Sobota, siódma rano, szykuję się na uczelnię.
Tupot bosych stóp - Małe śmiga ze swojego pokoju do sypialni.
Zza drzwi słyszę wdzięczny monolog:
- No to hop do wyrka z tatą, a mama - do hospicjum.
29 lis 2011
8 lis 2011
Tempus fugit
Po lekcjach ładujemy się do auta zaparkowanego przy przedszkolu.
Piękna, jesienna pogoda, ptaki śpiewają, dzieci brykają po podwórku.
Be przystaje przy płocie, sekunda zadumy, po czym uroczo dorosłym tonem rzecze:
- ... I pomyśleć, że kiedyś też byłem takim kurdupelkiem...
Piękna, jesienna pogoda, ptaki śpiewają, dzieci brykają po podwórku.
Be przystaje przy płocie, sekunda zadumy, po czym uroczo dorosłym tonem rzecze:
- ... I pomyśleć, że kiedyś też byłem takim kurdupelkiem...
Posiłek
Na stół wjeżdża ryż z jabłuszkiem.
Be uprzejmie:
- Poproszę o cukier.
Chcę być dobry zarówno dla moich zębów, jak i bakterii.
Be uprzejmie:
- Poproszę o cukier.
Chcę być dobry zarówno dla moich zębów, jak i bakterii.
26 paź 2011
Chlap chlap
Zasypiamy przytuleni. Be poklepuje raz po raz moje przedramię.
W końcu dzieli się wnioskami:
- Wiesz, mamo, twoja ręka jest taka - jakby to powiedzieć - chlapliwa.
No tak, pora na dietę! ;)
W końcu dzieli się wnioskami:
- Wiesz, mamo, twoja ręka jest taka - jakby to powiedzieć - chlapliwa.
No tak, pora na dietę! ;)
25 paź 2011
Zadanie domowe
"Napiszę jak pomagam rodzicom."
I czytam post factum:
"Pomagam rodzicom na wiele sposobów - robię łóżko, wpuszczam wodę do wanny, to znowu robię grzanki lub frytki, sprzątam swój pokój...
Ale chyba najnajnajwiększą pomocą dla moich rodziców jest miłość i cierpliwość."
:D
I czytam post factum:
"Pomagam rodzicom na wiele sposobów - robię łóżko, wpuszczam wodę do wanny, to znowu robię grzanki lub frytki, sprzątam swój pokój...
Ale chyba najnajnajwiększą pomocą dla moich rodziców jest miłość i cierpliwość."
:D
24 paź 2011
Poprawczak
Koleżanka oznajmia:
- Przyszłam.
Be walczy ze sobą, jednak musi, musi to powiedzieć:
- Chyba raczej "przyszedłam".
A wszystko to przez Starszych Panów i matkę, która nieustająco tłumaczy zawiłości polszczyzny: http://subterr.wrzuta.pl/audio/0bGcpPSTUru/kabaret_starszych_panow_-_do_ciebie_szlem
- Przyszłam.
Be walczy ze sobą, jednak musi, musi to powiedzieć:
- Chyba raczej "przyszedłam".
A wszystko to przez Starszych Panów i matkę, która nieustająco tłumaczy zawiłości polszczyzny: http://subterr.wrzuta.pl/audio/0bGcpPSTUru/kabaret_starszych_panow_-_do_ciebie_szlem
19 wrz 2011
Mudruszka
- Tato, jak wygląda mudruszka?
- Nie ma czegoś takiego.
- Jest, jest. Taka roślinka.
- A gdzie to słyszałeś?
- W piosence Starszych Panów:
"Wesołe jest życie staruszka
Wesołe jak piosnka jest ta
Gdzie stąpnie, zakwita MU DRÓŻKA
I świat doń się śmieje: ha ha"
- Nie ma czegoś takiego.
- Jest, jest. Taka roślinka.
- A gdzie to słyszałeś?
- W piosence Starszych Panów:
"Wesołe jest życie staruszka
Wesołe jak piosnka jest ta
Gdzie stąpnie, zakwita MU DRÓŻKA
I świat doń się śmieje: ha ha"
4 wrz 2011
Sala kameralna
Szkoła muzyczna, dzień pierwszy.
Przyjechaliśmy pół godziny za wcześnie – zatem zwiedzane szkoły.
4 piętra, jest co robić.
