Za chwilę wychodzimy pożegnać trzecią klasę. Be napisało dla wychowawczyni wiersz. No i już wiem, płakać będziemy obie.
Pani Asiu ma kochana,
Biegniesz do pracy od rana
I zachodzisz w głowę sobie
"Chyba z czasem nie wyrobię!"
Klasa ładnie ustawiona,
W strój galowy wystrojona.
"Bo my wszyscy pamiętamy,
Dzisiaj koniec roku mamy!"
A na lekcji dużo ciszy:
Siedzą, jak pod miotłą myszy.
Bartuś nasz z ostatniej ławki
Do szkoły przyniósł... ZABAWKI!
Mało powiedziane "broi":
Niszczy kredki, miny stroi,
Lecz czasami to się zdarza,
Że grzecznością go obdarza
Pani Asia, pani nasza,
Ona lepsza jest od Ash'a!
"Aż trzy lata tu spędzamy,
Ale dzisiaj się żegnamy!"
Napisałem na tablicy,
Która leżała w piwnicy.
Gdy ją w klasie powiesiłem,
Bardzo mocno się zdziwiłem:
Po momencie oglądania
Nasza pani - jakby niania -
Tuli się do wszystkich w klasie.
"TEŻ KOCHAMY PANIĄ ASIĘ!"
- Powiedziały wszystkie dzieci.
"Patrzcie jak słoneczko świeci!"
I miał rację chłopiec jeden
Stopni C 27!
Więc na plac zabaw poszliśmy,
Tam się świetnie bawiliśmy!
No a teraz żegnam się,
Pani Asiu, KOCHAM CIĘ!
28 cze 2013
6 cze 2013
Toższamoszność
Be myje zęby, ja ubieram szlafrok. Dziecię zerka na mnie i dzieli się refleksją:
- Kobiety są chyba bardziej toższamoszne.
- Słucham?
- No jak to powiedzieć? Toższamsze?
- A co to znaczy?
- Mają więcej rzeczy. Takich bardzo osobistych.
- Na przykład?
- Piersi.
- Kobiety są chyba bardziej toższamoszne.
- Słucham?
- No jak to powiedzieć? Toższamsze?
- A co to znaczy?
- Mają więcej rzeczy. Takich bardzo osobistych.
- Na przykład?
- Piersi.
1 cze 2013
Dzień dziecka
Śpiewamy to razem w aucie. Stojąc w korkach, goniąc do szkoły.
Zmieniam bieg i na moment chwytam Cię za nogę.
Uśmiechasz się - widzę w lusterku.
To dziecko, którym teraz jesteś, zawsze będę nosić w sobie.
A ty rośnij.
28 maj 2013
Wycieczka
Pierwsza w życiu Be dwudniowa wycieczka szkolna. Ognisko, dyskoteka, piżama party. O 23:05 dostaję od wychowawczyni smsa:
"Wszyscy już śpią. Be zapukał do mnie i oświadczył, że będzie ze mną spał. Zrobiłam mu herbatę z żurawiną i sobie prowadzimy nocne rozmowy."
Dlaczego mnie to nie dziwi?
"Wszyscy już śpią. Be zapukał do mnie i oświadczył, że będzie ze mną spał. Zrobiłam mu herbatę z żurawiną i sobie prowadzimy nocne rozmowy."
Dlaczego mnie to nie dziwi?
26 maj 2013
Dzień mamy
Dziś rano Małe Be położyło mi na kołdrze ten oto list:
Mamo! W dniu Twojego święta
Krótki wierszyk mam dla Ciebie:
Zawsze jesteś uśmiechnięta,
Czujesz się jak w siódmym niebie.
Z tatą kłócisz się czasami,
Lecz na ogół jesteś miła,
A dziś będziesz razem z nami
W swoje święto się bawiła!
Pączki będą, torcik będzie,
Więc na pewno będzie miło.
Tłumy gości wchodzą wszędzie...
Lecz przyjęcie się skończyło!
Na zegarze - jedenasta
I się biorę do czytania,
Lecz stół gości - chlew i basta...
Więc to jednak czas sprzątania!
Sztućce ładnie posprzątamy
I talerze (czy mam rację?)
Na "play station" sobie gramy,
No a teraz na kolację!
I na końcu Ty z humorem
Naszych potraw posmakujesz
A w łóżeczku dziś wieczorem
Ty mnie MOOOCNO POCAŁUJESZ!!!
Mamo! W dniu Twojego święta
Krótki wierszyk mam dla Ciebie:
Zawsze jesteś uśmiechnięta,
Czujesz się jak w siódmym niebie.
Z tatą kłócisz się czasami,
Lecz na ogół jesteś miła,
A dziś będziesz razem z nami
W swoje święto się bawiła!
Pączki będą, torcik będzie,
Więc na pewno będzie miło.
Tłumy gości wchodzą wszędzie...
Lecz przyjęcie się skończyło!
Na zegarze - jedenasta
I się biorę do czytania,
Lecz stół gości - chlew i basta...
Więc to jednak czas sprzątania!
Sztućce ładnie posprzątamy
I talerze (czy mam rację?)
Na "play station" sobie gramy,
No a teraz na kolację!
I na końcu Ty z humorem
Naszych potraw posmakujesz
A w łóżeczku dziś wieczorem
Ty mnie MOOOCNO POCAŁUJESZ!!!
25 maj 2013
Tatuaż
Be ostatnio wyprawia tatuaże. Lewa ręka cała w atramentowych esach floresach. Jako że malunki panoszą się po coraz większej przestrzeni, należało przyciąć sprawę dość radykalnie.
- Od dziś koniec z malowaniem się długopisem w szkole. - zaczęłam wywód.
Be niby zarejestrowało pierwsze zdanie, reszta argumentów nie dotarła.
Odbieram dziecię ze szkoły. Na przedramieniu spory, granatowy krzyż.
- Dlaczego rysowałeś po rekach? Mówiłam ci, że nie wolno robić sobie żadnych tatuaży.
- To nie jest tatuaż, to jest krzyż! Zrobiłem go na religii. Jedziemy przecież na wycieczkę, a tam NIE BĘDZIE krzyża. To do czego mam się modlić?!
Cwaniak jeden.
- Od dziś koniec z malowaniem się długopisem w szkole. - zaczęłam wywód.
Be niby zarejestrowało pierwsze zdanie, reszta argumentów nie dotarła.
Odbieram dziecię ze szkoły. Na przedramieniu spory, granatowy krzyż.
- Dlaczego rysowałeś po rekach? Mówiłam ci, że nie wolno robić sobie żadnych tatuaży.
- To nie jest tatuaż, to jest krzyż! Zrobiłem go na religii. Jedziemy przecież na wycieczkę, a tam NIE BĘDZIE krzyża. To do czego mam się modlić?!
Cwaniak jeden.
18 maj 2013
Lego
Wracamy ze szkoły. Strumień świadomości Małego Be jak zwykle z rozmachem. Między innymi dopływa do mnie:
- A wiesz, jak brzmi pierwsza sekwencja pieśni ptaków?
- Pierwsza sekwencja pieśni ptaków? - próbuję zatrybić.
- Brzmi jak taka znana piosenka: "Lego garacza".
- Co? - no niezbyt mi idzie.
- To ja ci zaśpiewam.
I na całe gardło:
- La kukaracza, la kukaracza...!
13 maj 2013
Sękacz, sandacz, jeden pies
Babcia przywiozła znad morza litewski sękacz.
- A wiesz ty, dziecko, co to takiego sękacz?
- Pewnie, że wiem. To jest rodzaj ryby!
- A wiesz ty, dziecko, co to takiego sękacz?
- Pewnie, że wiem. To jest rodzaj ryby!
Jedna kulka
Niedzielny obiad u babci. Wpadam prosto z uczelni. Z wykładu utkwiło mi najbardziej, że do Muzeum Narodowego zawitała fajna wystawa. Opowiadam, zachęcam - jest plan.
Be łaskawie:
- No dooobra, możemy iść. Ale potem pójdziemy na rynek?
- Możemy. A co chcesz zobaczyć?
- No wiesz. Frytki.
Tere-fere.
- No prooooszę cię, mamo. Chcę frytki, chociaż jedną kulkę...
Be łaskawie:
- No dooobra, możemy iść. Ale potem pójdziemy na rynek?
- Możemy. A co chcesz zobaczyć?
- No wiesz. Frytki.
Tere-fere.
- No prooooszę cię, mamo. Chcę frytki, chociaż jedną kulkę...
22 kwi 2013
Umowy
Dziecię dostało do szkoły dwa ciepłe lody. Umowa była taka: lód nr 2 dla Heli. Be przyznało się, że zjadło oba, gdyż ponieważ Hela się o smakołyk nie dopominała. Rozmawiamy więc o umowach - o tym, że budują zaufanie, że fajnie jest, gdy ich dotrzymujemy.
- Ale mamo, popatrz: gdyby tak wszystkie twoje umowy się spełniały, nie mielibyśmy w życiu żadnej radości.
- Ale mamo, popatrz: gdyby tak wszystkie twoje umowy się spełniały, nie mielibyśmy w życiu żadnej radości.
Nudności
Be rozsiada się z konsolą.
- Co? Należy przerwać grę w razie objawów nudności? Mamo, czyli ja nigdy jej nie przerwę! Ona jest za fajna, żeby się znudzić.
- Co? Należy przerwać grę w razie objawów nudności? Mamo, czyli ja nigdy jej nie przerwę! Ona jest za fajna, żeby się znudzić.
