23 sty 2013

Sieć

Małe uroczyście spogląda na iPada, na mnie i oświadcza:

- Wymyśliłem nowe przysłowie:

"Gdy chcesz rozum mieć - nie zaplącz się w sieć."

Dzień Dziadka

Be skomponowało wczoraj:

"Dziadku, dziadku mój kochany,
co to był dwa razy prany,
miły jesteś (lecz przeważnie nie widać tego po tobie wyraźnie).
Naprawiasz mi rzeczy różne
również gry podróżne.

Acha, brakuje tego:
Wszystkiego najlepszego!

21 sty 2013

Dzień babci

Wierszyk dla babci, która jedzie do sanatorium:

"Babciu, babciu ma kochana, co uśmiechasz się od rana.
Życzę tobie szczęścia dużo (również tego przed podróżą).
Po wyprawie powiem "hejka", teraz dam ci portret Jake-a [tu następuje portret Jake'a]
To pies z "Pory na przygodę". Teraz błaga tu o wodę.

Kiedy tulę się do ciebie, czuję się jak w SIÓDMYM NIEBIE!
Jóż 59 lat, JESTEŚ STARA JAK ŚWIAT!
Jesteś miła i, czasami, dokarmiasz mnie słodyczami.
A więc skoro miejsca BRAK, to uszyję tobie frak.
Miejsca trochę mało, jóż się powiedziało.
A że z rymu 5-tki nie mam
To ci mówię: DO WIDZENIA!

DUŻO GOŚCI I SŁODYCZY
TEGO BE Z MAMĄ ŻYCZY!"

7 sty 2013

Ja. Uwielbiam ją.

Wychodzimy ze szkoły muzycznej. Be całe w skowronkach: lekcje z głowy, drożdżówka w łapce, słowotok w toku z przerwami na festiwal piosenki doraźnej. Przed Państwem oda do drożdżówki:

"Ja. Uwielbiam ją. Ona tu jest. I mięknie dla mnie. Bo. Dobrze to wie. Pogryzę ją. I w brzuchu schowam na dnie. O-o-o-o!"

Woda toaletowa

W ramach czynności zastępczych (powinnam pisać/czytać/zakuwać - sesja tuż tuż) poczułam przeogromną chęć nabycia nowych perfum; przeglądam więc ofertę w internetach. Sprawa nie cierpiąca zwłoki, wiadomo. Be - jako że wdało się w matkę - zamiast zasiadać do lekcji, natychmiast podłącza się do akcji.
Patrzymy: woda toaletowa taka a taka, cena, mililitry, zdjęcie. Nagle Be otwiera zdziwioną paszczę i pyta:

 - Mamo, ty, ty, ty... Będziesz teraz pachnieć jak woda do toalet?

Pogadanki

Mieliśmy ostatnio kilka pogadanek na temat kłamstw (typ light: "umyłem zęby", "na konsoli tylko 10 minut", "nic nie ma z angielskiego"). W Be budzi się wieczorna refleksja. Bez sakrazmu:

- To, co potem mi mówicie, jest takie długie, że nic nie pamiętam i prawie zasypiam. Czy moglibyście to następnym razem jakoś streścić?

6 sty 2013

2 sty 2013

Szuja

- Dziś był dobry dzień, mamo. Co prawda dostałem małą uwagę, ale niesprawiedliwą. Za liścik do Zuzy. A liścik pisałem zgodnie z umową, na przerwie, i dałem też na przerwie. A Zuza, obrażona, zaniosła go pani.

- A co było w tym liściku? - pytam.

- Nic takiego, jedno słowo: "szuja".

 - Szuja?! Dlaczego tak nazwałeś Zuzię?

- Dlatego, że oszukiwała, bo zrobiła pięć kroków, a nie trzy, poza tym to nie jest brzydkie słowo - tata mi powiedział, że to słowo obraźliwe.

Móc

Obiad, faza schyłkowa. Be grzecznie i na cały regulator (matka poza zasięgiem) pyta:

- MAMOOO, A MOGĘ JUŻ NIE MÓC?

27 gru 2012

Żółtko

Święta, święta i po świętach. Małe w skowronkach: ulubione menu, zawieszone na czas świąt, powróciło. Na śniadanie jajko na miękko. Be się rozczula:

- Kocham jajka. Jak dorosnę, wynajdę sok z żółtka i nazwę go "żółciak". Albo zwyczajnie: "żółć".

