Godzina siódma rano, zza ściany dobiegają zaskakujące dźwięki. Podnoszenie rolet, otwieranie szafy, jęk skrzyni na pościel. No no! Zerkam do pokoju Be. Łóżko zrobione, Małe ubrane i rozwalone na kanapie ze słuchawkami w uszach. Dumne jak paw.
Uśmiecham się i wyciągam kciuk.
Be, z rękami za głową niczym samiec alfa, merdając w rytm muzyki odnóżem, mówi z namaszczeniem:
- Nie ma za co! Nie dziękuj!
24 sie 2012
22 sie 2012
Śniadamy
Podczas dzisiejszego śniadania dowiedziałam się że:
- W uzębieniu dolnym mam nadal mleczaki. ("Wiesz, mamo, że na dole wciąż masz mleczaki? - Masz mleczaki, bo kształt nie taki!")
- Be żałuje, że na mieście nie ma żadnej Płatkarni (przecież ludzie lubią jeść płatki).
- Be zamierza otworzyć Płatkarnię.
- Be ma dziurę w spodniach od piżamy (prezentacja dziury następuje średnio co dwie minuty; dziura rośnie w oczach).
- To niesprawiedliwe, że Be musi złożyć kołdrę, przebrać się, umyć zęby.
- Be miało piękny sen: jeździło na koniku, trzymało go na gumce.
Konik zamienił się w jo-jo.
Dzień dobry!
- W uzębieniu dolnym mam nadal mleczaki. ("Wiesz, mamo, że na dole wciąż masz mleczaki? - Masz mleczaki, bo kształt nie taki!")
- Be żałuje, że na mieście nie ma żadnej Płatkarni (przecież ludzie lubią jeść płatki).
- Be zamierza otworzyć Płatkarnię.
- Be ma dziurę w spodniach od piżamy (prezentacja dziury następuje średnio co dwie minuty; dziura rośnie w oczach).
- To niesprawiedliwe, że Be musi złożyć kołdrę, przebrać się, umyć zęby.
- Be miało piękny sen: jeździło na koniku, trzymało go na gumce.
Konik zamienił się w jo-jo.
Dzień dobry!
17 sie 2012
Sitko
Pater i Be zajadają pomidorówkę. Ozdobnie zalegam na kanapie i co słyszę?
- Wytwierdź mi to przez sitko. - apeluje Be.
- O co on prosi? - pokrzykuję spod koca.
- Chce żebym mu przecedził zupę. - spokojnie tłumaczy padre.
Acha.
- Wytwierdź mi to przez sitko. - apeluje Be.
- O co on prosi? - pokrzykuję spod koca.
- Chce żebym mu przecedził zupę. - spokojnie tłumaczy padre.
Acha.
Piegi
- Mamo, jak to jest, że masz więcej piegów na rękach niż twarzy...
Ręce masz bardziej pogodne niż buzię?
Ręce masz bardziej pogodne niż buzię?
16 sie 2012
Świnią w dal
Leżakuję pooperacyjnie, jednym uchem łowiąc narracje Be. Na konsoli Little Big Planet.
- No jedź, jedź! Jedź w siną dal, jedź w siną daaaaal, jedź świnią, jedź świnią w dal..., jedz świnią dal...
- No jedź, jedź! Jedź w siną dal, jedź w siną daaaaal, jedź świnią, jedź świnią w dal..., jedz świnią dal...
3 sie 2012
Szklanka do połowy
Be bardzo często żałuje. Żałuje, że już koniec gry na konsoli, że wyłączyli właśnie wodne zjeżdżalnie, że nie daliśmy rady z aquaparku teleportować się do wesołego miasteczka, że cukierek/lód/lizak był tylko jeden, że, że, że...
Strzelamy mu więc pogadankę o optymiście i pesymiście, szklance do połowy pełnej i pustej - wiadomix.
Podczas posiłków biedne Be zmuszane jest przez złych rodziców do picia wody. Ze szklanki.
Małe stara się z całych sił, od godziny, widzieć w życiu pozytywy.
I słyszymy:
- Patrzcie! Moja szklanka jest do połowy pusta! I co? Jestem optymistą!
Strzelamy mu więc pogadankę o optymiście i pesymiście, szklance do połowy pełnej i pustej - wiadomix.