20 kwi 2013
Plotka
Be miało napisać, co to jest plotka i jak sobie z nią radzić. Przeczytałam. Padłam.
"Plotka to jest takie coś,
Kiedy o czymś mówi ktoś,
Potem to usłyszy dziecko,
No a potem (staroświecko):
Ono dzieciom stu podaje,
Każdy w drodze coś dodaje,
A na końcu na tym stanie,
Że ta plotka jest w tym stanie,
Że aż się nieprawdą stanie!
A więc by uniknąć plotki
(Czy wspomniałem, że mam kotki?)
Nie dodawać, nie plotkować,
Ale wszystko to ZACHOWAĆ
I nie wtykać wszędzie nosa,
Ani do pokoju BOSS'A.*
Mogę do pokoju mamy**
By z Danusią ćwiczyć gamy.
Lecz plotkować cudze sprawy,
To już nie jest do zabawy!
Jak przekazać to dokładnie,
(Zanim wina na mnie spadnie)?
A więc plotki zeszły na psy
Ale biorą wielkie chapsy.
A więc kuszą, namawiają,
Ludzie się im sprzeciwiają.
Jak została jeszcze kreda
To napiszę też, że trzeba
Nie dodawać coś trzy po trzy.
Jak posłuchasz tego, otrzy-
mujesz znaczek "NIE DLA PLOTKI!"
I błyszczące nowe wrotki.
Aż trzy strony napisałem...
Już po dzwonku? Zapomniałem...
Więc nasz wierszyk kończyć czas,
WASZ BARTULEK ŻEGNA WAS!
*(w sumie taty, mówiąc szczerze, teraz siedzi na twitterze)
**(mama na iPadzie siedzi, chyba jest zrobiony z miedzi)"
"Plotka to jest takie coś,
Kiedy o czymś mówi ktoś,
Potem to usłyszy dziecko,
No a potem (staroświecko):
Ono dzieciom stu podaje,
Każdy w drodze coś dodaje,
A na końcu na tym stanie,
Że ta plotka jest w tym stanie,
Że aż się nieprawdą stanie!
A więc by uniknąć plotki
(Czy wspomniałem, że mam kotki?)
Nie dodawać, nie plotkować,
Ale wszystko to ZACHOWAĆ
I nie wtykać wszędzie nosa,
Ani do pokoju BOSS'A.*
Mogę do pokoju mamy**
By z Danusią ćwiczyć gamy.
Lecz plotkować cudze sprawy,
To już nie jest do zabawy!
Jak przekazać to dokładnie,
(Zanim wina na mnie spadnie)?
A więc plotki zeszły na psy
Ale biorą wielkie chapsy.
A więc kuszą, namawiają,
Ludzie się im sprzeciwiają.
Jak została jeszcze kreda
To napiszę też, że trzeba
Nie dodawać coś trzy po trzy.
Jak posłuchasz tego, otrzy-
mujesz znaczek "NIE DLA PLOTKI!"
I błyszczące nowe wrotki.
Aż trzy strony napisałem...
Już po dzwonku? Zapomniałem...
Więc nasz wierszyk kończyć czas,
WASZ BARTULEK ŻEGNA WAS!
*(w sumie taty, mówiąc szczerze, teraz siedzi na twitterze)
**(mama na iPadzie siedzi, chyba jest zrobiony z miedzi)"
16 kwi 2013
Wytrzymaliści
Be deliberuje nad barszczem i drugim. Obiad, jak dotąd, tknięty słabo.
- A ile mógłbym przeżyć bez jedzenia?
- Może kilka tygodni.
- A bez picia?
- Nie jestem pewna. Tydzień?
- A ja WIEM, że są tacy, co bez picia wytrzymają miesiąc. Tacy z nich ekstremaliści, czy tam ekstremiści!
- A ile mógłbym przeżyć bez jedzenia?
- Może kilka tygodni.
- A bez picia?
- Nie jestem pewna. Tydzień?
- A ja WIEM, że są tacy, co bez picia wytrzymają miesiąc. Tacy z nich ekstremaliści, czy tam ekstremiści!
2 kwi 2013
Stado?
Be ogląda familiadę w internecie. U babci. Co robić.
Pada pytanie:
- Więcej niż jedno zwierzę to?
- Owca?
Pudło.
- Lama?
Pudło.
Be z wyższością:
- No przecież jasne, że wahata.
Pada pytanie:
- Więcej niż jedno zwierzę to?
- Owca?
Pudło.
- Lama?
Pudło.
Be z wyższością:
- No przecież jasne, że wahata.
29 mar 2013
Zlew
Mamy ciężarną kotkę. Kilka miesięcy temu ratowaliśmy ją z kociego kataru i przezimowaliśmy w piwnicy. Kotka ma się dobrze, nasza alergia też, w związku z tym Frania została wybyta na dwór. Wróciła gruba jak balonik.
