3 lut 2013

Stefany

- MAMA!

Gram na zwłokę, nie słyszę; egzamin z psychopatologii mnie pokonał. Na kolanach "Wysokie Obcasy", obok zielona herbata. Chwilo, trwaj!

- MAMA!!! - Be swoje. - A TY WIESZ, ŻE SĄ RÓŻNE STEFANY?

I już czuję, że po mnie. Już widzę siebie idącą na górę, by rozprawić się ze Stefanami.

- MAMA!!!

- Co?

- NO STEFANY! Z PRZESZŁOŚCI!

Gazeta na bok, kierunek: pokój Be.

- Jakie Stefany? - pytam.

- No różne, na przykład Czarnieckie! - Be z nosem w książce. - Myślałem, że był tylko jeden: Stefcio Batory (...pamiętacie, kim był Batory? Be twierdzi, że to nie patron, a prezes jego szkoły). - A jeszcze ci powiem, mamo, że Stefany są NIE TYLKO z przeszłości. Przylatują też do karmnika!

- Dziecko, co ty mówisz; jak do karmnika?

- No w klasie, na parapecie.

Rżę.

- Oj, mamo, jak ty nic nie rozumiesz! My w klasie mówimy na gołębie "stefany", bo przylatują do szkoły Batorego.


...Nikt nie spodziewa się hiszpańskiej inkwizycji.
Dobranoc. :)

6 komentarzy:

Ma pisze...

Uprzejmie informuję, że mój Stefan jest czarno-biały i przecudnie mruczy :D

zorka pisze...

:)
Ja znam Stefana cocker spaniela. Jego uszy - niczym peruka Ludwika XIV-go.

mama FiK pisze...

są też Stefany płci żeńskiej! jedna taka zalega u mnie całymi dniami i tylko "n" jej brakuje. uszy nieprzycięte, ogon niestety tak.

Barwny Motek pisze...

Pozdrawia Mama Stefana piątoklasisty:)

Anonimowy pisze...

U mnie też Stefan - teść, ale chyba też nadaje się do listy?

zorka pisze...

Świat Be legł w gruzach. ;)