Dziś w ramach poszpitalnej rekonwalescencji kino domowe. I popcorn. Be jęczy w tej sprawie i sprawdza, czy aby nie da rady zrobić popcornu PRZED obiadem. No nie da się. Rozmowy tematyczne w toku. Od rana.
- A czy kupiłaś kukurydzę, bo ostatnio się skończyła? - Kupiłam. - A mamy olej? - Mamy. - A czy jest już "po południu" - Nie, nie jest. - A czy jestem grzeczny? - Raczej jesteś. - A czy zrobimy popcorn przed obiadem? - Nie, nie zrobimy.
Jestem wyluzowanym kwiatem lotosu na gładkiej tafli jeziora.
Be w końcu pęka i wrzeszczy:
- PRZESTAŃCIE MI NIE ROBIĆ POPCORNU PRZED OBIADEM, NO!
7 komentarzy:
Ja nie wiem jak można tak długo zwlekać z TAK WAŻNYM elementem rekonwalestencji:)
toż z rana zastanawiałam się co u Małego Be słychać. Słychać głośno i ozdrowieńczo!
tak trzymać
NO WŁASNIE MAMO
Ommm
juz pewnie PO obiedzie? ;-)
dobrze, ze Be juz w domu :-)
pozdrawiam
A
Nawet PO popcornie. ;)
Po popcornie
jest wybornie:))))
dużo zdrowia
wybornego oCZYWIŚCIE:))))
Prześlij komentarz