Koniec ferii, jutro szkoła. Be gorączowo zasuwa nad zaległymi walentynkami. No bo kto to widział, kurcze blade, by była tylko jedna?
DLA MARTY
Oto Marta. Życzę tobie, by ci dopisało zdrowie,
masa szczęścia i radości (byle bez choroby kości,
bo nie przyjdziesz już do szkoły i nie będę tak wesoły...)
Oprócz tego też prezentów, dużo miłych komplementów.
Czyli na dzień Walentego WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!
DLA ZOSI
Oto Zosia. Kocham ciebie! Chcę, byś czuła się jak w niebie,
więc ten wierszyk daję tobie (nic lepszego nie ma bowiem).
Twoje piękne, długie włosy pachną jak wrześniowe wrzosy.
A twa cera, daję słowo, barwę ma czekoladową!
A więc: cmok! - na walentynki dla najpiękniejszej dziewczynki!
DLA PAULINY
To Paulina L***towska. Myślę czasem "jesteś boska" -
i to prawda. Jesteś miła, nigdy byś się nie zgubiła,
całkiem dobrze się ubierasz, na ból brzucha nie doskwierasz...
Dużo zalet twych zostało, lecz na kartce miejsca mało...*
Pora kończyć rymy me. Narka, Paulina. K.C.
*gdybyś chciała, ręczę głową, że napiszę kartkę nową!
16 lut 2014
2 lut 2014
Zebranie
Po szkolnym zebraniu wychowawczyni zaprasza mnie na rozmowę.
Co słyszę?
- Be podeszło do mnie i mówi: - "Muszę pani powiedzieć, że jest pani bardzo humorzasta". Myślałam, że z krzesła spadnę. - "Humorzasta?" - pytam. - "No tak. Ma pani duże poczucie humoru."
Co słyszę?
- Be podeszło do mnie i mówi: - "Muszę pani powiedzieć, że jest pani bardzo humorzasta". Myślałam, że z krzesła spadnę. - "Humorzasta?" - pytam. - "No tak. Ma pani duże poczucie humoru."
29 sty 2014
Kury
Wracamy ze szkoły. Tylne siedzenie nadaje z prędkością światła:
- Mamo, wiesz, że jak się woła kury, to mówi się brzydkie słowo?
- A jak się woła kury? - pytam i już się cieszę.
- Cip, cip, cip. - Be wyraźnie zażenowane.
Waham się chwilę. Wygrywa ciekawość:
- A co to znaczy "cip"?
- Nie wiesz? To jest BARDZO brzydkie określenie na damskie piersi.
- Mamo, wiesz, że jak się woła kury, to mówi się brzydkie słowo?
- A jak się woła kury? - pytam i już się cieszę.
- Cip, cip, cip. - Be wyraźnie zażenowane.
Waham się chwilę. Wygrywa ciekawość:
- A co to znaczy "cip"?
- Nie wiesz? To jest BARDZO brzydkie określenie na damskie piersi.
17 sty 2014
Urodziny mamy
Rano dostaję laurkę od Be:
"Masz już lat 37!
(Jak dotrwałaś tego - nie wiem.
w końcu nudzę i marudzę
i cię często ze snu budzę.)
Będzie torcik i zabawa,
a że jest pokryta trawa
puchem, może jutro z rana
ulepimy w mig bałwana!
Przyjdzie gości chmara cała,
bo imprezka jest niemała!
Z tortem, fortem, zabawami
(i z konfetti też czasami)!
Cóż, niestety kończyć muszę,
Bo się z braku tchu uduszę!
Słyszę, że myzyka gra!
BAW SIĘ DOBRZE, MAMO. PA!"
Padłam. Powstałam. Odwożę dziecię do placówki edukacyjnej. Przed nami auto z reklamą. Be czyta:
- "Ślusarz". A kto to jest ślusarz?
- Pan od kluczy, zamków do drzwi.
