28 sty 2011

Opona

Ostatni dzień przed feriami. Odbieram Be ze świetlicy i od progu słyszę:

- Mamo, no niestety. Jest uwaga.

Bez słowa, za to z Karcąco-Srogim Spojrzeniem Pani Matki, wyciągam dzienniczek i czytam:

„Bartek żuje oponę od auta.”





Małe Be spieszy mi jednak z pomocą:

- Nie martw się, mamo! To była opona od takiego MAŁEGO auta!



( ...W skrytości serca liczę teraz na Oskara. Należy mi się za precyzyjnie kamienną twarz w czasie całej akcji!)

3 komentarze:

Narya pisze...

Oj, nie mogę się naczytać:)) A Oskara daję z zamkniętymi oczami:)!!!

zorka pisze...

Dziękować, dziękować! :)

Kropka pisze...

Ha ha ha
Nauczyciele to mają problemy. :)

A niech se żuje. :D Mój żuje od motoru, od małego motoru. :D Mnie to nie przeszkadza. ;)