyłem gamy, za co na ostatniej lekcji dostałem tróję, ale tego dnia dostałem szóstkę! Sonatina c-dur wyszła mi wspaniale, gama g-dur rozbieżna - też. Pod koniec lekcji zupełnie zapomniałem, że czeka mnie jeszcze RYTMIKA! Od razu po lekacjach popędziłem jak torpeda do sali obok. Tam się przebrałem. Kiedy pani zagrała na znak wejścia do klasy, weszliśmy wszyscy w piątkę (w składzie był Jasiu, Jeremi, Kuba, Natalka (najmłodsza) i ja). Na dzisiejszych zajęciach uczyliśmy się pauz szesnastkowych. Potem była tonika i inne ważne dźwięki w gamie oraz trójdźwięk zasadniczy, pierwszy i drugi. Na przerwie Jeremi wymyślił super zabawę - butohokej. Ta zabawa polegała na tym, że braliśmy swoje plecaki, jeden z butów i popychaliśmy plecakami but tak, żeby strzelić bramkę, która znajdowała się pod ławką. Po przerwie czekała mnie kolejna niespodzianka - były same zabawy! Bawiliśmy się akurat w moje ulubione zabawy: w kucharza, w marchewki, w dentystę, w morze i plażę, w zające, w wiewiórki... Bawiłem się tak przez pół godziny. W końcu po lekcjach odebrała mnie mama i tu kolejna frajda - mama kupiła mi supernową, błyszczącą KULĘ LUSTRZANĄ. Od razu, kiedy wróciłem do domu, powiesiłem ją na suficie i ona wisi tam do dziś. To był wspaniały dzień, prawda?"
30 paź 2012
25 paź 2012
Prędkość światła
Be, w drodze powrotnej ze szkoły, strzela pytaniami jak z kałasza. Dziś poległam na:
- Mamo, a w jakim czasie prędkość światła obiega ziemię?
- Mamo, a w jakim czasie prędkość światła obiega ziemię?
24 paź 2012
Be poślubne
Dziś Małe Be się ożeniło. Ślub planowano od dawna: środa, duża przerwa. Kapłan pod postacią Zuzy wykonał z plasteliny obrączki, przygotował zaproszenia oraz poprowadził ceremonię. Publiczność - zgodnie z relacją Be - dopisała. Przewaga dziewczyn ale:
- Było też dwóch chłopaków. Miłosz popatrzył, popatrzył i poszedł, a Stachu powiedział Zuzi, że upadła na głowę. No i Zuza się rozpłakała. Ale myślę, że to też ze wzruszenia, bo to był piękny ślub!
- A na czym polegało zawarcie małżeństwa?
- Mogliśmy się z Helą pocałować w usta.
...Ale wiesz, mamo, po ślubie to wszystko się zmienia. Zaraz przyszła pani i powiedziała, że mamy zakaz całowania. A przed ślubem zakazu nie było!
- Było też dwóch chłopaków. Miłosz popatrzył, popatrzył i poszedł, a Stachu powiedział Zuzi, że upadła na głowę. No i Zuza się rozpłakała. Ale myślę, że to też ze wzruszenia, bo to był piękny ślub!
- A na czym polegało zawarcie małżeństwa?
- Mogliśmy się z Helą pocałować w usta.
...Ale wiesz, mamo, po ślubie to wszystko się zmienia. Zaraz przyszła pani i powiedziała, że mamy zakaz całowania. A przed ślubem zakazu nie było!
19 paź 2012
Za pas
Wpadliśmy wieczornie w pościel; w sen niekoniecznie. Małe z rozmachem planuje sobotę. Pływalnia, playstation, rower, pizza, spis urodzinowych konkursów, gra w butelkę (ostatnio mocno na topie). Dla pewności uprzedzam:
- Niestety nie ma mnie jutro, Be. Siedzę od rana do wieczora na uczelni.
- No coś ty! I co teraz? Muszę się z tobą mocno zaprzytulić!
- Niestety nie ma mnie jutro, Be. Siedzę od rana do wieczora na uczelni.
- No coś ty! I co teraz? Muszę się z tobą mocno zaprzytulić!
17 paź 2012
Penisiaki
Z cyklu "Rozmowy po zmierzchu" tym razem na tapecie siusiaki i oprzyrządowanie żeńskie. Przeciekawe rozmowy się toczą, w końcu mówię:
- Wiesz, Be, jest inna, taka bardziej dorosła nazwa na siusiaka: penis.
- O, super! Od dziś będę się chodził wypenisać.
- Wiesz, Be, jest inna, taka bardziej dorosła nazwa na siusiaka: penis.
- O, super! Od dziś będę się chodził wypenisać.
Przeszł
Be rzuca mi na kolana niebieską kartkę i z dumą ogłasza:
- Dostałem piątkę za scenkę!
Czytam:
"Zuza: - Moja mama jest psem na esemesy. W ogule nie ma dla mnie czasu. Pomożesz mi jakoś? Be: - Całuj psa w nos! Z moją mamą jest tak samo! Kiedy próbuję ją odciągnąć od komórki, zaczyna wieszać na mnie psy. Zuza: - Oj Be, my to mamy pieskie życie!..."
Robi się gorąco.
- Jest jeszcze druga piątka za opis psa. I trzecia: za kalendarz pogody. No i plusik z zachowania na angielskim.
Stan przedzawałowy. Plusik z ZACHOWANIA?!
- A, i czwórka z dyktanda. Mamo, dziś przeszłem sam siebie!
Uf.
- Dostałem piątkę za scenkę!
