Marudzę padre w sprawie sesji. Od kilku tygodni siedzę z nosem w książkach i próbuję ogarnąć siedem egzaminów. Z dwubiegunowym skutkiem.
Wcina się Be:
- Mamo, a masz chociaż jakąś piątkę z tych swoich egzaminów?
- Mam, na przykład z psychologii klinicznej.
- A dwóję?
- No niestety od wczoraj też, z psychopatologii. - wyznaję ze skruchą.
Be na mentorskiej nucie:
- Zezygnuj, to za trudne dla ciebie, nie możesz się tak męczyć. Studiuj sobie tylko tę spychologię.
11 komentarzy:
:D
o spychologie kliniczna chodzi?
;-)
Jestem pewna, ze Be doczeka sie, ze Mama i ze spychopatologii bedzie miec 5
Pozdrawiam
A
O taaak! Od dawna z umiłowaniem też studiuję spychologię :-)
Na spychopatologii pokonało mnie neuroprzekaźnictwo i inne biologiczne kwiatki rozsiane, niczym chwasty, na pięciuset stronach podręcznika. Łudziłam się chwilę, że studiuję spychologię, a nie spychiatrię. ;)
Niestety u prof. C. kosmiczne pytania się powtarzają z lat poprzednich, jedyna szansa na zdanie to odnalezienie na nie odp. w trakcie nauki ;)
Ania
Mądre dziecko;)
Aniu, kosmos nie z tej ziemi. ;)
Haha, nie ma to jak wsparcie od własnego dziecka :)
Powodzenia z egzaminami, pozdrawiam.
a ja walczę z metodologią. :D
powodzenia ;)
Długo z tym walczyłam... Powodzenia!
haha co za Kochany brzdąc!
Prześlij komentarz