Spotykam się z koleżanką, niewidzianą lat 15.
- Czy to możliwe, żeby twoj syn był w moim kościele?
- Możliwe, chodzi z babcią.
- Jedziecie na wakacje do Turcji?
- No tak - odpowiadam zdziwiona.
- Byłam na mszy i jakiś chłopiec, na pytanie o wakacje, wystrzelił:
Jadę-do-Turcji-bo-mama-wygrała-taki-kupon-i-będą-tam-trzy-baseny-i-pięć-gwiazdek-i-rurowe-zjeżdżalnie-i-polecę-samolotem-a-jak-tam-nie-będzie-kościoła-to-proszeksiędza-co-wtedy?
Od razu pomyślałam o Be.
3 komentarze:
zapłakałam ze śmiechu. Prosz, jaki rozpoznawalny! :)))
Wiesz, co, gdybym w swoim mieście usłyszała od dziecka taki tekst, to nawet gdyby to była dziewczynka, to pomyślałabym, że pewnie przypadkiem znalazł się Twój Be. Przebrany :)))
:D Jejku on jest przeuroczy. Przypomina mi innego chłopca, równie rozkładającego na łopatki.
Justyna
Prześlij komentarz