- A propos. Mamo, a jak wy z tatą umrzecie to zamkniecie drzwi na klucz?
- Be, zlituj się, mam urodziny.
- Nie no, chodzi mi tylko o to, jak się dostanę do domu. No i czy to wy kupicie trumny, czy sam będę musiał kupić.
Aaa!
"Masz już lat 37!
(Jak dotrwałaś tego - nie wiem.
w końcu nudzę i marudzę
i cię często ze snu budzę.)
Będzie torcik i zabawa,
a że jest pokryta trawa
puchem, może jutro z rana
ulepimy w mig bałwana!
Przyjdzie gości chmara cała,
bo imprezka jest niemała!
Z tortem, fortem, zabawami
(i z konfetti też czasami)!
Cóż, niestety kończyć muszę,
Bo się z braku tchu uduszę!
Słyszę, że myzyka gra!
BAW SIĘ DOBRZE, MAMO. PA!"
Padłam. Powstałam. Odwożę dziecię do placówki edukacyjnej. Przed nami auto z reklamą. Be czyta:
- "Ślusarz". A kto to jest ślusarz?
- Pan od kluczy, zamków do drzwi.
- A propos. Mamo, a jak wy z tatą umrzecie to zamkniecie drzwi na klucz?
- Be, zlituj się, mam urodziny.
- Nie no, chodzi mi tylko o to, jak się dostanę do domu. No i czy to wy kupicie trumny, czy sam będę musiał kupić.
Aaa!
22 gru 2013
Pieni
Ubieramy choinkę i śpiewamy kolędy:
"(...)Pastuszkowie od swych trzód biegną wielce zadziwieni za anielskim głosem pieni..."
Be nagle:
- Pieni? Jakich pieni? Pni raczej.
"(...)Pastuszkowie od swych trzód biegną wielce zadziwieni za anielskim głosem pieni..."
Be nagle:
- Pieni? Jakich pieni? Pni raczej.
9 gru 2013
22 lis 2013
Ka Gie Be
Jedziemy do szkoły muzycznej na egzamin. Wielki fortepian, wielka aula, publika, stresik.
Ni z gruszki ni z pietruszki dziecię zagaja:
- Szkoda, że się ożeniłaś z tatą...
- Nie: "ożeniłaś się" a "wyszłaś za mąż." - Poprawiam z automatu, próbując zmienić pas. - Zaraz, zaraz... Dlaczego szkoda?
- Bo to tata powinien się ożenić z tobą, miałby twoje nazwisko. A tak to mam nazwisko na "K". ...Jakby wyszedł za ciebie, miałbym na "G" i bym nie musiał tyle czekać na swoją kolej.
Śmieję się w głos.
Małe Be, niezrażone, ciągnie dalej:
- Ale tak najbardziej-najbardziej to mi się marzy, by nazywać się Broniewski...
Ni z gruszki ni z pietruszki dziecię zagaja:
- Szkoda, że się ożeniłaś z tatą...
- Nie: "ożeniłaś się" a "wyszłaś za mąż." - Poprawiam z automatu, próbując zmienić pas. - Zaraz, zaraz... Dlaczego szkoda?
- Bo to tata powinien się ożenić z tobą, miałby twoje nazwisko. A tak to mam nazwisko na "K". ...Jakby wyszedł za ciebie, miałbym na "G" i bym nie musiał tyle czekać na swoją kolej.
Śmieję się w głos.
Małe Be, niezrażone, ciągnie dalej:
- Ale tak najbardziej-najbardziej to mi się marzy, by nazywać się Broniewski...
20 lis 2013
Dekalog
Be uczy się na sprawdzian z matematyki. Orka na ugorze.
Ja odpadam, padre dzielnie na froncie.
Panowie przeliczają centymetry na milimetry, metry i dekagramy.
Padre chce dobrze, padre pomaga:
- Słuchaj, Be, chcesz zapamiętać słowo dekagram?
Cisza.