Podczas posiłków biedne Be zmuszane jest przez złych rodziców do picia wody. Ze szklanki.
Małe stara się z całych sił, od godziny, widzieć w życiu pozytywy.
I słyszymy:
- Patrzcie! Moja szklanka jest do połowy pusta! I co? Jestem optymistą!
1 sie 2012
Pszeprosin
Be dziś dał czadu. Nad wyraz.
5 minut temu, podczas akcji "karniaczek w pokoju", wręczono mi laurkę.
Interpunkcja i pisownia oryginalna:
Wierszyk pszepraszający dla Mamusi.
Przepraszam cię szczerze,
Mamo kochana,
pomimo, że psocę od samego rana.
Pszepraszam za wszystko,
co dzisiaj zrobiłem,
bo sam się w tej sprawie
ogromnie zmartwiłem.
Przepraszam za moje
złe zachowanie
(choć, prawde mówiąc dostał bym lanie),
bo chcę, byś szczęśliwa była od rana
Bardzo pszepraszam cię, mamo
kochana!
5 minut temu, podczas akcji "karniaczek w pokoju", wręczono mi laurkę.
Interpunkcja i pisownia oryginalna:
Wierszyk pszepraszający dla Mamusi.
Przepraszam cię szczerze,
Mamo kochana,
pomimo, że psocę od samego rana.
Pszepraszam za wszystko,
co dzisiaj zrobiłem,
bo sam się w tej sprawie
ogromnie zmartwiłem.
Przepraszam za moje
złe zachowanie
(choć, prawde mówiąc dostał bym lanie),
bo chcę, byś szczęśliwa była od rana
Bardzo pszepraszam cię, mamo
kochana!
Cudownych rodziców mam
Wracamy do hotelu. Dzień pełen atrakcji: lody, niebieski ice-ulepek do picia, disco-laser, muzeum, twierdza (to akurat Be jakoś zniosło), a nade wszystko wizja aquaparku w Bodrum z 24-ma zjeżdżalniami.
Małe wystawia język przez okno busika i udaje, że jest psem. Szczęśliwym jak pixarowski Piorun.
- To był ekstra dzień, mamo. Tyle wrażeń! Jestem z wami szczęśliwy!
No i mnie naszło bez sensu:
- Wiesz, Be, jest taka piosenka: "Cudownych rodziców maaaam..."
Be w lot łapie melodię. I co słyszę?
- Cudownych rodziców maaam!
I radę z nimiii sobie dam!
Małe wystawia język przez okno busika i udaje, że jest psem. Szczęśliwym jak pixarowski Piorun.
- To był ekstra dzień, mamo. Tyle wrażeń! Jestem z wami szczęśliwy!
No i mnie naszło bez sensu:
- Wiesz, Be, jest taka piosenka: "Cudownych rodziców maaaam..."
Be w lot łapie melodię. I co słyszę?
- Cudownych rodziców maaam!
I radę z nimiii sobie dam!
31 lip 2012
Ćwiczenia z myślenia
Ciepła noc, turecki księżyc, leżakujemy na pomoście.
Oblazł mnie patos wakacyjny:
-Wiesz, Be, jak byłam mała, to sobie zrobiłam takie ćwiczenie pamięci. Mocno postanowiłam, że zapamiętam jedną, konkretną chwilę. I się udało.
(tu ckliwa relacja z zapamiętanej chwili).
...Zobacz, jakie piękne morze, księżyc, ciepły wiatr. Chciałbyś to zapamiętać?
- No jasne. Ojacie! Patrz, patrz mamo! Gwiazdy! One się POSUWAJĄ!
Czar jakby prysł był.
- Co robią??? Nie słuchasz mnie - mówię z wyrzutem.
- No słucham. Ale gwiazdy się posuwają na niebie!
- Raczej SPADAJĄ.
- No może. Ale się spełni i zapamiętam.
Oblazł mnie patos wakacyjny:
-Wiesz, Be, jak byłam mała, to sobie zrobiłam takie ćwiczenie pamięci. Mocno postanowiłam, że zapamiętam jedną, konkretną chwilę. I się udało.
(tu ckliwa relacja z zapamiętanej chwili).
...Zobacz, jakie piękne morze, księżyc, ciepły wiatr. Chciałbyś to zapamiętać?
- No jasne. Ojacie! Patrz, patrz mamo! Gwiazdy! One się POSUWAJĄ!
Czar jakby prysł był.
- Co robią??? Nie słuchasz mnie - mówię z wyrzutem.
- No słucham. Ale gwiazdy się posuwają na niebie!
- Raczej SPADAJĄ.
- No może. Ale się spełni i zapamiętam.
Pesel
- Tato, a co to jest pesel?
- To taki unikalny numer, który ma każdy obywatel. Każdy powinien znać swój pesel. Ja swoj znam (i padre leci z pamięci).
- A mój?
- Twój mam wpisany w komórce.
Be zawiedzione:
- Swoje chwalicie, cudzego nie znacie.
- To taki unikalny numer, który ma każdy obywatel. Każdy powinien znać swój pesel. Ja swoj znam (i padre leci z pamięci).
- A mój?
- Twój mam wpisany w komórce.
Be zawiedzione:
- Swoje chwalicie, cudzego nie znacie.
19 lip 2012
Wyważanki
- ... A na działeczce u babuni wyważałem wisienki!!! - radośnie ćwierka Be.
- Co robiłeś?
- No... Jak to było? Grillowałem?
- Może drylowałeś.
- O to, to!
- Co robiłeś?
- No... Jak to było? Grillowałem?
- Może drylowałeś.
- O to, to!
15 lip 2012
Rękaw
Jemy pizzę. Be, umorusane od ucha do ucha, prosi o chusteczkę.
Chusteczka wręczona, jednak nadal w użyciu mankiet.
- Po to masz chusteczkę, żebyś nie wycierał się w rękaw - mówię.
- Nie wycieram się w rękaw, tylko w nos!
Wdech. Wydech. I do dziesieciu.
Chusteczka wręczona, jednak nadal w użyciu mankiet.
- Po to masz chusteczkę, żebyś nie wycierał się w rękaw - mówię.
- Nie wycieram się w rękaw, tylko w nos!
Wdech. Wydech. I do dziesieciu.
Makieta
Popadało. Be próbuje zainstalować się na tarasie.
Stolik mokry, krzesła mokre.
Małe bierze głęboki wdech i puszcza w przestrzeń tę oto refleksję:
- ...I w takich momentach właśnie żałuję, że nie mamy makiety. To znaczy ankiety. To znaczy markizy.
Stolik mokry, krzesła mokre.
Małe bierze głęboki wdech i puszcza w przestrzeń tę oto refleksję:
- ...I w takich momentach właśnie żałuję, że nie mamy makiety. To znaczy ankiety. To znaczy markizy.
10 lip 2012
Tureckie kazanie
Spotykam się z koleżanką, niewidzianą lat 15.
- Czy to możliwe, żeby twoj syn był w moim kościele?
- Możliwe, chodzi z babcią.
- Jedziecie na wakacje do Turcji?
- No tak - odpowiadam zdziwiona.
- Byłam na mszy i jakiś chłopiec, na pytanie o wakacje, wystrzelił:
Jadę-do-Turcji-bo-mama-wygrała-taki-kupon-i-będą-tam-trzy-baseny-i-pięć-gwiazdek-i-rurowe-zjeżdżalnie-i-polecę-samolotem-a-jak-tam-nie-będzie-kościoła-to-proszeksiędza-co-wtedy?
Od razu pomyślałam o Be.
- Czy to możliwe, żeby twoj syn był w moim kościele?
- Możliwe, chodzi z babcią.
- Jedziecie na wakacje do Turcji?
- No tak - odpowiadam zdziwiona.
- Byłam na mszy i jakiś chłopiec, na pytanie o wakacje, wystrzelił:
Jadę-do-Turcji-bo-mama-wygrała-taki-kupon-i-będą-tam-trzy-baseny-i-pięć-gwiazdek-i-rurowe-zjeżdżalnie-i-polecę-samolotem-a-jak-tam-nie-będzie-kościoła-to-proszeksiędza-co-wtedy?
Od razu pomyślałam o Be.
22 cze 2012
Dzień Ojca
W mę matczynę ręcę wpadła laurka dla taty. Złota, z dwoma wilko-człowiekami, w tym jeden w trakcie "patataj" wołający: "TATO!".
W sercu z żółtego papieru Treść.
