Niedzielny obiad u babci. Wpadam prosto z uczelni. Z wykładu utkwiło mi najbardziej, że do Muzeum Narodowego zawitała fajna wystawa. Opowiadam, zachęcam - jest plan.
Be łaskawie:
- No dooobra, możemy iść. Ale potem pójdziemy na rynek?
- Możemy. A co chcesz zobaczyć?
- No wiesz. Frytki.
Tere-fere.
- No prooooszę cię, mamo. Chcę frytki, chociaż jedną kulkę...
2 komentarze:
Kulki frytek - dwie sroki za ogon:-))
Jęki w sprawie frytek i lodów to już automatyzm jest.;)
Prześlij komentarz