Konsumpcja u babci. Jedną z przedobiednich tradycji domu jest modlitwa dziecięca: "Panie Boże, nasze słonko, pobłogosław to jedzonko."
Be wpisało się w tradycję wyśmienicie i ochoczo zabrało się za kluseczki. Po kluseczkach i innych (kompletnie już bez znaczenia) dobrach, wjechał deser. Małe, chcąc zadośćuczynić Bogu i bliźnim, inicjuje z mocą:
- Panie Boże, nasze słonko... Yyy, babciu, a czy mogę dla odmiany z brzydkim wyrazem?
12 komentarzy:
:)))) ciekawe jaki brzydki wyraz przyszedł mu do głowy na myśl o deserze :)))
Nie śmiałam przy babci pytać.
Jak znam Be, słowo raczej śmieszne niż straszne.
Ty bardziej bym zapytała;)
;)
Hmmm, ciekawa jestem co za wyraz miała na myśli ta mądra główka...
ten wierszyk ma ciąg dalszy... Panie Boże nasze słonko pobłogosław to jedzonko,
Panie Jezu nasze życie pobłogosław też to picie,
Byśmy w zdrowiu długo żyli i na zawsze Cię chwalili.
Jest świetny, a zakończenia jestem baaardzo ciekawa:)
Buhahahaha
Nieźle kombinuje :)
Panie Boże nasz kochany, pozwól zrzucić kilogramy :D
eŁ.
Ale jak dobrze wychowany Człowiek, że najpierw zapytał o zgodę. :)
Też to znam, kiedyś na święceniu pokarmów proboszcz w mojej parafii uczył dzieci tej modlitwy
Ale się zapyyyyyytaj o jaki wyraz chodziło, podejrzewam, że coś w stylu: "żarełko".
Ja znam taką wersję: "Panie Jezu nasze słonko, pobłogosław to jedzonko, pobłogosław też to picie oraz całe nasze życie".
Już wiem, ale obiecałam, że nie wydam. :)
Prześlij komentarz