- Cześć, wielki parkingu. - Z samego rana wita mnie Be.
- Parkingu? Czemu parkingu? - Tego jeszcze nie grali.
- No bo mi się śniło, że byłaś parkingiem, takim dużym, największym! Jeździłem po nim autkiem z lukru. Było trochę chropowato, bo taką masz skórę przy nosie, ale też ciepło i miło. Tyle zakamarków, tyle poziomów - całą noc jeździłem. Tylko na samą górę nie dało rady wjechać, bo tam był zakaz i jakieś urządzenia techniczne.
4 komentarze:
O!
a ja przed chwila obejrzalam jedna z Bajek Z Krolestwa Lailonii i zastanawialam sie czy to niezbyt trudne dla dzieci
No dla malego Be z pewnoscia nie!
Pozdrawiam
A
wow...
ten facet niejednym zaskoczy. mnie zaskakuje właściwie zawsze, kiedy o nim piszesz...
bogate życie wewnętrzne...
:) Autkiem z lukru :)...a nie próbowałaś doprecyzować "tej samej góry i urządzeń technicznych" ?
Skupiłam się, po kobiecemu, na chropowatej powierzchni. ;)
Prześlij komentarz