24 sty 2011

Śmierć powadze chwili

Na podłodze leży małe Be.
Dziecię przykryło się dużą plastikową pokrywą od pojemnika na klocki - tylko nogi wystają. Dookoła porozstawiane ogrodowe lampki. I ani drgnie na tym swoim katafalku.

Cisza, jak makiem zasiał.

- Co to jest, synku? – pytam ze ściśniętym gardłem (...niedawno zmarł dziadek małego Be).

- Jak to co – odpowiada spod plastikowej pokrywy lekko stłumiony dziecięcy głosik - Solarium.

Brak komentarzy: