Cały dzień w biegu. Be w szkole, po południu muzyczna, na deser Biały Tydzień. Ja w szpitalu u Pe, w korkach, książkach, garach, w owczym pędzie.
Dopiero wieczorem.
- Chcę ci coś powiedzieć, mamo. Chciałem już wcześniej, jak miałem jeden lat.
Kocham cię mocniej niż ...dookoła kulki. Obyś była nieskończona, a tata bezkresny jak las.
Hoduję poetę.
I zastępy wzruszeń.
10 komentarzy:
Wdał się w mamę.
Zastępy wzruszeń...
Obyś była nieskończona :) robi się mientko na sercu :)
Nic mi nie mów. Mientko i słono.
o drżyjcie narody. oto wrażliwość przed wami.
skoro nawet i mnie, obcej w końcu babie, łza się w oku zakręciła, mogę się domyślać, jakie wiry Wam w oczach spustoszenie sieją, to znaczy śluzówki nawilżają :)
poeta. z serca i od serca. i dla serca!
Słone paluszki wymiękają przy B.
Wrażliwy łobuz, coś pięknego :)
To było... głębokie. Takie bezkresne :D
Mały Be to chwat. W każdym calu.
Mały literacki dżinias Ci rośnie :)
Wpisy na tym blogu mnie rozbawiają, a ten mnie rozbawił i wzruszył także. Synek wrażliwy po mamie:)
pozdrawiam
Justyna
Cudnie :)
Prześlij komentarz