Ojciec się nie poddaje:
- Słowo klucz, synku, to "deka". Jak w deka-logu. I teraz uwaga! Pamiętasz, co to jest dekalog?
- Jasne. Dekalog często występuje na przykład w bajkach i komiksach.
- Yyy?
- No wiesz, tato, dwoje ludzi ze sobą rozmawia.
Ja odpadam, padre dzielnie na froncie.
Panowie przeliczają centymetry na milimetry, metry i dekagramy.
Padre chce dobrze, padre pomaga:
- Słuchaj, Be, chcesz zapamiętać słowo dekagram?
Cisza.
Ojciec się nie poddaje:
- Słowo klucz, synku, to "deka". Jak w deka-logu. I teraz uwaga! Pamiętasz, co to jest dekalog?
- Jasne. Dekalog często występuje na przykład w bajkach i komiksach.
- Yyy?
- No wiesz, tato, dwoje ludzi ze sobą rozmawia.
13 lis 2013
Do Jezusa
Zadanie domowe: "Napisz do swojego przyjaciela, Jezusa Chrystusa."
Be pisze:
Panie Jezu, Przyjacielu!
Wiem, że masz przyjaciół wielu.
I ja również wierzę (- trzeba,
aby potem pójść do nieba)
w Ciebie oraz bardzo lubię
(ja w tych rymach się pogubię!).
Ktoś mówił, że "jesteś piękny!"
i że "świetne masz talenty!".
Co dzień to popieram szczerze
- Twoje moce nie w mej mierze!
Że siedziałem do północy,
Rozbolały mnie więc oczy
(każdy swe granice ma...)
Panie Jezu, to pa, pa!!!
Be pisze:
Panie Jezu, Przyjacielu!
Wiem, że masz przyjaciół wielu.
I ja również wierzę (- trzeba,
aby potem pójść do nieba)
w Ciebie oraz bardzo lubię
(ja w tych rymach się pogubię!).
Ktoś mówił, że "jesteś piękny!"
i że "świetne masz talenty!".
Co dzień to popieram szczerze
- Twoje moce nie w mej mierze!
Że siedziałem do północy,
Rozbolały mnie więc oczy
(każdy swe granice ma...)
Panie Jezu, to pa, pa!!!
3 lis 2013
Zabałaganiony
Poranek, Be wsuwa śniadanie. Patrzę na niego i jakoś tak mi się robi:
- Oglądałam niedawno zdjęcia z naszego spaceru po Rogalinie sprzed trzech lat, wydawałeś mi się wtedy taki duży. Teraz patrzę i myślę, jaki tam z ciebie maluszek. Bardzo urosłeś, synku.
- Miałem wtedy siedem lat. Myślę, że szybko zacząłem rosnąć tak mniej więcej od ośmiu.
- A dlaczego akurat od ośmiu? - pytam.
- Bo wcześniej byłem zabałaganiony. Energia szła mi w bałagan i ruch. Potem się uspokoiłem i cała energia mogła wreszcie pójść w rośnięcie.
- Oglądałam niedawno zdjęcia z naszego spaceru po Rogalinie sprzed trzech lat, wydawałeś mi się wtedy taki duży. Teraz patrzę i myślę, jaki tam z ciebie maluszek. Bardzo urosłeś, synku.
- Miałem wtedy siedem lat. Myślę, że szybko zacząłem rosnąć tak mniej więcej od ośmiu.
- A dlaczego akurat od ośmiu? - pytam.
- Bo wcześniej byłem zabałaganiony. Energia szła mi w bałagan i ruch. Potem się uspokoiłem i cała energia mogła wreszcie pójść w rośnięcie.
26 paź 2013
Zawód mamy
Kończy się urodzinowa impreza Be. Rodzice odbierają dzieciaki.
Tata Jacka na odchodnym:
- Muszę się z panią czymś podzielić. Zapytałem kiedyś Be: "co robi na co dzień twoja mama". Mały rozłożył mnie wtedy na łopatki.