21 gru 2012

Telefon

Ja na uczelni, padre musi na chwilę wyjechać, Małe pouczone na okoliczność komu-drzwi-otwierania i w-razie-czego-pod-jaki-numer-dzwonienia.
Nie mija 5 minut, telefon od Be.

- Co się stało, syneczku? - ojciec z lekką zadyszką.

- Mogę zjeść ciastko?

15 gru 2012

Be dziękczynne

Małe, po sześciu godzinach pieczenia pierników (...tegorocznym hitem są gwiazdki z napisem "szeryf"), kończy dzień modlitwą:

- ...i, Panie Boże, dziękuję za to, że tata napisał piernika z błędem.

13 gru 2012

Członek rodziny

Tulimy się przed snem, rozmawiamy, śpiewamy.

- Mój ty członku rodziny... - nieopatrznie mówię.

Be przytomnieje:

- Nie jestem członkiem. Raczej pępkiem. Na członka rodziny jestem jeszcze za mały!

"Niesamowity aparat"

Oto opowiadanie, które Be napisało na lekcji i którym wygrało międzyszkolny konkurs literacki:

Kiedy skończyły się lekcje, poszliśmy do świetlicy. Ja leciałem jak torpeda, aby się zapisać na zajęcia komputerowe. Wszystko wskazywało na to, że będzie to zwyczajna lekcja w świetlicy. Ale na zajęciach komputerowych wszystko się zmieniło...
Gdy wszedłem do sali, zobaczyłem, że na biurku leży aparat. Nie był to zwyczajny aparat, tylko magiczny. Ale nie wiedziałem tego jeszcze, kiedy go włączałem. Była na nim masa przycisków i przełączników. Na początku nie wiedziałem co do czego służy, ale wiedziałem jak obsługuje się zwykły aparat. Jednak na tym aparacie wiedziałem do czego służą tylko dwa, z chyba tysiąca, przycisków.
Nagle przyszedł mi do głowy pomysł, aby nakręcić film o naszej szkole.
Zacząłem więc nagrywać.
Nagrałem naszą klasę i pełną dzieci świetlicę. Potem gabinet pani dyrektor, przy którym stał jakiś chłopak, jęcząc z powodu tego, że pani dyrektor skonfiskowała mu laser. Zwiedziłem także salę gimnastyczną, łazienkę, piwnicę i podwórko szkolne. Chciałem już skończyć nagrywać, więc wcisnąłem przycisk pauza, ale... Zamiast zatrzymać film, zatrzymałem czas! Wszyscy w szkole stali w bezruchu, jak na zdjęciach. Dzieci skaczące na trampolinie wisiały w powietrzu. Zrobiło mi się głupio.

- Po co ja brałem ten aparat?! - pomyślałem.

Nie wiedziałem, co mam zrobić. Przyszła mi do głowy myśl, aby go wyłączyć, ale zamiast wyłączyć aparat, wyłączyłem grawitację. Wszyscy polecieli w górę, a ja razem z nimi. Lecieliśmy tak i lecieliśmy, aż dolecieliśmy do kosmosu. Zobaczyłem naszą planetę oraz inne planety. Wędrowaliśmy tak przez Galaktykę, aż w oddali zauważyliśmy Czarną Dziurę! Wszystkich ogarnął strach. Próbowaliśmy się odpychać, ale Czarna Dziura nas przyciągała. Lecieliśmy coraz szybciej w jej stronę. Pierwsza zniknęła pani dyrektor. Potem pani Asia, pan ze świetlicy, pan Tomek od zajęć komputerowych, a na końcu my. Ja byłem ostatni, a obok mnie Hela. Chciałem ją odepchnąć, aby udało jej się uniknąć wciągnięcia. Ale nie udało się. Czarna Dziura pochłonęła mnie i Helę. Po wchłonięciu poczułem się jakbym był w niebie. Wszyscy ze szkoły już na mnie czekali. Pani Asia patrzyła i powiedziała ze smutkiem:

- To były czasy!