Be zaklina się na świętości wszelakie, że Treść wymyśliło samo:
Tu, z okazji tego święta
nawet mama uśmiechnięta.
Składa miłe ci życzenia,
a ja mam do powiedzenia,
że cię kocham bardzo szczerze,
no i w ciebie mocno wierzę.
W sercu z żółtego papieru Treść.
Be zaklina się na świętości wszelakie, że Treść wymyśliło samo:
Tu, z okazji tego święta
nawet mama uśmiechnięta.
Składa miłe ci życzenia,
a ja mam do powiedzenia,
że cię kocham bardzo szczerze,
no i w ciebie mocno wierzę.
Aria
Be, w swoim mniemaniu niedostatecznie pasione słodyczami, znalazło sposób: pożyczki. Pożyczyć można czasem cukierka, czasem dwa zeta, a potem kupić jakiś neonowy cud-miód. Proste, słodkie. I samodzielne!
Proceder ten niecny zaczęło stosować w szkole nr 1, na basenie i w szkole muzycznej. Po serii rozmów edukacyjno-perswazyjno-restrykcyjnych, Be zostało u-czu-lo-ne.
Dziś wybiega z rytmiki - adekwatnie, w podskokach.
Tłum rodziców, tłum dzieci, tłum babć i cioć. Widownia dopisała jak zwykle.
Be staje w progu, oburącz przytrzymując futrynę. Aria na całe gardło:
- TATOOO, TATOOO! DZISIAJ NIE WYŁUDZAŁEM!!!
Kurtyna.
Proceder ten niecny zaczęło stosować w szkole nr 1, na basenie i w szkole muzycznej. Po serii rozmów edukacyjno-perswazyjno-restrykcyjnych, Be zostało u-czu-lo-ne.
Dziś wybiega z rytmiki - adekwatnie, w podskokach.
Tłum rodziców, tłum dzieci, tłum babć i cioć. Widownia dopisała jak zwykle.
Be staje w progu, oburącz przytrzymując futrynę. Aria na całe gardło:
- TATOOO, TATOOO! DZISIAJ NIE WYŁUDZAŁEM!!!
Kurtyna.
18 cze 2012
Personel
Akcja siusiu. Be wskakuje do najbliższej tojtojki. Zza niebieskiego plastiku słychać dziecięcy głosik:
- Tatooo, a mooogę sikaaać do personeluuu?
- Do czego?
- Do per-so-ne-luuu!!!
- ???
Zrezygnowane Be uchyla drzwi i pokazuje nam ów personel.
...Pisuar w sumie też na "P".
- Tatooo, a mooogę sikaaać do personeluuu?
- Do czego?
- Do per-so-ne-luuu!!!
- ???
Zrezygnowane Be uchyla drzwi i pokazuje nam ów personel.
...Pisuar w sumie też na "P".
17 cze 2012
Jajmark
Wieczorem Be podsumowuje wyprawę. Relację nagrywa kamerką z laptopa.
- Tata zabrał nas na Jajmark. Nazywał się on Świętojajski.
- Tata zabrał nas na Jajmark. Nazywał się on Świętojajski.
16 cze 2012
Banan
Nadejszła wiekopomna chwila, Małe samo poszło do sklepu - hen, za góry, za lasy i niepytajciemniedlaczego dopiero teraz.
Dojście do sklepu zajmuje jakieś 15 minut, czas start. Po pięciu minutach pater wymiękł i ruszył autem, by filować pod sklepem. Jako że przyroda w okolicy marketu uboga, auto zostało zamaskowane za siedmioma domami, siedmioma blokami, a sam ojciec wtopił się we florę kwiaciarnianego vis à vis.
Jest! Idzie! Do sklepu nawet wchodzi!
Wychodzi. Siatkę ma. Wodę, bakusia i drożdże babuni ma.
Pater w galop, bo auto daleko. Wio do domu, na kanapę - że niby nic, nuda, ziew, zlew.
Mija minut 20, małego niet. Pater ponownie w aucie. Be znalezione na rogu gdzieś tam, po drodze i w drodze. Zdziwione, bo przecież idzie. A wolno idzie, bo wodę ma, bakusia ma i drożdze babuni.
Rano pytam:
- I jak było?
- Banan - mówi Be.