Teatralnym szeptem, czyli takim, by wszyscy słyszeli, że to oto dziecię ma matkę mądrą, cierpliwą, łagodną - sumując: idealną - mówię:
- Spójrz, syneczku, tu jest sala instrumentów dętych.
- Acha…
- Popatrz, sala pianina. Może tu będziesz ćwiczył.
- Acha…
- A tu, proszę, sala, gdzie dzieci uczą się grać na skrzypcach.
- Acha…
- A tam sala kameralna…
Tracę swą idealną poświatę i zaczynam działać jak robot.
Z letargu wybija mnie jednak Be, równie dostojnie szepcząc:
- Mamo, mamo, to FANTASTYCZNIE, że tu jest sala kameralna!
- A dlaczego fantastycznie?
- No bo wreszcie będę mógł kręcić prawdziwe filmy, a nie tylko komórką!
Świetna jest ta szkoła, naprawdę!
Przyjechaliśmy pół godziny za wcześnie – zatem zwiedzane szkoły.
4 piętra, jest co robić.
Teatralnym szeptem, czyli takim, by wszyscy słyszeli, że to oto dziecię ma matkę mądrą, cierpliwą, łagodną - sumując: idealną - mówię:
- Spójrz, syneczku, tu jest sala instrumentów dętych.
- Acha…
- Popatrz, sala pianina. Może tu będziesz ćwiczył.
- Acha…
- A tu, proszę, sala, gdzie dzieci uczą się grać na skrzypcach.
- Acha…
- A tam sala kameralna…
Tracę swą idealną poświatę i zaczynam działać jak robot.
Z letargu wybija mnie jednak Be, równie dostojnie szepcząc:
- Mamo, mamo, to FANTASTYCZNIE, że tu jest sala kameralna!
- A dlaczego fantastycznie?
- No bo wreszcie będę mógł kręcić prawdziwe filmy, a nie tylko komórką!
Świetna jest ta szkoła, naprawdę!
29 sie 2011
Pytanie na spanie
Chorwacja, nad nami rozgwieżdżone niebo. I jak tu spać...
- Mamo, czy byłaś kiedyś dinozaurem?
- Nie, raczej nie. A skąd taki pomysł?
- No bo byłaś przy początku życia, a przecież życie zaczęło się od jaszczurki.
- Mamo, czy byłaś kiedyś dinozaurem?
- Nie, raczej nie. A skąd taki pomysł?
- No bo byłaś przy początku życia, a przecież życie zaczęło się od jaszczurki.
29 lip 2011
Trampolina
Wracamy z działki. Be wskazuje palcem i mówi:
- Mamo, mamo, popatrz, tam idzie chłopiec i ja go znam.
Jest starszy, ma na imię Damian i skakałem u niego na trampolinie.
- Fajny z niego kolega?
- Bardzo fajny! Raz to nawet wypchnął mnie przyjaźnie z trampoliny!
- Mamo, mamo, popatrz, tam idzie chłopiec i ja go znam.
Jest starszy, ma na imię Damian i skakałem u niego na trampolinie.
- Fajny z niego kolega?
- Bardzo fajny! Raz to nawet wypchnął mnie przyjaźnie z trampoliny!
26 lip 2011
Nawóz
Przerwa na siusiu.
Be kontemplacyjnie milknie w polu kukurydzy.
- No, roślinki pewnie się ucieszyły, że je podlałem - stwierdza Małe po akcji.
- Wodę lubią, ale czy siki to nie wiem... - wątpi tata.
- Lubią, lubią!
Mocznik jest bogaty w azot, a z azotu robi się nawóz!
Be kontemplacyjnie milknie w polu kukurydzy.
- No, roślinki pewnie się ucieszyły, że je podlałem - stwierdza Małe po akcji.
- Wodę lubią, ale czy siki to nie wiem... - wątpi tata.
- Lubią, lubią!
Mocznik jest bogaty w azot, a z azotu robi się nawóz!
13 lip 2011
Podział majątku
Tata daje Małemu 20 zł i mówi, by zaprosił koleżankę na lody. Be zadowolone śmiga z dziewczęciem do sklepiku. Po chwili ojciec wyhacza go na zakręcie:
- A gdzie reszta?
Be podaje smętne 3 złote.
- Tylko tyle? - dziwi się pater.
- No tak, bo się podzieliłem z Patrycją.
- Jak się podzieliłeś?
- No Pati wzięła sobie papierek, a mi zostawiła pieniądze.
- A gdzie reszta?
