6 lut 2013

Sesja

Marudzę padre w sprawie sesji. Od kilku tygodni siedzę z nosem w książkach i próbuję ogarnąć siedem egzaminów. Z dwubiegunowym skutkiem.

Wcina się Be:

- Mamo, a masz chociaż jakąś piątkę z tych swoich egzaminów?


- Mam, na przykład z psychologii klinicznej.

- A dwóję?

- No niestety od wczoraj też, z psychopatologii. - wyznaję ze skruchą.

Be na mentorskiej nucie:

- Zezygnuj, to za trudne dla ciebie, nie możesz się tak męczyć. Studiuj sobie tylko tę spychologię.

11 komentarzy:

Anonimowy pisze...

:D

Anonimowy pisze...

o spychologie kliniczna chodzi?
;-)
Jestem pewna, ze Be doczeka sie, ze Mama i ze spychopatologii bedzie miec 5
Pozdrawiam
A

Czarna Owca pisze...

O taaak! Od dawna z umiłowaniem też studiuję spychologię :-)

zorka pisze...

Na spychopatologii pokonało mnie neuroprzekaźnictwo i inne biologiczne kwiatki rozsiane, niczym chwasty, na pięciuset stronach podręcznika. Łudziłam się chwilę, że studiuję spychologię, a nie spychiatrię. ;)

Anonimowy pisze...

Niestety u prof. C. kosmiczne pytania się powtarzają z lat poprzednich, jedyna szansa na zdanie to odnalezienie na nie odp. w trakcie nauki ;)

Ania

Miśka pisze...

Mądre dziecko;)

zorka pisze...

Aniu, kosmos nie z tej ziemi. ;)

Unknown pisze...

Haha, nie ma to jak wsparcie od własnego dziecka :)
Powodzenia z egzaminami, pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

a ja walczę z metodologią. :D

powodzenia ;)

zorka pisze...

Długo z tym walczyłam... Powodzenia!

Kamila pisze...

haha co za Kochany brzdąc!