Wiedziałem, że już nigdy nie wrócimy na Ziemię.
Nagle pomyślałem, że skoro mam mój magiczny aparat, to mogłem jeszcze cofnąć wszystko, co zmajstrowałem w szkole. Wcisnąłem więc przycisk cofania i wszystko zostało odtworzone od tyłu. Czarna Dziura nas wypchnęła ponownie w kosmos i lecieliśmy w stronę Ziemi, aż udało sie nam na nią wrócić.
Cofnąłem się do tego momentu, kiedy w pracowni komputerowej zobaczyłem aparat. Od razu go wyrzuciłem, bo jeszcze ktoś inny mógłby go użyć, coś zepsuć i przez przypadek wykasować całą Ziemię.
Gdy wróciłem do domu, opowiedziałem rodzicom całą historię. Cieszyłem się, że wyrzuciłem ten aparat. To dobrze, że już nigdy nie zatrzymam czasu. No może jedynie na swoim zwykłym aparacie.

11 gru 2012

Dla babci Oleńki

Be wykombinowało właśnie imieninowe wierszyki:

BABCIA

Moja babcia bardzo lubi, gdy do niej przyjeżdżam,
kiedy słońce u niej świeci, na zjeżdżalni zjeżdżam.
Gdy jedziemy windą mówi: wnuczku, kocham ciebie!
Gdy całuje mnie w policzek - jestem w siódmym niebie.
A po lekcjach odrobionych daje mi cukierek.
Babcia myje również pięknie okna bez usterek.

GAPA

Moja babcia Gapę ma. Gapa to jest imię psa.
Gapa gryzie (lecz czasami, tylko gdy jesteśmy sami).
Teraz powiem według mnie, jak nazwała Gapa się:
kiedy babcia z pieskiem mknęła do swojego domu,
poszła ścieżką wprost na tramwaj (nie mówiąc nikomu).
Ale Gapa ów na gapę w tramwaju jechała,
Babunię to rozśmieszyło i tak ją nazwała.

10 gru 2012

Laureat


Małe Be wygrało MIĘDZYSZKOLNY konkurs literacki. Zajęło pierwsze miejsce opowiadaniem, które samo napisało na lekcji. Kategoria "Złota wyobraźnia" (najciekawsza treściowo praca). Duma i chwała.
Dziś jedziemy na oficjalne ogłoszenie wyników i wręczenie nagród. Be od rana jakoś tak uroczyście przechadza się po domu i raz po raz zagaja:

- Mamo, to dziś jedziemy do tamtej szkoły?

- Dziś.

- A pojedziemy autem, czy limuzyną?

- Autem. Dlaczego myślisz, że limuzyną? - rżę.

- Bo to ważna sprawa i tak by chyba należało.

9 gru 2012

Owocne rymy

Padre pracuje, więc i Be pracuje.
Padre wymyśla reklamy, Be - jak Padre.

Na zapracowanym laptopie Be'ojca ląduje kartonik po rajstopach. Małe przepisało z "Księgi spraw ważnych":

"Truskawki świeże niechaj każdy bieże!
Nigdy końca mody na leśne jagody.
Jabłko do jabłka, zbieże się siatka.
Śliwki węgierki słodsze niż cukierki."

- A te cztery ostatnie to już całkiem moje, tato:

"OWOCNE RYMY

Konfitury - na kolejne tury!
Drzemy i drzemki - przyda się na drzemki!
Ogórki - najlepsze dla córki!
Jesteś dziś chory - bież pomidory!"

...Na jutro przewiduję owocne dyktando. Żekłam.

Taśma

- Tato, NIE BĘDĘ jadł kanapki z taśmą.

- Z jaką taśmą?

- ...No, jak to się nazywa?

- Metka.

6 gru 2012

Suplement

- Wiem, że napisałem już list do świętego Mikołaja i że to, co powiem, jest niemożliwe, ale na Gwiazdkę chciałbym jednak dostać... WSZYSTKO!!!

5 gru 2012

Szczęśliwa komórka

Poranek w łóżku. Be chore, w rumieńcach i skowronkach (nie idzie do szkoły). Strumień świadomości z prędkością światła. Łapię w locie:

- ...Ale są też plusy tego chorowania. Możecie być szczęśliwsi!

- Hm?

- No bo nie mam tyle energii co zwykle i np. spokojnie chodzę po schodach. Jest niewysokie prawdopodobieństwo, że zrobię sobie krzywdę.

- A tak w ogóle chciałbym mieć już dzieci. I sam je sobie urodzić.
...To niesprawiedliwe. Dlaczego nie mam komórki jajowej, mamo?!

- No nie masz, tak to już jest. - Nie postarałam się, wiem. Ósma rano.

- A mógłbym mieć komórkę? Samą komórkę? To JEST możliwe.

Manipulant jeden.


