W ramach czynności zastępczych (powinnam pisać/czytać/zakuwać - sesja tuż tuż) poczułam przeogromną chęć nabycia nowych perfum; przeglądam więc ofertę w internetach. Sprawa nie cierpiąca zwłoki, wiadomo. Be - jako że wdało się w matkę - zamiast zasiadać do lekcji, natychmiast podłącza się do akcji.
Patrzymy: woda toaletowa taka a taka, cena, mililitry, zdjęcie. Nagle Be otwiera zdziwioną paszczę i pyta:
- Mamo, ty, ty, ty... Będziesz teraz pachnieć jak woda do toalet?
2 komentarze:
Woda do toalet to na pewno BARDZO oryginalne perfumy;)
Nie mogę sie od Was oderwać, pękam ze śmiechu, mąż już we mnie rzuca poduszką, jesteście cudni :-)
Prześlij komentarz