Od wczoraj szuka miejsca, żeby się okocić. Piwnica nie bardzo jej pasuje. Naiwnie rozstawiam wiklinowe kosze, układam w kątach koce i ręczniki. Kotka uporczywie wskakuje do zlewu.
Be komentuje znad talerza:
- Wiesz, mamo, Frania upodabnia się coraz bardziej do ciebie.
- Dlaczego?
- No bo ty przecież często pracujesz w zlewie.
Trzymajcie mnie!
Od wczoraj szuka miejsca, żeby się okocić. Piwnica nie bardzo jej pasuje. Naiwnie rozstawiam wiklinowe kosze, układam w kątach koce i ręczniki. Kotka uporczywie wskakuje do zlewu.
Be komentuje znad talerza:
- Wiesz, mamo, Frania upodabnia się coraz bardziej do ciebie.
- Dlaczego?
- No bo ty przecież często pracujesz w zlewie.
Trzymajcie mnie!
24 mar 2013
Pani Justynka
Wychowawczyni na zwolnieniu, Małe od kilku dni ma w szkole nową panią.
Dziecię po swojemu przystosowało się do okoliczności i zweryfikowało rankingi własne. Tak oto:
"Pani Justynka, słodka malinka, w zastępstwie tu pracuje.
Ale uwaga: będzie uwaga, gdy coś się tu zepsuje,
lub (staroświecko) gdy jakieś dziecko traktuje ją jak SZUJĘ,
jak o tym mowa, będzie rozmowa: kto lubi, niech spróbuje!
Ale Justynka (słodka malinka) ma inne też oblicza!
Z matematyki - SUPER wyniki: rachuje i oblicza...
Malutkie wady mają zasady, które ta pani stosuje...
Lecz oprócz tego, to nie ma złego... KTO LUBI, NIECH SPRÓBUJE!
Pani Justynka jest jak pralinka lub ciastko z konfiturą.
Bo tyle pań jest tu w mojej szkole, że myślę: "wybrać którą?".
No... Pani Asia (chyba z Podlasia) na pierwszym miejscu się śmieje,
a pani Hania, nasza sprzątaczka, na miejscu drugim widnieje.
Pani Justynka na trzecim będzie (w tym z miejsc już chyba tysiąc
zajęła dość wysokie miejsce i mogę jej to przysiąc).
No a w wakacje (chyba mam rację) wesołe widać minki,
Lecz nie ma szkoły i pani Asi, no i niestety Justynki.
A kiedy szkoła do nas zawoła we wrześniu dnia pierwszego,
to wezmę plecak mój zakurzony, i kredki, i ten tego.
Jadę do babci (jadę bez kapci), od windy guzik wciskam...
Kiedy zobaczę panią Justynkę, to MOCNO JĄ UŚCISKAM!"
Dziecię po swojemu przystosowało się do okoliczności i zweryfikowało rankingi własne. Tak oto:
"Pani Justynka, słodka malinka, w zastępstwie tu pracuje.
Ale uwaga: będzie uwaga, gdy coś się tu zepsuje,
lub (staroświecko) gdy jakieś dziecko traktuje ją jak SZUJĘ,
jak o tym mowa, będzie rozmowa: kto lubi, niech spróbuje!
Ale Justynka (słodka malinka) ma inne też oblicza!
Z matematyki - SUPER wyniki: rachuje i oblicza...
Malutkie wady mają zasady, które ta pani stosuje...
Lecz oprócz tego, to nie ma złego... KTO LUBI, NIECH SPRÓBUJE!
Pani Justynka jest jak pralinka lub ciastko z konfiturą.
Bo tyle pań jest tu w mojej szkole, że myślę: "wybrać którą?".
No... Pani Asia (chyba z Podlasia) na pierwszym miejscu się śmieje,
a pani Hania, nasza sprzątaczka, na miejscu drugim widnieje.
Pani Justynka na trzecim będzie (w tym z miejsc już chyba tysiąc
zajęła dość wysokie miejsce i mogę jej to przysiąc).
No a w wakacje (chyba mam rację) wesołe widać minki,
Lecz nie ma szkoły i pani Asi, no i niestety Justynki.
A kiedy szkoła do nas zawoła we wrześniu dnia pierwszego,
to wezmę plecak mój zakurzony, i kredki, i ten tego.
Jadę do babci (jadę bez kapci), od windy guzik wciskam...
Kiedy zobaczę panią Justynkę, to MOCNO JĄ UŚCISKAM!"
11 mar 2013
Nadajnik
Ostatnie podrygi w pościeli, ostatnie ślizgi po tematach na dobranoc:
- A wiesz, mamo, co to jest rodzajnik? Ja wiem: tentata.
- Z operona 39 punktów na 40 to jest sukces, no nie?