- A co takiego powiedział? - pytam, myśląc, że za chwilę zdrowo się pośmieję.
- Odpowiedział jednym słowem: "pociesza".
10 paź 2013
Swoje źródła
Be w łóżku, przed zaśnięciem:
- Boję się, czy sobie jutro poradzę na przedstawieniu.
- Będziesz świetny, jeszcze nigdy nie widziałam, byś sobie nie poradził. Możemy przećwiczyć twoją kwestię teraz, jak chcesz. (...Nagle zdaję sobie sprawę, że pierwszy raz nie uczyłam się z Be tekstu na pamięć, że jakoś mi umknęło. Mea culpa, mea culpa, mea bardzo wielka culpa.)
- Muszę to sprawdzić w swoich źródłach.
- To znaczy, że nie umiesz kwestii?! (Teraz to ja zaczynam się bać. Poczucie winy plus 10.)
- Nie. Muszę to sprawdzić w swoich źrodłach. Potem wyciągnę książkę i sprawdzę.
Napięcie rośnie.
- Potem?! I jaką książkę? Nie masz w dzienniczku wklejonego tekstu? (Uspokajam oddech.)
- A po co?
- No jak to "po co"? Musimy się nauczyć, przecież to JUŻ JUTRO!
- Mówię ci tekst przecież: "Muszę to sprawdzić w swoich źródłach". Gram Przemądrzalca w okularkach, wygłaszam kwestię i potem zaglądam do jakiejś książki-źródła i sprawdzam na niby.
- Boję się, czy sobie jutro poradzę na przedstawieniu.
- Będziesz świetny, jeszcze nigdy nie widziałam, byś sobie nie poradził. Możemy przećwiczyć twoją kwestię teraz, jak chcesz. (...Nagle zdaję sobie sprawę, że pierwszy raz nie uczyłam się z Be tekstu na pamięć, że jakoś mi umknęło. Mea culpa, mea culpa, mea bardzo wielka culpa.)
- Muszę to sprawdzić w swoich źródłach.
- To znaczy, że nie umiesz kwestii?! (Teraz to ja zaczynam się bać. Poczucie winy plus 10.)
- Nie. Muszę to sprawdzić w swoich źrodłach. Potem wyciągnę książkę i sprawdzę.
Napięcie rośnie.
- Potem?! I jaką książkę? Nie masz w dzienniczku wklejonego tekstu? (Uspokajam oddech.)
- A po co?
- No jak to "po co"? Musimy się nauczyć, przecież to JUŻ JUTRO!
- Mówię ci tekst przecież: "Muszę to sprawdzić w swoich źródłach". Gram Przemądrzalca w okularkach, wygłaszam kwestię i potem zaglądam do jakiejś książki-źródła i sprawdzam na niby.
28 wrz 2013
Komplement
Czwarta klasa, pierwszy rajd, nowa wychowawczyni.
Be relacjonuje:
- ...I po drodze spytałem pani, ile ma lat. Pani powiedziała, żebym zgadł. To ja, że chyba ze dwadzieścia. Okazało się, że trzydzieści pięć. A potem powiedziałem pani komplement.
- Jaki? - Już się boję.
- Że wygląda jak nastolatka z zaburzeniami wzrostu.
Be relacjonuje:
- ...I po drodze spytałem pani, ile ma lat. Pani powiedziała, żebym zgadł. To ja, że chyba ze dwadzieścia. Okazało się, że trzydzieści pięć. A potem powiedziałem pani komplement.
- Jaki? - Już się boję.
- Że wygląda jak nastolatka z zaburzeniami wzrostu.
20 wrz 2013
Płotobuk
Aktualizacja iPada. Be przybiega w te pędy i pyta zasapany:
- A jak teraz wygląda w płotobuku? Pokaż, pokaż!
- W jakim płotobuku?!
- No płotobuku. Przeliteruję ci: Pło-to-bu-ku.
