10 paź 2013

Swoje źródła

Be w łóżku, przed zaśnięciem:

- Boję się, czy sobie jutro poradzę na przedstawieniu.

 - Będziesz świetny, jeszcze nigdy nie widziałam, byś sobie nie poradził. Możemy przećwiczyć twoją kwestię teraz, jak chcesz. (...Nagle zdaję sobie sprawę, że pierwszy raz nie uczyłam się z Be tekstu na pamięć, że jakoś mi umknęło. Mea culpa, mea culpa, mea bardzo wielka culpa.)

- Muszę to sprawdzić w swoich źródłach.

- To znaczy, że nie umiesz kwestii?! (Teraz to ja zaczynam się bać. Poczucie winy plus 10.)

- Nie. Muszę to sprawdzić w swoich źrodłach. Potem wyciągnę książkę i sprawdzę.

Napięcie rośnie.

- Potem?! I jaką książkę? Nie masz w dzienniczku wklejonego tekstu? (Uspokajam oddech.)

- A po co?

- No jak to "po co"? Musimy się nauczyć, przecież to JUŻ JUTRO!

- Mówię ci tekst przecież: "Muszę to sprawdzić w swoich źródłach". Gram Przemądrzalca w okularkach, wygłaszam kwestię i potem zaglądam do jakiejś książki-źródła i sprawdzam na niby.



3 komentarze:

Izabelka pisze...

No i wszystko w temacie ;):)))

Anonimowy pisze...

No i po co bylo sie martwic, Be?!
Przed-premiera wypadla, jak widac, pomyslnie :-)
Dziesiejsza premiera bez watpienia tez!
Pozdrawiam
A
PS
Obsada trafiona: 'przemadrzalec' ;-)

zorka pisze...

Trafiona w takim stopniu, jak w przypadku każdego z nas chyba. :)

Pozdrawiam.