4 gru 2012

Liścik

Między Heleną a Be nieustająca wymiana korespondencji na lekcjach. Małe zbiera sporo uwag właśnie z tego powodu. Upominam więc, apeluję, namawiam, szantażuję.
Wczoraj odebrałam Be ze szkoły wraz z kolejnym samolocikiem skonfiskowanym przez Panią. Wrzuciłam list do torby, zrobiłam groźną minę i ruszyliśmy w ciąg dalszy.
Dziś rano wygładzam kartkę i czytam:

"Hela! Listy jednak na przerwie, bo pani nie będzie zadowolona."

Jest postęp. Niejaki.

2 gru 2012

Krakowiaczki

Prewencyjnie zerkam do odrobionych lekcji. Matematyka, ćwiczenia "Nowe Już w szkole", klasa 3, część druga, strona 10, ćwicz.1.
"Ułóż treść zadania do ilustracji. Zapisz pytanie i obliczenie."

Widzę trzy wirujące kółeczka trzymających się za ręce dzieci. W każdym kółeczku sześć pociech, nie wiedzieć czemu, w ludowych strojach krakowskich. Pogodne minki, łopoczące kokardki, sterczące piórka. Poniżej odpowiedzi Be:

Obliczenie:
3x6=18

Pytanie:
Ile staromodnych głupków się kręciło?

25 lis 2012

M'ech

Spacerujemy wokół ulubionych dębów. Be wyraźnie z przodu, krzyczy więc na całe gardło:

- ALE DUŻO MECHU!!!

- Mchu - koryguję z automatu.

- CHU??? "WHO" TO JEST PO ANGIELSKU "KTO"!

23 lis 2012

Reklama

Małe dało popis. Cała wręcz paleta. W związku z rozlicznymi występami w tym tygodniu, przeprowadziłam rozmowę ze świetlicą, wychowawczynią i Be. Mamy plany, zobowiązania, tygodniowy szlaban na konsolę i komputer, skruchę i otuchę.

Właśnie na kolanach wylądowała mi ulotka. Hand made.
Uwaga:

"Lubisz niegrzecznie dzieci? W takim razie serdecznie zapraszamy do szkoły podstawowej nr 10000 na Marsie. W sali 120 znajduje się niegrzeczny Be. Może wykonywać żeczy takie jak: bicie, kopanie, karate połączone z jedzeniem kanapek i popijaniem, końskie zaloty, plucie na 50 i 100 metrów, szczypanie, beczenie, zabawa żywnością, miałczenie i marudzenie. Jeżeli kupicie Be już teraz, otrzymacie dodatkowo telefon dla Be, aby on go popsuł, oraz specjalny dodatek: DZWONECZEK dla Be, którym będzie dzwonił i was wkurzał. Spieszcie się! Wszystkie Be sprzedawane są do wyczerpania zapasów! Ta oferta jest zbyt dobra, by ją przegapić! Nasz adres: Szkoła Podstawowa im. Stefcia numer 10000 na Marsie.

Kupcie, bo oferta limitowana!
Cena Be: 3.99"

Kupuję.


20 lis 2012

Zdanie

Widelec Be snuje się po talerzu. Broda wsparta nadgarstkiem.

- Te ziemniaki są jakieś dziwne. Coś mi w nich nie pasuje.

- No co ty, smaczne są, z boczkiem, majerankiem, jedz.

Minuta ciszy. Rzadkość.
Po chwili, z wolna i uroczyście, Be wygłasza orędzie:

- Mamo, to nie jest PRL. Teraz już można przedstawiać swoje zdanie.


(Oto co się dzieje, gdy kupi się książkę o niewinnym tytule "Zielone pomarańcze czyli PRL dla dzieci")

Kosmita

"Zadek domowy: Weź do ręki kosmiczny telefon i porozmawiaj z jednym z kosmitów. Napiszę dialog z kosmitą."

I czytam:

- Kim jesteś?
- Jestem chodzącym gadułą.
- Z jakiej planety pochodzisz?
- Pochodzę z planety Bartków.
- Czyli?... Jesteś Bartkiem?
- Tak, bo pochodzę z tego obszaru, po którym chodzą największe gaduły świata, czyli Bartki. Ja jestem jednym z miliarda takich, którzy bez przerwy gadają.
- Ile na twojej planecie jest wymiarów?
- Aktywnych trzydzieści osiem.
- Dobra, lecę z powrotem, pa!
- Chwila, masz jakąś ulubioną potrawę?
- Ja? Ja nie mam żadnych ulubionych potraw, ja nawet nie jem potraw! Moje potrawy to słowa. A twoje?
- Naleśniki.
- To tak samo jak mój deser! Słowo "naleśnik" pysznie smakuje!
- No to smacznego! Pa!

