29 mar 2013

Zlew

Mamy ciężarną kotkę. Kilka miesięcy temu ratowaliśmy ją z kociego kataru i przezimowaliśmy w piwnicy. Kotka ma się dobrze, nasza alergia też, w związku z tym Frania została wybyta na dwór. Wróciła gruba jak balonik.
Od wczoraj szuka miejsca, żeby się okocić. Piwnica nie bardzo jej pasuje. Naiwnie rozstawiam wiklinowe kosze, układam w kątach koce i ręczniki. Kotka uporczywie wskakuje do zlewu.

Be komentuje znad talerza:

- Wiesz, mamo, Frania upodabnia się coraz bardziej do ciebie.

- Dlaczego?

- No bo ty przecież często pracujesz w zlewie.

Trzymajcie mnie!

4 komentarze:

ewa pisze...

:)
Też mam kotkę Franię :) I też gruba jak balonik. Ale u mojej to na szczęście nie ciążowe, a posterylizacyjne. Wysterylizuj swoją, skoro jest wychodząca na dwór, bo na kocięta amatorów najczęściej brak.

zorka pisze...

Frania dostała 9 zastrzyków, trzy tygodnie chorowała, myśleliśmy, ze jej nie uratujemy. I jakoś tak zwlekałam ze sterylizacją, bo to taka biedna kota... ;)

Ps. Jeszcze się łudzę, że to ciąża spożywcza. Jeszcze... ;)

xrajka pisze...

skoro pracujesz w zlewie, to dogadasz się z tą kotką ;)

Izabelka pisze...

:D dobrze Be kombinuje, ale niech się przyłączy ;)
Serdeczności!