- Jaki banan? Kupiłeś banana?
- Nie no, banan, banan. Znaczy banał.
No i mam banana na twarzy.
Znaczy w tym i tamtym sensie. :)
Dojście do sklepu zajmuje jakieś 15 minut, czas start. Po pięciu minutach pater wymiękł i ruszył autem, by filować pod sklepem. Jako że przyroda w okolicy marketu uboga, auto zostało zamaskowane za siedmioma domami, siedmioma blokami, a sam ojciec wtopił się we florę kwiaciarnianego vis à vis.
Jest! Idzie! Do sklepu nawet wchodzi!
Wychodzi. Siatkę ma. Wodę, bakusia i drożdże babuni ma.
Pater w galop, bo auto daleko. Wio do domu, na kanapę - że niby nic, nuda, ziew, zlew.
Mija minut 20, małego niet. Pater ponownie w aucie. Be znalezione na rogu gdzieś tam, po drodze i w drodze. Zdziwione, bo przecież idzie. A wolno idzie, bo wodę ma, bakusia ma i drożdze babuni.
Rano pytam:
- I jak było?
- Banan - mówi Be.
- Jaki banan? Kupiłeś banana?
- Nie no, banan, banan. Znaczy banał.
No i mam banana na twarzy.
Znaczy w tym i tamtym sensie. :)
10 cze 2012
Mecz
Mecz Chorwacja-Irlandia. Pater tłumaczy zawiłości ganiania za kulką. Be w temacie mniej więcej w takim stopniu, jak matka w metodologii i statystyce.
Nagle:
- Tato, oj! Powiedziałeś wulgaryzm!
- Yyy...? Jaki wulgaryzm?
- Sędzia GÓWNY!
Nagle:
- Tato, oj! Powiedziałeś wulgaryzm!
- Yyy...? Jaki wulgaryzm?
- Sędzia GÓWNY!
9 cze 2012
Społem
Zasypiamy. Zagadywanki sięgają gwiazd vel zenitu:
- A po co ci w ogóle ta psychologia?
Ommm.
- W jakie gry planszowe grał tata, jak był mały?
Ommm.
- Czy jak się świeżo urodziłaś to już wiedziałaś, że potem urodzisz mnie?
Ommm.
- A jakie były stare sklepy, jak mialaś tyle lat co ja? Społem?
No i wymsknęła mię się podwórkowa poezja:
- Społem, społem, ale się nie wyspołem.
- Sorry mamo, raczej: Społem, społem, z całym zespołem!
No i mamy zespół wespół.
- A po co ci w ogóle ta psychologia?
Ommm.
- W jakie gry planszowe grał tata, jak był mały?
Ommm.
- Czy jak się świeżo urodziłaś to już wiedziałaś, że potem urodzisz mnie?
Ommm.
- A jakie były stare sklepy, jak mialaś tyle lat co ja? Społem?
No i wymsknęła mię się podwórkowa poezja:
- Społem, społem, ale się nie wyspołem.
- Sorry mamo, raczej: Społem, społem, z całym zespołem!
No i mamy zespół wespół.
Tost ślubny
- A teraz, po ceremonii zaślubin, zapraszamy państwa na szampana - wygłasza pani z urzędu.
Be cały w skowronkach dopada do smukłych kieliszków i mówi:
- No to tryk. Tościk na zdrowie!
Be cały w skowronkach dopada do smukłych kieliszków i mówi:
- No to tryk. Tościk na zdrowie!
1 cze 2012
Moczy-miętka
Przy obiedzie Be zdaje babci relację z wycieczki:
- Wyszalałem się w zbożu i miałem potem na szyi miętkę.
- Co miałeś?
- No miętkę.
- Chyba pokrzywkę - wtrącam.
Kurtyna.
---
Akt drugi:
- Wiesz babciu, jutro na festynie dostaniemy nowy plac zabaw dla szkoły, ale dopiero jak ksiądz pokropi go taką miotełką. ...Z czego się śmiejesz, mamo? To wygląda jak miotełka.
Babcia biegnie na ratunek:
- Tak, tak, Be. Kropidło to w sumie taka miotełka do sprzątania - do sprzątania z grzechów, nieczystych MOCZY.
...Plac zabaw i nieczyste mocze.