Jakoś wciąż nic.
- A, no tak, płotobuk pisze się przez pe ha.
- A jak teraz wygląda w płotobuku? Pokaż, pokaż!
- W jakim płotobuku?!
- No płotobuku. Przeliteruję ci: Pło-to-bu-ku.
Jakoś wciąż nic.
- A, no tak, płotobuk pisze się przez pe ha.
19 wrz 2013
12 wrz 2013
Parking
- Cześć, wielki parkingu. - Z samego rana wita mnie Be.
- Parkingu? Czemu parkingu? - Tego jeszcze nie grali.
- No bo mi się śniło, że byłaś parkingiem, takim dużym, największym! Jeździłem po nim autkiem z lukru. Było trochę chropowato, bo taką masz skórę przy nosie, ale też ciepło i miło. Tyle zakamarków, tyle poziomów - całą noc jeździłem. Tylko na samą górę nie dało rady wjechać, bo tam był zakaz i jakieś urządzenia techniczne.
- Parkingu? Czemu parkingu? - Tego jeszcze nie grali.
- No bo mi się śniło, że byłaś parkingiem, takim dużym, największym! Jeździłem po nim autkiem z lukru. Było trochę chropowato, bo taką masz skórę przy nosie, ale też ciepło i miło. Tyle zakamarków, tyle poziomów - całą noc jeździłem. Tylko na samą górę nie dało rady wjechać, bo tam był zakaz i jakieś urządzenia techniczne.
17 sie 2013
Tyrolka
Wakacje spędzamy w stadzie: kilkanaście rodzin, cała chmara dzieci.
Be na placu zabaw, ja z kawą i WO, padre nad planszówką.
Nade mną staje mama Szymka:
- Twoje dziecko nigdy nie przestanie mnie zadziwiać. Stoję sobie przy tyrolce i słyszę: "proszę paniii, a zna pani tekst z leków?" Jaki tekst z leków, myślę sobie. Be widzi moją minę i mówi: "Przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każdy lek niewłaściwie stosowany zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu." Ojej, znam, ale po niemiecku. Po polsku to za trudne. "Ok" - Be nie dziwi nic. "To niech pani mówi, a ja zjadę. Będziemy mierzyć czas na słowa."
Be na placu zabaw, ja z kawą i WO, padre nad planszówką.
Nade mną staje mama Szymka:
- Twoje dziecko nigdy nie przestanie mnie zadziwiać. Stoję sobie przy tyrolce i słyszę: "proszę paniii, a zna pani tekst z leków?" Jaki tekst z leków, myślę sobie. Be widzi moją minę i mówi: "Przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każdy lek niewłaściwie stosowany zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu." Ojej, znam, ale po niemiecku. Po polsku to za trudne. "Ok" - Be nie dziwi nic. "To niech pani mówi, a ja zjadę. Będziemy mierzyć czas na słowa."
29 lip 2013
W rządku
Z basenu na parking prowadzi wąska ścieżka. Be obija się o ludzi, wpada na barierki, jednak uparcie maszeruje ze mną ramię w ramię.
- Idź w rządku. - proszę.
- Nie jestem żaden wrzątek! - burzy się Be. - Po prostu jest upał.
- Idź w rządku. - proszę.
- Nie jestem żaden wrzątek! - burzy się Be. - Po prostu jest upał.
27 lip 2013
Cień
- Bartek! Barteeek! - na cały regulator woła sąsiad z domu obok. Lat pięć, typ bonsai.
Małe Be zajada obiad, nie reaguje. Nowość.
- Baaaaarteeeeek!!! - sąsiedzkie gardło w strzępach.
Be w końcu wystawia nos za drzwi i teatralnym szeptem mówi:
- Nie Bartek, no... Jak się umawialiśmy? Szadoł.
Małe Be zajada obiad, nie reaguje. Nowość.
- Baaaaarteeeeek!!! - sąsiedzkie gardło w strzępach.
