Małe Be w szpitalu. Część niewesołą omijam łukiem i wrzucam tu to, co najważniejsze:
Dziecię spogląda uważnie na kroplówkę koleżanki i zapodaje teatralnym szeptem:
- Ona dostaje kroplówkę z naci?! Jakiej naci? Marchewki, pietruszki?
Myślę sobie: gorączka pod 40 stopni była? - była, dziecię zmęczone, na egzamin z psychopatologii naczytałam się (wróć: wciąż nie mogę się naczytać) o iluzjach, złudzeniach, zaburzeniach sądu realizującego i klasyfikującego, zatem może i ta kroplówka jest z naci. Nawet jak się tak przyjrzeć... Kształt, kolor - pietruszka jak malowana! Przyglądam się jednak uważniej, za to bez odlotów.
Co widzę?
NaCl.
8 komentarzy:
Chyba to z przeuczenia i zmęczenia tak bywa.
Szybkiego powrotu do zdrowia życzę :)
Z naci czy nie z naci, ważne by pomogło ;) Czego z serca życzymy
:*
Be nawet karetką na cito jechało, taka akcja...
Zdrowia życzę!
łomatko! spokoju życzę!
cieszę się, że z Be nawet w szpitalu może być momentami z uśmiechem - życzę, żeby te chwile przeważały.
Zdrówka :D
Hehe, NaCl :D
Bo z naci najzdrowsze :)
Zmartwiłam się troszkę. Niech Go szybko wykurują, i zabieraj skarb do domu .
Szybkiego powrotu do zdrowia, Be!
Prześlij komentarz