- Plus piątka za piosenkę.
- I pochwała na rytmice.
- Pomyśleć, że to dopiero poniedziałek!
- Co prawda dwie smutne buźki, w tym jedna nie fair.
- A w twojej psychopatologii to jak się to nazywa, gdy ktoś wciąż gada?
- No już nic nie mówię.
- Mówi się kakało czy kakao?
- Na sam koniec ci powiem: jesteś taka ciepła, mamo. Cieplutka.
Jestem z ciebie dumny!
- A wiesz, mamo, co to jest rodzajnik? Ja wiem: tentata.
- Z operona 39 punktów na 40 to jest sukces, no nie?
- Plus piątka za piosenkę.
- I pochwała na rytmice.
- Pomyśleć, że to dopiero poniedziałek!
- Co prawda dwie smutne buźki, w tym jedna nie fair.
- A w twojej psychopatologii to jak się to nazywa, gdy ktoś wciąż gada?
- No już nic nie mówię.
- Mówi się kakało czy kakao?
- Na sam koniec ci powiem: jesteś taka ciepła, mamo. Cieplutka.
Jestem z ciebie dumny!
10 mar 2013
7 mar 2013
Dla Klary
Wierszyk dla Klary.
Klaro, Klaro moja miła, co się każdej nocy śniła:
Życzę tobie dużo szczęścia, całą masę różnych szczęść, a
Kiedy tobie coś się znudzi, niech się mało osób trudzi.
Lubię ciebie tak jak tate, który pije cafe late.
Bardzo lubi mnie i ciebie (czuję się jak w siódmym niebie).
Mam życzenia na luzik (tutaj ci macha ludzik),
Ale z prezentu guzik!
Więc ci dam zamiast niego odcisk palca mojego (chyba wskazującego).
[tu następuje odcisk]
Teraz Helena czyta ten wiersz, ale ja go wymyśliłem, to na pewno wiesz.
Wierszyk trochę długi, rymuję śmialej,
Lecz zostań z nami i słuchaj dalej:
Oprócz tego życzę tobie,
By ci dopisało zdrowie.
Dużo szczęścia i miłości
(babcia ma chorobę kości),
Na górze fiołki i Jacek gdera:
Coś tam coś tam i morela.
Jóż z głośników muzyka gra,
Lubię cię bardzo, koniec, papa.
Te życzenia ci składuję,
Jednak czegoś mi brakuje...
Aha, brakuje tego:
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!!!
Klaro, Klaro moja miła, co się każdej nocy śniła:
Życzę tobie dużo szczęścia, całą masę różnych szczęść, a
Kiedy tobie coś się znudzi, niech się mało osób trudzi.
Lubię ciebie tak jak tate, który pije cafe late.
Bardzo lubi mnie i ciebie (czuję się jak w siódmym niebie).
Mam życzenia na luzik (tutaj ci macha ludzik),
Ale z prezentu guzik!
Więc ci dam zamiast niego odcisk palca mojego (chyba wskazującego).
[tu następuje odcisk]
Teraz Helena czyta ten wiersz, ale ja go wymyśliłem, to na pewno wiesz.
Wierszyk trochę długi, rymuję śmialej,
Lecz zostań z nami i słuchaj dalej:
Oprócz tego życzę tobie,
By ci dopisało zdrowie.
Dużo szczęścia i miłości
(babcia ma chorobę kości),
Na górze fiołki i Jacek gdera:
Coś tam coś tam i morela.
Jóż z głośników muzyka gra,
Lubię cię bardzo, koniec, papa.
Te życzenia ci składuję,
Jednak czegoś mi brakuje...
Aha, brakuje tego:
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!!!
23 lut 2013
Popcorn
Dziś w ramach poszpitalnej rekonwalescencji kino domowe. I popcorn. Be jęczy w tej sprawie i sprawdza, czy aby nie da rady zrobić popcornu PRZED obiadem. No nie da się. Rozmowy tematyczne w toku. Od rana.
- A czy kupiłaś kukurydzę, bo ostatnio się skończyła? - Kupiłam. - A mamy olej? - Mamy. - A czy jest już "po południu" - Nie, nie jest. - A czy jestem grzeczny? - Raczej jesteś. - A czy zrobimy popcorn przed obiadem? - Nie, nie zrobimy.
Jestem wyluzowanym kwiatem lotosu na gładkiej tafli jeziora.
Be w końcu pęka i wrzeszczy:
- PRZESTAŃCIE MI NIE ROBIĆ POPCORNU PRZED OBIADEM, NO!
- A czy kupiłaś kukurydzę, bo ostatnio się skończyła? - Kupiłam. - A mamy olej? - Mamy. - A czy jest już "po południu" - Nie, nie jest. - A czy jestem grzeczny? - Raczej jesteś. - A czy zrobimy popcorn przed obiadem? - Nie, nie zrobimy.