Be w końcu wystawia nos za drzwi i teatralnym szeptem mówi:
- Nie Bartek, no... Jak się umawialiśmy? Szadoł.
15 lip 2013
Serek
- Czy mogę dostać chleb z serkiem harmonizowanym? - grzecznie zapytuje Be.
- Z jakim serkiem?
- No białym, harmonizowanym.
- Homogenizowanym? - strzelam.
- A co to znaczy?
- To taki ser, jakby to powiedzieć..., jednorodny, gładki, spójny. - mówię coraz mniej pewnie.
- Czyli harmonizowany!
- Z jakim serkiem?
- No białym, harmonizowanym.
- Homogenizowanym? - strzelam.
- A co to znaczy?
- To taki ser, jakby to powiedzieć..., jednorodny, gładki, spójny. - mówię coraz mniej pewnie.
- Czyli harmonizowany!
28 cze 2013
Zakończenie roku
Za chwilę wychodzimy pożegnać trzecią klasę. Be napisało dla wychowawczyni wiersz. No i już wiem, płakać będziemy obie.
Pani Asiu ma kochana,
Biegniesz do pracy od rana
I zachodzisz w głowę sobie
"Chyba z czasem nie wyrobię!"
Klasa ładnie ustawiona,
W strój galowy wystrojona.
"Bo my wszyscy pamiętamy,
Dzisiaj koniec roku mamy!"
A na lekcji dużo ciszy:
Siedzą, jak pod miotłą myszy.
Bartuś nasz z ostatniej ławki
Do szkoły przyniósł... ZABAWKI!
Mało powiedziane "broi":
Niszczy kredki, miny stroi,
Lecz czasami to się zdarza,
Że grzecznością go obdarza
Pani Asia, pani nasza,
Ona lepsza jest od Ash'a!
"Aż trzy lata tu spędzamy,
Ale dzisiaj się żegnamy!"
Napisałem na tablicy,
Która leżała w piwnicy.
Gdy ją w klasie powiesiłem,
Bardzo mocno się zdziwiłem:
Po momencie oglądania
Nasza pani - jakby niania -
Tuli się do wszystkich w klasie.
"TEŻ KOCHAMY PANIĄ ASIĘ!"
- Powiedziały wszystkie dzieci.
"Patrzcie jak słoneczko świeci!"
I miał rację chłopiec jeden
Stopni C 27!
Więc na plac zabaw poszliśmy,
Tam się świetnie bawiliśmy!
No a teraz żegnam się,
Pani Asiu, KOCHAM CIĘ!
Pani Asiu ma kochana,
Biegniesz do pracy od rana
I zachodzisz w głowę sobie
"Chyba z czasem nie wyrobię!"
Klasa ładnie ustawiona,
W strój galowy wystrojona.
"Bo my wszyscy pamiętamy,
Dzisiaj koniec roku mamy!"
A na lekcji dużo ciszy:
Siedzą, jak pod miotłą myszy.
Bartuś nasz z ostatniej ławki
Do szkoły przyniósł... ZABAWKI!
Mało powiedziane "broi":
Niszczy kredki, miny stroi,
Lecz czasami to się zdarza,
Że grzecznością go obdarza
Pani Asia, pani nasza,
Ona lepsza jest od Ash'a!
"Aż trzy lata tu spędzamy,
Ale dzisiaj się żegnamy!"
Napisałem na tablicy,
Która leżała w piwnicy.
Gdy ją w klasie powiesiłem,
Bardzo mocno się zdziwiłem:
Po momencie oglądania
Nasza pani - jakby niania -
Tuli się do wszystkich w klasie.
"TEŻ KOCHAMY PANIĄ ASIĘ!"
- Powiedziały wszystkie dzieci.
"Patrzcie jak słoneczko świeci!"
I miał rację chłopiec jeden
Stopni C 27!
