25 maj 2013

Tatuaż

Be ostatnio wyprawia tatuaże. Lewa ręka cała w atramentowych esach floresach. Jako że malunki panoszą się po coraz większej przestrzeni, należało przyciąć sprawę dość radykalnie.

- Od dziś koniec z malowaniem się długopisem w szkole. - zaczęłam wywód.

Be niby zarejestrowało pierwsze zdanie, reszta argumentów nie dotarła.

Odbieram dziecię ze szkoły. Na przedramieniu spory, granatowy krzyż.

- Dlaczego rysowałeś po rekach? Mówiłam ci, że nie wolno robić sobie żadnych tatuaży.

- To nie jest tatuaż, to jest krzyż! Zrobiłem go na religii. Jedziemy przecież na wycieczkę, a tam NIE BĘDZIE krzyża. To do czego mam się modlić?!

Cwaniak jeden.

7 komentarzy:

~M pisze...

Ładne te tatuaże?

Może będzie sławnym tatuażystą?
Albo już nie :P

Wolontariuszka Dagmara pisze...

Hahaha ja go uwielbiam ! :D

anKa pisze...

Cwaniak :)

Gohaa pisze...

To się nazywa sprytne wybrnięcie z sytuacji:)

Unknown pisze...

Czyżby rozwijanie nowego talentu :)

Duszyczka pisze...

Pomyslowosc dzieci nie zna granic :D

Barwny Motek pisze...

Aaaaa mały bałwochwalca :) Piękne :)