Nie wytrzymałam. Be nie wytrzymał. Babcia pękła.
Nawet zupa ostygła ze śmiechu.
- Wyszalałem się w zbożu i miałem potem na szyi miętkę.
- Co miałeś?
- No miętkę.
- Chyba pokrzywkę - wtrącam.
Kurtyna.
---
Akt drugi:
- Wiesz babciu, jutro na festynie dostaniemy nowy plac zabaw dla szkoły, ale dopiero jak ksiądz pokropi go taką miotełką. ...Z czego się śmiejesz, mamo? To wygląda jak miotełka.
Babcia biegnie na ratunek:
- Tak, tak, Be. Kropidło to w sumie taka miotełka do sprzątania - do sprzątania z grzechów, nieczystych MOCZY.
...Plac zabaw i nieczyste mocze.
Nie wytrzymałam. Be nie wytrzymał. Babcia pękła.
Nawet zupa ostygła ze śmiechu.
27 maj 2012
Dużo kolegów
Be pisze życzenia pierwszokomunijne dla koleżanki:
"Z okazji Pierwszej Komunii życzę ci dużo kolegów i tyle samo Jezusa w sercu."
"Z okazji Pierwszej Komunii życzę ci dużo kolegów i tyle samo Jezusa w sercu."
18 maj 2012
Kulka w lesie
Cały dzień w biegu. Be w szkole, po południu muzyczna, na deser Biały Tydzień. Ja w szpitalu u Pe, w korkach, książkach, garach, w owczym pędzie.
Dopiero wieczorem.
- Chcę ci coś powiedzieć, mamo. Chciałem już wcześniej, jak miałem jeden lat.
Kocham cię mocniej niż ...dookoła kulki. Obyś była nieskończona, a tata bezkresny jak las.
Hoduję poetę.
I zastępy wzruszeń.
Dopiero wieczorem.
- Chcę ci coś powiedzieć, mamo. Chciałem już wcześniej, jak miałem jeden lat.
Kocham cię mocniej niż ...dookoła kulki. Obyś była nieskończona, a tata bezkresny jak las.
Hoduję poetę.
I zastępy wzruszeń.
14 maj 2012
Pan Rusinek
Dostałam maila od pana Michała Rusinka! Uwaga, cytuję:
"Małe Be - fantastyczne! Blog blogiem, ale to by trzeba wydać.
Historia z postem, babcią i chodzeniem do kościoła - genialna! (...)
Załączam wierszyk (pisany dla Znaku) dla Małego Be. Serdeczności! MR"
ŁÓŻKO
Hrabiemu nazwiskiem Rzeżuszko
skradziono z komnaty raz łóżko,
a było to istne cacuszko:
z przecudnie rzeźbioną papużką,
i kołdrą, i piękną poduszką
z wyszytym wszerz „Rz” (jak „Rzeżuszko”).
Ze złości jął tupać on nóżką,
przyjść kazał swym sługom i służkom,
lokajom i stróżom, i stróżkom,
i końca nie było pogróżkom:
„To skandal! Jak ukraść mógł łóżko
ktoś mnie, imć hrabiemu Rzeżuszko!”
A potem łzy ronić jął strużką.
Gdy zalał podłogę kałużką,
nos wytarł chusteczek paczuszką
i rzekł: „Wiem. Pogadam ja z wróżką”.
Wnet wróżka przybyła doń dróżką
o lasce, bo była staruszką.
I rzekła do pana Rzeżuszko:
„Wiem, kiedy odzyskasz swe łóżko
i powiem ci zaraz na uszko.
Wpierw zjem jednak bułkę z czarnuszką,
a potem rumiane jabłuszko,
na deser poczęstuj mnie gruszką”.
Zjadła i mówi: „Na jakim ty, moja duszko, żyjesz świecie?
Kup sobie nowe łóżko. Najlepiej w internecie”
Piszcie blogi - niższe staną się progi! ;)
"Małe Be - fantastyczne! Blog blogiem, ale to by trzeba wydać.
Historia z postem, babcią i chodzeniem do kościoła - genialna! (...)
Załączam wierszyk (pisany dla Znaku) dla Małego Be. Serdeczności! MR"
ŁÓŻKO
Hrabiemu nazwiskiem Rzeżuszko
skradziono z komnaty raz łóżko,
a było to istne cacuszko:
z przecudnie rzeźbioną papużką,
i kołdrą, i piękną poduszką
z wyszytym wszerz „Rz” (jak „Rzeżuszko”).
