Na podłodze leży małe Be.
Dziecię przykryło się dużą plastikową pokrywą od pojemnika na klocki - tylko nogi wystają. Dookoła porozstawiane ogrodowe lampki. I ani drgnie na tym swoim katafalku.
Cisza, jak makiem zasiał.
- Co to jest, synku? – pytam ze ściśniętym gardłem (...niedawno zmarł dziadek małego Be).
- Jak to co – odpowiada spod plastikowej pokrywy lekko stłumiony dziecięcy głosik - Solarium.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz