17 sie 2013

Tyrolka

Wakacje spędzamy w stadzie: kilkanaście rodzin, cała chmara dzieci.
Be na placu zabaw, ja z kawą i WO, padre nad planszówką.
Nade mną staje mama Szymka:

- Twoje dziecko nigdy nie przestanie mnie zadziwiać. Stoję sobie przy tyrolce i słyszę: "proszę paniii, a zna pani tekst z leków?" Jaki tekst z leków, myślę sobie. Be widzi moją minę i mówi: "Przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każdy lek niewłaściwie stosowany zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu." Ojej, znam, ale po niemiecku. Po polsku to za trudne. "Ok" - Be nie dziwi nic. "To niech pani mówi, a ja zjadę. Będziemy mierzyć czas na słowa."

2 komentarze:

Gohaa pisze...

Mierzenie czasu na słowa...ciekawe...i który tekst z leków okazał się krótszy?

Anonimowy pisze...

Boskie! Z przyjemnością podglądam Małe Be i jego niesamowitą "językową" wyobraźnię :)