Ze złości jął tupać on nóżką,
przyjść kazał swym sługom i służkom,
lokajom i stróżom, i stróżkom,
i końca nie było pogróżkom:
„To skandal! Jak ukraść mógł łóżko
ktoś mnie, imć hrabiemu Rzeżuszko!”
A potem łzy ronić jął strużką.
Gdy zalał podłogę kałużką,
nos wytarł chusteczek paczuszką
i rzekł: „Wiem. Pogadam ja z wróżką”.
Wnet wróżka przybyła doń dróżką
o lasce, bo była staruszką.
I rzekła do pana Rzeżuszko:
„Wiem, kiedy odzyskasz swe łóżko
i powiem ci zaraz na uszko.
Wpierw zjem jednak bułkę z czarnuszką,
a potem rumiane jabłuszko,
na deser poczęstuj mnie gruszką”.
Zjadła i mówi: „Na jakim ty, moja duszko, żyjesz świecie?
Kup sobie nowe łóżko. Najlepiej w internecie”
Piszcie blogi - niższe staną się progi! ;)
10 maj 2012
Po'chwała
Be dostało do dzienniczka pochwałę: "za ładną pracę na lekcji i odpowiednie zachowanie".
!!!?
Na takie coś nie byłam gotowa. Be i owszem - zatem celebrowaliśmy dzień w plastikowym Mc D. (ogłoszenia parafialne: w tym tygodniu w zestawach dziecięcych hot wheeels'y).
Rozpędziło mi się dziecię do tego stopnia, że w szkole muzycznej, na rytmice "ani-razu-nie-siedziało-na-ławeczce"! Tej ławeczce. Karnej ławeczce.
O tempora, o mores!
Przy kolacji refleksja:
- Dobrze, że nie dostałem jednak dwóch pochwał, bo byście zwariowali od tej mojej grzeczności.
Synu, masz mocną matkę. Zniosę mężnie.
!!!?
Na takie coś nie byłam gotowa. Be i owszem - zatem celebrowaliśmy dzień w plastikowym Mc D. (ogłoszenia parafialne: w tym tygodniu w zestawach dziecięcych hot wheeels'y).
Rozpędziło mi się dziecię do tego stopnia, że w szkole muzycznej, na rytmice "ani-razu-nie-siedziało-na-ławeczce"! Tej ławeczce. Karnej ławeczce.
O tempora, o mores!
Przy kolacji refleksja:
- Dobrze, że nie dostałem jednak dwóch pochwał, bo byście zwariowali od tej mojej grzeczności.
Synu, masz mocną matkę. Zniosę mężnie.
27 kwi 2012
Katula
Be nuci i donuca. Słyszę coś jakby: "nos kaluta się po niebie".
- Co robi nos? - dopytuję.
- Jaki nos?
- No ten na niebie - tracę pewność.
- To jest NOC, "noc katula się po niebie".
- "Katulać się"?
-Oj nie wiesz? To przecież gwara. "Katulać" czyli "toczyć". Było w książce.
Podumałam. Poguglałam. Obstawiam, że noc/nocka jednak albo się tula/turla, albo prędzej: tuła po niebie. Be jednak ma swoją teorię.
I tak katulają się rozmowy.
- Co robi nos? - dopytuję.
- Jaki nos?
- No ten na niebie - tracę pewność.
- To jest NOC, "noc katula się po niebie".
- "Katulać się"?
-Oj nie wiesz? To przecież gwara. "Katulać" czyli "toczyć". Było w książce.
Podumałam. Poguglałam. Obstawiam, że noc/nocka jednak albo się tula/turla, albo prędzej: tuła po niebie. Be jednak ma swoją teorię.
I tak katulają się rozmowy.
25 kwi 2012
15 kwi 2012
Smak
Be spogląda smętnie na krople do nosa. Wniosek jest jeden; Małe oczywiście się dzieli:
- Szkoda, że musimy akurat tym zakraplać. Babole potem mają niefajny smak...
- Szkoda, że musimy akurat tym zakraplać. Babole potem mają niefajny smak...
Subskrybuj:
Posty (Atom)