Jestem wyluzowanym kwiatem lotosu na gładkiej tafli jeziora.
Be w końcu pęka i wrzeszczy:
- PRZESTAŃCIE MI NIE ROBIĆ POPCORNU PRZED OBIADEM, NO!
17 lut 2013
Nać
Małe Be w szpitalu. Część niewesołą omijam łukiem i wrzucam tu to, co najważniejsze:
Dziecię spogląda uważnie na kroplówkę koleżanki i zapodaje teatralnym szeptem:
- Ona dostaje kroplówkę z naci?! Jakiej naci? Marchewki, pietruszki?
Myślę sobie: gorączka pod 40 stopni była? - była, dziecię zmęczone, na egzamin z psychopatologii naczytałam się (wróć: wciąż nie mogę się naczytać) o iluzjach, złudzeniach, zaburzeniach sądu realizującego i klasyfikującego, zatem może i ta kroplówka jest z naci. Nawet jak się tak przyjrzeć... Kształt, kolor - pietruszka jak malowana! Przyglądam się jednak uważniej, za to bez odlotów.
Co widzę?
NaCl.
Dziecię spogląda uważnie na kroplówkę koleżanki i zapodaje teatralnym szeptem:
- Ona dostaje kroplówkę z naci?! Jakiej naci? Marchewki, pietruszki?
Myślę sobie: gorączka pod 40 stopni była? - była, dziecię zmęczone, na egzamin z psychopatologii naczytałam się (wróć: wciąż nie mogę się naczytać) o iluzjach, złudzeniach, zaburzeniach sądu realizującego i klasyfikującego, zatem może i ta kroplówka jest z naci. Nawet jak się tak przyjrzeć... Kształt, kolor - pietruszka jak malowana! Przyglądam się jednak uważniej, za to bez odlotów.
Co widzę?
NaCl.
14 lut 2013
Rymuje
Be nadaje w aucie:
- A w świetlicy jest taka pani, która czasem rymuje. Wczoraj powiedziała: "Powiem na zebraniu o waszym zachowaniu." Była kupa śmiechu.
- Znam ją?
- Ona ma taki ochrypnięty głos. Kiedyś ją spytałem dlaczego i pani odpwiedziała, że to dlatego, że musi na nas tyle krzyczeć. Mamo, jakby nie krzyczała, to by nie chrypiała, proste!
- I się rymuje nawet.
- A w świetlicy jest taka pani, która czasem rymuje. Wczoraj powiedziała: "Powiem na zebraniu o waszym zachowaniu." Była kupa śmiechu.
- Znam ją?
- Ona ma taki ochrypnięty głos. Kiedyś ją spytałem dlaczego i pani odpwiedziała, że to dlatego, że musi na nas tyle krzyczeć. Mamo, jakby nie krzyczała, to by nie chrypiała, proste!
- I się rymuje nawet.
6 lut 2013
Sesja
Marudzę padre w sprawie sesji. Od kilku tygodni siedzę z nosem w książkach i próbuję ogarnąć siedem egzaminów. Z dwubiegunowym skutkiem.
Wcina się Be:
- Mamo, a masz chociaż jakąś piątkę z tych swoich egzaminów?
- Mam, na przykład z psychologii klinicznej.
- A dwóję?
- No niestety od wczoraj też, z psychopatologii. - wyznaję ze skruchą.
Be na mentorskiej nucie:
- Zezygnuj, to za trudne dla ciebie, nie możesz się tak męczyć. Studiuj sobie tylko tę spychologię.
Wcina się Be:
- Mamo, a masz chociaż jakąś piątkę z tych swoich egzaminów?
- Mam, na przykład z psychologii klinicznej.
- A dwóję?
- No niestety od wczoraj też, z psychopatologii. - wyznaję ze skruchą.
Be na mentorskiej nucie:
- Zezygnuj, to za trudne dla ciebie, nie możesz się tak męczyć. Studiuj sobie tylko tę spychologię.
3 lut 2013
Stefany
- MAMA!
Gram na zwłokę, nie słyszę; egzamin z psychopatologii mnie pokonał. Na kolanach "Wysokie Obcasy", obok zielona herbata. Chwilo, trwaj!
- MAMA!!! - Be swoje. - A TY WIESZ, ŻE SĄ RÓŻNE STEFANY?
I już czuję, że po mnie. Już widzę siebie idącą na górę, by rozprawić się ze Stefanami.
- MAMA!!!
- Co?
- NO STEFANY! Z PRZESZŁOŚCI!
Gazeta na bok, kierunek: pokój Be.
- Jakie Stefany? - pytam.