19 lis 2012

Discotecka

Be, konsekwentnie idąc za powołaniem, otwarło nowy rozdział w swoim życiu i spisało zasady "discotecki". Zasady bowiem - rzecz zasadnicza.

Z zapiskow didżeja:

"Hejka! Tu dj Barti! Zapraszam na SUPEROWĄ, na tym osiedlu NIEPOWTARZALNOM IMPREZĘ! Jeżeli boisz się o kartę klubowicza, nie masz co szlochać - przy drobnej umowie ją DOSTANIESZ! ZANIM to zrobisz, musisz zaliczyć chociaż jedną moją imprezę, przed którą właśnie stoisz. Żeby imprezka się udała, musimy ją troszeczkę zmienić. Jak? Za chwilę się dowiecie.

ULEPSZENIE NR:1 Żeby bałagan był trochę mniejszy, dodałem kilka klubowych zasad, które zobaczycie na następnej stronie.

ZASADA 1: Klub jest czynny od 20:00 do 24:00 i ani sekundę później.
ZASADA 2: Nie ma wypychania za drzwi.
ZASADA 3: Nie wyrządzaj krzywdy uczestnikom zabawy.
ZASADA 4: Pod żadnym pozorem (poza proźbami rodziców) nie wynoś lampek z pokoju.
ZASADA 5: ZASADY PIĄTEJ już nie ma.
Czyli możecie robić, co chcecie, oprócz tych właśnie zasad.

Teraz nadeszła pora na ULEPSZENIE NR: 2

W sali imprezowania są takie lampki:

[i tu kilka wyrazistych rysunków plus inwentaryzacja]

-kula1
-futrzak
-świecące brokatki
-krzaczek
-disco-układanka
-laser
-latarka
-kula2
-grzybki
-kogut

Mamy u nas dużo miejsca, a więc oprócz tych lampek, możecie przynieść też swoje! Wiecie, że u nas stosujemy taką zasadę:
IM WIĘCEJ LAMPEK, TYM WIĘCEJ TRAMPEK.
Trochę ona dziwna, ale przynosząc lampki właśnie ją stosujecie!
Jeżeli się zdecydujesz, powiedz nam najpierw, jaką lampkę chcecie wnieść.

Najwyszsza pora na ULEPSZENIE 3-cie.
Najpierw rzućmy okiem na naszą listę...

[+] zasady
[+] lampki
[  ] jedzenie

...Ops! Nie mamy jedzenia! Wiedzcie, że tacy dj-y jak ja uważają że "IMPREZA BEZ ŻARCIA SIĘ NIE OBEJDZIE". I wiecie, że chyba mają rację. Więc jeśli mama lub tata wam na to pozwoli, weźcie coś do jedzenia.

[ciąg dalszy NIEWĄTPLIWIE nastąpi]

12 lis 2012

Siury

Kulamy się w korku. Z letargu wybija mnie Be:

- Mamo, mam zadanie: powiedz kilka razy "siury".

- Co?

- No powiedz, a dowiesz się, jak ma na imię tata Jacka.


(Panie Rysiu, pozdrawiamy!)


10 lis 2012

Dłoń

Be przed zaśnięciem kładzie moją rękę na swoim policzku.

- Lubię twoją dłoń.

- Dlaczego?

- Bo jest na niej obrączka. Bo masz takie fajne, trochę drapiące paznokcie. Bo jest bardzo ciepła. Bo... dotyka wszystkiego.

6 lis 2012

Be modlitwa

Konsumpcja u babci. Jedną z przedobiednich tradycji domu jest modlitwa dziecięca: "Panie Boże, nasze słonko, pobłogosław to jedzonko."

Be wpisało się w tradycję wyśmienicie i ochoczo zabrało się za kluseczki. Po kluseczkach i innych (kompletnie już bez znaczenia) dobrach, wjechał deser. Małe, chcąc zadośćuczynić Bogu i bliźnim, inicjuje z mocą:

- Panie Boże, nasze słonko... Yyy, babciu, a czy mogę dla odmiany z brzydkim wyrazem?