Czytam:
"Zuza: - Moja mama jest psem na esemesy. W ogule nie ma dla mnie czasu. Pomożesz mi jakoś? Be: - Całuj psa w nos! Z moją mamą jest tak samo! Kiedy próbuję ją odciągnąć od komórki, zaczyna wieszać na mnie psy. Zuza: - Oj Be, my to mamy pieskie życie!..."
Robi się gorąco.
- Jest jeszcze druga piątka za opis psa. I trzecia: za kalendarz pogody. No i plusik z zachowania na angielskim.
Stan przedzawałowy. Plusik z ZACHOWANIA?!
- A, i czwórka z dyktanda. Mamo, dziś przeszłem sam siebie!
Uf.
9 paź 2012
Razy dziesięć
Odbieram Be ze szkoły.
- Jak było? - pytam.
- Super! Żadnych uwag, cztery plus za pracę o warstwach lasu i... - tu Małe zawiesza głos - dziesięć pocałunków w policzek Heli.*
- O rany. Nie za dużo? - pytam, bo nie wiem właściwie jak skomentować.
- Ech, mamo. Wiedziałem, że jestem romantyczny...
Ale nie sądziłem, że aż tak!
*Pamiętacie Helę? Już w zerówce Be napisał jej taką oto walentynkę: "Chociaż jesteś jeszcze dzieckiem, to kiedy dorośniesz, masz pamiętać, że cię kocham i miłuję z całego serca!"
- Jak było? - pytam.
- Super! Żadnych uwag, cztery plus za pracę o warstwach lasu i... - tu Małe zawiesza głos - dziesięć pocałunków w policzek Heli.*
- O rany. Nie za dużo? - pytam, bo nie wiem właściwie jak skomentować.
- Ech, mamo. Wiedziałem, że jestem romantyczny...
Ale nie sądziłem, że aż tak!
*Pamiętacie Helę? Już w zerówce Be napisał jej taką oto walentynkę: "Chociaż jesteś jeszcze dzieckiem, to kiedy dorośniesz, masz pamiętać, że cię kocham i miłuję z całego serca!"
Ptaszku
- Mamo, czemu czasem mówisz do mnie "ptaszku"?
- Nie wiem. A jak mam mówić?
- Może "prezes"? - nieśmiało proponuje Be.
Dławię się ze śmiechu, czym najwyraźniej gaszę prezesa.
- No dobra, może być "sedes".
- Nie wiem. A jak mam mówić?
- Może "prezes"? - nieśmiało proponuje Be.
Dławię się ze śmiechu, czym najwyraźniej gaszę prezesa.
- No dobra, może być "sedes".
3 paź 2012
Jestę listkię
Małe Be zamknęło się dziś w pokoju na cały wieczór. Po czasie, dumne i podejrzanie milczące, wyrosło przy naszej kanapie. Uroczyście trzymając zeszyt od polskiego zapytało:
- Mogę wam przeczytać swoje opowiadanie o listku?
No to jedziemy (pisownia oryginalna):
KONIEC!"
Moja rodzina
Przeglądam zeszyt i co widzę?
"Moja rodzina jest niewielka, składa się tylko z trzech osób, ale jest w niej wesoło. Moja mama ma na imię Agnieszka. Jest ciepła, miła, ale przede wszystkim kochana. Tata ma na imię Be (tak samo jak ja!). Lubi grać w planszówki, biegać, jeździć ze mną na rolkach, a nawet robić ze mną lekcje muzyki. W mojej rodzinie czuję się szczęśliwy."
...
"Moja rodzina jest niewielka, składa się tylko z trzech osób, ale jest w niej wesoło. Moja mama ma na imię Agnieszka. Jest ciepła, miła, ale przede wszystkim kochana. Tata ma na imię Be (tak samo jak ja!). Lubi grać w planszówki, biegać, jeździć ze mną na rolkach, a nawet robić ze mną lekcje muzyki. W mojej rodzinie czuję się szczęśliwy."
...
Połowa plusa
- Dziś dostałem połowę plusa z angielskiego! - radośnie oznajmia Be.
- Czyli, mówiąc dokładniej, minus? - raczej nie mam złudzeń.
- Nie, nie, nie! Na cały plus było za mało, więc pani dała mi połowę.
- Czyli, mówiąc dokładniej, minus? - raczej nie mam złudzeń.
- Nie, nie, nie! Na cały plus było za mało, więc pani dała mi połowę.
1 paź 2012
Recykling
Weekendowy spacerek. Mijamy wielką, szklaną górę z potłuczonego szkła. To skłania Be do rozważań na temat recyklingu. Dziecię zafascynowane - przetwarzać można wszystko:
- I książki, i szkło, i papierki po cukierkach, a nawet papier toaletowy!
- Papier toaletowy może być efektem recyklingu. Ale na tym koniec - mówię. - Zużytego nie przetworzysz.
- Wcale nie - upiera się Be. - Możesz go wykorzystać do łapania much!
- To znaczy?
- Możesz porozkładać po domu te zużyte papiery, pozawieszać na suficie.
Muchy na pewno na to polecą!
- I książki, i szkło, i papierki po cukierkach, a nawet papier toaletowy!
- Papier toaletowy może być efektem recyklingu. Ale na tym koniec - mówię. - Zużytego nie przetworzysz.
- Wcale nie - upiera się Be. - Możesz go wykorzystać do łapania much!
- To znaczy?
- Możesz porozkładać po domu te zużyte papiery, pozawieszać na suficie.
Muchy na pewno na to polecą!
Subskrybuj:
Posty (Atom)