13 maj 2013

Jedna kulka

Niedzielny obiad u babci. Wpadam prosto z uczelni. Z wykładu utkwiło mi najbardziej, że do Muzeum Narodowego zawitała fajna wystawa. Opowiadam, zachęcam - jest plan.

Be łaskawie:

- No dooobra, możemy iść. Ale potem pójdziemy na rynek?

- Możemy. A co chcesz zobaczyć?

- No wiesz. Frytki.

Tere-fere.

- No prooooszę cię, mamo. Chcę frytki, chociaż jedną kulkę...

2 komentarze:

Amelia pisze...

Kulki frytek - dwie sroki za ogon:-))

zorka pisze...

Jęki w sprawie frytek i lodów to już automatyzm jest.;)