Więc na plac zabaw poszliśmy,
Tam się świetnie bawiliśmy!
No a teraz żegnam się,
Pani Asiu, KOCHAM CIĘ!
6 cze 2013
Toższamoszność
Be myje zęby, ja ubieram szlafrok. Dziecię zerka na mnie i dzieli się refleksją:
- Kobiety są chyba bardziej toższamoszne.
- Słucham?
- No jak to powiedzieć? Toższamsze?
- A co to znaczy?
- Mają więcej rzeczy. Takich bardzo osobistych.
- Na przykład?
- Piersi.
- Kobiety są chyba bardziej toższamoszne.
- Słucham?
- No jak to powiedzieć? Toższamsze?
- A co to znaczy?
- Mają więcej rzeczy. Takich bardzo osobistych.
- Na przykład?
- Piersi.
1 cze 2013
Dzień dziecka
Śpiewamy to razem w aucie. Stojąc w korkach, goniąc do szkoły.
Zmieniam bieg i na moment chwytam Cię za nogę.
Uśmiechasz się - widzę w lusterku.
To dziecko, którym teraz jesteś, zawsze będę nosić w sobie.
A ty rośnij.
28 maj 2013
Wycieczka
Pierwsza w życiu Be dwudniowa wycieczka szkolna. Ognisko, dyskoteka, piżama party. O 23:05 dostaję od wychowawczyni smsa:
"Wszyscy już śpią. Be zapukał do mnie i oświadczył, że będzie ze mną spał. Zrobiłam mu herbatę z żurawiną i sobie prowadzimy nocne rozmowy."
Dlaczego mnie to nie dziwi?
"Wszyscy już śpią. Be zapukał do mnie i oświadczył, że będzie ze mną spał. Zrobiłam mu herbatę z żurawiną i sobie prowadzimy nocne rozmowy."
Dlaczego mnie to nie dziwi?
26 maj 2013
Dzień mamy
Dziś rano Małe Be położyło mi na kołdrze ten oto list:
Mamo! W dniu Twojego święta
Krótki wierszyk mam dla Ciebie:
Zawsze jesteś uśmiechnięta,
Czujesz się jak w siódmym niebie.
Z tatą kłócisz się czasami,
Lecz na ogół jesteś miła,
A dziś będziesz razem z nami
W swoje święto się bawiła!
Pączki będą, torcik będzie,
Więc na pewno będzie miło.
Tłumy gości wchodzą wszędzie...
Lecz przyjęcie się skończyło!
Na zegarze - jedenasta
I się biorę do czytania,
Lecz stół gości - chlew i basta...
Więc to jednak czas sprzątania!
Sztućce ładnie posprzątamy
I talerze (czy mam rację?)
Na "play station" sobie gramy,
No a teraz na kolację!
I na końcu Ty z humorem
Naszych potraw posmakujesz
A w łóżeczku dziś wieczorem
Ty mnie MOOOCNO POCAŁUJESZ!!!
Mamo! W dniu Twojego święta
Krótki wierszyk mam dla Ciebie:
Zawsze jesteś uśmiechnięta,
Czujesz się jak w siódmym niebie.
Z tatą kłócisz się czasami,
Lecz na ogół jesteś miła,
A dziś będziesz razem z nami
W swoje święto się bawiła!
Pączki będą, torcik będzie,
Więc na pewno będzie miło.
Tłumy gości wchodzą wszędzie...
Lecz przyjęcie się skończyło!
Na zegarze - jedenasta
I się biorę do czytania,
Lecz stół gości - chlew i basta...
Więc to jednak czas sprzątania!
Sztućce ładnie posprzątamy
I talerze (czy mam rację?)
Na "play station" sobie gramy,
No a teraz na kolację!
I na końcu Ty z humorem
Naszych potraw posmakujesz
A w łóżeczku dziś wieczorem
Ty mnie MOOOCNO POCAŁUJESZ!!!