- No różne, na przykład Czarnieckie! - Be z nosem w książce. - Myślałem, że był tylko jeden: Stefcio Batory (...pamiętacie, kim był Batory? Be twierdzi, że to nie patron, a prezes jego szkoły). - A jeszcze ci powiem, mamo, że Stefany są NIE TYLKO z przeszłości. Przylatują też do karmnika!
- Dziecko, co ty mówisz; jak do karmnika?
- No w klasie, na parapecie.
Rżę.
- Oj, mamo, jak ty nic nie rozumiesz! My w klasie mówimy na gołębie "stefany", bo przylatują do szkoły Batorego.
...Nikt nie spodziewa się hiszpańskiej inkwizycji.
Dobranoc. :)
Gram na zwłokę, nie słyszę; egzamin z psychopatologii mnie pokonał. Na kolanach "Wysokie Obcasy", obok zielona herbata. Chwilo, trwaj!
- MAMA!!! - Be swoje. - A TY WIESZ, ŻE SĄ RÓŻNE STEFANY?
I już czuję, że po mnie. Już widzę siebie idącą na górę, by rozprawić się ze Stefanami.
- MAMA!!!
- Co?
- NO STEFANY! Z PRZESZŁOŚCI!
Gazeta na bok, kierunek: pokój Be.
- Jakie Stefany? - pytam.
- No różne, na przykład Czarnieckie! - Be z nosem w książce. - Myślałem, że był tylko jeden: Stefcio Batory (...pamiętacie, kim był Batory? Be twierdzi, że to nie patron, a prezes jego szkoły). - A jeszcze ci powiem, mamo, że Stefany są NIE TYLKO z przeszłości. Przylatują też do karmnika!
- Dziecko, co ty mówisz; jak do karmnika?
- No w klasie, na parapecie.
Rżę.
- Oj, mamo, jak ty nic nie rozumiesz! My w klasie mówimy na gołębie "stefany", bo przylatują do szkoły Batorego.
...Nikt nie spodziewa się hiszpańskiej inkwizycji.
Dobranoc. :)
28 sty 2013
Lody
- Wiesz, mamo - Be od dziesięciu minut puentuje dzień spod kołdry - dzisiaj na basenie było tak fajnie! Zdążyliśmy pozjeżdżać na wszystkich zjeżdżalniach. I były na miejscu nawet takie lody z małych kulek i ja chciałem wziąć sobie o smaku gumy balonowej, a tata widział te lody ostatnim razem i nawet zabrał 5 zł, bo je się kupuje już na basenie, jak się jest w gatkach.
- I ile kosztują takie lody? - przedzieram się przez słowotok.
- Mała porcja 6 zł, duża 12. No i tatuś uderzył się w głowę, powiedział "o cholera!" i pobiegł do szatni po złotowkę. Było super!
- I ile kosztują takie lody? - przedzieram się przez słowotok.
- Mała porcja 6 zł, duża 12. No i tatuś uderzył się w głowę, powiedział "o cholera!" i pobiegł do szatni po złotowkę. Było super!
26 sty 2013
Wierszyk o grzecznym chłopcu
Wypłynęło podczas porządków w pokoju Be:
"Wierszyk o grzecznym chłopcu"
Bartek Kalosz się nazywam, nie obwiniam, nie przezywam.
Nie gram w żadne pokemony, bo świat ma aż 4 strony.
Czytam książkę o kosmosie, a kupiłem ją w Selgrosie.
Dzisiaj pierwszy rozdział kończę, w pół do usmej czytać kończę.
A co robię dziś wieczorem? Wszystkim opowiem z humorem:
rozdział 1 "CO ROBIĘ WIECZOREM"
Gdy się skończy wieczorynka,
Gra mi w głowie katarynka
I już pędzę jak torpeda
Gdzie łazienka jest na medal.
Wpuszczam wodę (dziś bez czek-a),
Bo kąpiułka na mnie czeka.
Więc wskakuję do wanny
I tam jestem kąpan(n)y.
Mydło, szczotka poszły w ruch
I nie było żadnych much.
Woda ciepła jak w wulkanie
(Aż się boję co się stanie).
Tak więc szybko wycieram się,
Tak mi zimno, że o ja cie!
Wkładam szlafrok i piżamę,
I idę CAŁOWAĆ MAMĘ!
[rozdział 2 i 3 - w toku]
"Wierszyk o grzecznym chłopcu"
Bartek Kalosz się nazywam, nie obwiniam, nie przezywam.
Nie gram w żadne pokemony, bo świat ma aż 4 strony.
Czytam książkę o kosmosie, a kupiłem ją w Selgrosie.
Dzisiaj pierwszy rozdział kończę, w pół do usmej czytać kończę.
A co robię dziś wieczorem? Wszystkim opowiem z humorem:
rozdział 1 "CO ROBIĘ WIECZOREM"
Gdy się skończy wieczorynka,
Gra mi w głowie katarynka
I już pędzę jak torpeda
Gdzie łazienka jest na medal.
