17 lut 2013

Nać

Małe Be w szpitalu. Część niewesołą omijam łukiem i wrzucam tu to, co najważniejsze:

Dziecię spogląda uważnie na kroplówkę koleżanki i zapodaje teatralnym szeptem:

- Ona dostaje kroplówkę z naci?! Jakiej naci? Marchewki, pietruszki?

Myślę sobie: gorączka pod 40 stopni była? - była, dziecię zmęczone, na egzamin z psychopatologii naczytałam się (wróć: wciąż nie mogę się naczytać) o iluzjach, złudzeniach, zaburzeniach sądu realizującego i klasyfikującego, zatem może i ta kroplówka jest z naci. Nawet jak się tak przyjrzeć... Kształt, kolor - pietruszka jak malowana! Przyglądam się jednak uważniej, za to bez odlotów.
Co widzę?

NaCl.

8 komentarzy:

Unknown pisze...

Chyba to z przeuczenia i zmęczenia tak bywa.
Szybkiego powrotu do zdrowia życzę :)

Izabelka pisze...

Z naci czy nie z naci, ważne by pomogło ;) Czego z serca życzymy

zorka pisze...

:*
Be nawet karetką na cito jechało, taka akcja...

Miśka pisze...

Zdrowia życzę!

mama FiK pisze...

łomatko! spokoju życzę!
cieszę się, że z Be nawet w szpitalu może być momentami z uśmiechem - życzę, żeby te chwile przeważały.

Unknown pisze...

Zdrówka :D
Hehe, NaCl :D

ewa pisze...

Bo z naci najzdrowsze :)
Zmartwiłam się troszkę. Niech Go szybko wykurują, i zabieraj skarb do domu .

Anonimowy pisze...

Szybkiego powrotu do zdrowia, Be!