25 maj 2013
Tatuaż
Be ostatnio wyprawia tatuaże. Lewa ręka cała w atramentowych esach floresach. Jako że malunki panoszą się po coraz większej przestrzeni, należało przyciąć sprawę dość radykalnie.
- Od dziś koniec z malowaniem się długopisem w szkole. - zaczęłam wywód.
Be niby zarejestrowało pierwsze zdanie, reszta argumentów nie dotarła.
Odbieram dziecię ze szkoły. Na przedramieniu spory, granatowy krzyż.
- Dlaczego rysowałeś po rekach? Mówiłam ci, że nie wolno robić sobie żadnych tatuaży.
- To nie jest tatuaż, to jest krzyż! Zrobiłem go na religii. Jedziemy przecież na wycieczkę, a tam NIE BĘDZIE krzyża. To do czego mam się modlić?!
Cwaniak jeden.
- Od dziś koniec z malowaniem się długopisem w szkole. - zaczęłam wywód.
Be niby zarejestrowało pierwsze zdanie, reszta argumentów nie dotarła.
Odbieram dziecię ze szkoły. Na przedramieniu spory, granatowy krzyż.
- Dlaczego rysowałeś po rekach? Mówiłam ci, że nie wolno robić sobie żadnych tatuaży.
- To nie jest tatuaż, to jest krzyż! Zrobiłem go na religii. Jedziemy przecież na wycieczkę, a tam NIE BĘDZIE krzyża. To do czego mam się modlić?!
Cwaniak jeden.
18 maj 2013
Lego
Wracamy ze szkoły. Strumień świadomości Małego Be jak zwykle z rozmachem. Między innymi dopływa do mnie:
- A wiesz, jak brzmi pierwsza sekwencja pieśni ptaków?
- Pierwsza sekwencja pieśni ptaków? - próbuję zatrybić.
- Brzmi jak taka znana piosenka: "Lego garacza".
- Co? - no niezbyt mi idzie.
- To ja ci zaśpiewam.
I na całe gardło:
- La kukaracza, la kukaracza...!
13 maj 2013
Sękacz, sandacz, jeden pies
Babcia przywiozła znad morza litewski sękacz.
- A wiesz ty, dziecko, co to takiego sękacz?
- Pewnie, że wiem. To jest rodzaj ryby!
- A wiesz ty, dziecko, co to takiego sękacz?
- Pewnie, że wiem. To jest rodzaj ryby!
Jedna kulka
Niedzielny obiad u babci. Wpadam prosto z uczelni. Z wykładu utkwiło mi najbardziej, że do Muzeum Narodowego zawitała fajna wystawa. Opowiadam, zachęcam - jest plan.
Be łaskawie:
- No dooobra, możemy iść. Ale potem pójdziemy na rynek?
- Możemy. A co chcesz zobaczyć?
- No wiesz. Frytki.
Tere-fere.
- No prooooszę cię, mamo. Chcę frytki, chociaż jedną kulkę...
Be łaskawie:
- No dooobra, możemy iść. Ale potem pójdziemy na rynek?
- Możemy. A co chcesz zobaczyć?
- No wiesz. Frytki.
Tere-fere.
- No prooooszę cię, mamo. Chcę frytki, chociaż jedną kulkę...
22 kwi 2013
Umowy
Dziecię dostało do szkoły dwa ciepłe lody. Umowa była taka: lód nr 2 dla Heli. Be przyznało się, że zjadło oba, gdyż ponieważ Hela się o smakołyk nie dopominała. Rozmawiamy więc o umowach - o tym, że budują zaufanie, że fajnie jest, gdy ich dotrzymujemy.
- Ale mamo, popatrz: gdyby tak wszystkie twoje umowy się spełniały, nie mielibyśmy w życiu żadnej radości.
- Ale mamo, popatrz: gdyby tak wszystkie twoje umowy się spełniały, nie mielibyśmy w życiu żadnej radości.
Subskrybuj:
Posty (Atom)