Wpuszczam wodę (dziś bez czek-a),
Bo kąpiułka na mnie czeka.
Więc wskakuję do wanny
I tam jestem kąpan(n)y.
Mydło, szczotka poszły w ruch
I nie było żadnych much.
Woda ciepła jak w wulkanie
(Aż się boję co się stanie).
Tak więc szybko wycieram się,
Tak mi zimno, że o ja cie!
Wkładam szlafrok i piżamę,
I idę CAŁOWAĆ MAMĘ!
[rozdział 2 i 3 - w toku]
25 sty 2013
Detektyw
Małe krzyczy ze swojego pokoju. Drzwi zamknięte, pokój na górze:
- TAAATAAA! JAK SIĘ NAZYWA DETEKTYW, KTÓRY IDZIE PO ŚLADACH?
- Śledczy? - strzela padre.
- POŚLADEK!
- TAAATAAA! JAK SIĘ NAZYWA DETEKTYW, KTÓRY IDZIE PO ŚLADACH?
- Śledczy? - strzela padre.
- POŚLADEK!
Zezia, Giler i alkohol
- Czytałeś tę książkę, którą ci dałam na drogę? - pytam Be po powrocie z ferii.
- Eee, jaką?
- "Zezia i Giler".
- Nie było jakoś czasu, ale fajne liściki zostawiłaś mi w środku. Zezia, Zezia... - a kto to w ogóle napisał? [Co za ton! - myślę sobie.]
- Agnieszka Chylińska.
- Zaraz, zaraz, ja to już gdzieś słyszałem.
- Masz płytę Chylińskiej: na okładce pani w mokrych włosach, cd z nadrukowanym tatuażem.
- No co ty!!! Ta alkoholiczka napisała książkę dla dzieci?! Dobrze, że nie czytałem.
- Słucham?! Dlaczego mówisz, że to alkoholiczka?
- No bo ona gra dyskotekową muzę, a wszyscy dyskotekowcy to alkoholicy.
Głęboki oddech. Może od tej strony:
- A kto to, twoim zdaniem, jest alkoholik? - pytam.
- To proste: ten, co pije alkohol.
- Eee, jaką?
- "Zezia i Giler".
- Nie było jakoś czasu, ale fajne liściki zostawiłaś mi w środku. Zezia, Zezia... - a kto to w ogóle napisał? [Co za ton! - myślę sobie.]
- Agnieszka Chylińska.
- Zaraz, zaraz, ja to już gdzieś słyszałem.
- Masz płytę Chylińskiej: na okładce pani w mokrych włosach, cd z nadrukowanym tatuażem.
- No co ty!!! Ta alkoholiczka napisała książkę dla dzieci?! Dobrze, że nie czytałem.
- Słucham?! Dlaczego mówisz, że to alkoholiczka?
- No bo ona gra dyskotekową muzę, a wszyscy dyskotekowcy to alkoholicy.
Głęboki oddech. Może od tej strony:
- A kto to, twoim zdaniem, jest alkoholik? - pytam.
- To proste: ten, co pije alkohol.
24 sty 2013
Łyżka w zupie
Be eksmitowane na zewnątrz. Cierpiące bardzo, bo zamiast grać na konsoli, oglądać Artura, co ratuje święta, czy kolejne odcinki "Pory na przygodę", ma ulepić bałwana. Lub zrobić z sobą cokolwiek. Śnieg zdecydowanie po stronie Be - w ogóle się nie klei. Stoi więc dziecię na dworze, sznurek od sanek smętnie zwisa z piąstki. Biedne dziecko; matka wygonili na ziąb.
Zerkam ukradkiem zza książki - małe drepce robiąc coraz śmielsze zawijasy, jest nadzieja. W końcu znika z pola widzenia; wgryzam się więc w "Psychologię Kliniczną". Po chwili łomot w szybę:
- Mamo, mamo, przyjdź koniecznie! Chcesz się poczuć jak łyżka w zupie?
I znów przegrałam. Za to przez godzinę poczułam się nie tylko jak łyżka w zupie (łyżką można poczuć się na zakręconej i ośnieżonej huśtawce); poczułam się jak Be. Było fantastycznie!
Zerkam ukradkiem zza książki - małe drepce robiąc coraz śmielsze zawijasy, jest nadzieja. W końcu znika z pola widzenia; wgryzam się więc w "Psychologię Kliniczną". Po chwili łomot w szybę:
- Mamo, mamo, przyjdź koniecznie! Chcesz się poczuć jak łyżka w zupie?
I znów przegrałam. Za to przez godzinę poczułam się nie tylko jak łyżka w zupie (łyżką można poczuć się na zakręconej i ośnieżonej huśtawce); poczułam się jak Be. Było fantastycznie!
Subskrybuj:
Posty (Atom)