Be podaje smętne 3 złote.
- Tylko tyle? - dziwi się pater.
- No tak, bo się podzieliłem z Patrycją.
- Jak się podzieliłeś?
- No Pati wzięła sobie papierek, a mi zostawiła pieniądze.
4 lip 2011
Mleczaki
Be bada językiem miejsce po dwójce, która wypadła prawie rok temu.
Nowego zęba jak nie było, tak nie ma.
- Mamo, czy wyjdzie mi więcej tych, no..., jak to się nazywa, ... mięczaków?
Nowego zęba jak nie było, tak nie ma.
- Mamo, czy wyjdzie mi więcej tych, no..., jak to się nazywa, ... mięczaków?
25 cze 2011
Jabłonka
Wymyślamy imię dla pewnej bardzo ważnej jabłoni.
Jako że drzewo rośnie przy ulicy Radowita, kombinuję:
- Radowitka, Witka, Wicia...?
Tata dorzuca:
- Jabłonka Janka...?
Małe ochoczo włącza się w rodzinną burzę mózgów i ogłasza radośnie:
- Już wiem! ŚWIETLICA!!!
Nie mogę się nadziwić:
- Świetlica? Dlaczego takie imię?
- No bo u nas w świetlicy są komputery, a na tych komputerach są narysowane takie nadgryzione jabłka...
Jako że drzewo rośnie przy ulicy Radowita, kombinuję:
- Radowitka, Witka, Wicia...?
Tata dorzuca:
- Jabłonka Janka...?
Małe ochoczo włącza się w rodzinną burzę mózgów i ogłasza radośnie:
- Już wiem! ŚWIETLICA!!!
Nie mogę się nadziwić:
- Świetlica? Dlaczego takie imię?
- No bo u nas w świetlicy są komputery, a na tych komputerach są narysowane takie nadgryzione jabłka...
24 cze 2011
Be bankowe
Załatwiamy sprawy bankowe, czyli papierologia stosowana.
Be, po przeczytaniu pobliskich ulotek, nudzi się niemiłosiernie. Pani daje mu więc litościwie kartkę i długopis. Minuta spokoju.
Składamy podpisy, dziecię składa laurkę i radośnie wręcza ją pani w bankowym uniformie.
Czytam przez ramię:
"Lubię Panią!
Dzięki WBK mamy KASĘ!!!"
Be, po przeczytaniu pobliskich ulotek, nudzi się niemiłosiernie. Pani daje mu więc litościwie kartkę i długopis. Minuta spokoju.
Składamy podpisy, dziecię składa laurkę i radośnie wręcza ją pani w bankowym uniformie.
Czytam przez ramię:
"Lubię Panią!
Dzięki WBK mamy KASĘ!!!"
23 cze 2011
Operat
Kim Be się stanie w dorosłym stanie?
- Chcę być operatem światła, który pracuje przy telebimach na koncertach muzycznych.
...Wszystko spójne: pierwsze bowiem wypowiedziane przez Be ludzkie słowo to "ladi" - lampki.
- Chcę być operatem światła, który pracuje przy telebimach na koncertach muzycznych.
...Wszystko spójne: pierwsze bowiem wypowiedziane przez Be ludzkie słowo to "ladi" - lampki.
Waga metra
Be zasypiając:
- Ile waży metr?
- Nie da rady zważyć metra, synku.
- No to jaśniej: ile waży kilometr?
No wiesz, mamo, kilo-metr...
- Ile waży metr?
- Nie da rady zważyć metra, synku.
- No to jaśniej: ile waży kilometr?
No wiesz, mamo, kilo-metr...
10 cze 2011
Mięso
- Czy każde mięso jest ze zwierzęcia? - pyta znad talerza Małe Be.
- Każde.
- Nawet mięso ze spaghetti?!
- Nie ma innej opcji, synku.
Be myśli i myśli.
W końcu:
- No a mięso z Pana Boga?
- Jak to z Pana Boga?!
- Tak dokładniej mówiąc: z Jego instrukcji robienia zwierząt.
- Każde.
- Nawet mięso ze spaghetti?!
- Nie ma innej opcji, synku.
Be myśli i myśli.
W końcu:
- No a mięso z Pana Boga?
- Jak to z Pana Boga?!
- Tak dokładniej mówiąc: z Jego instrukcji robienia zwierząt.
8 cze 2011
Realizm
Wieczór - tradycyjna seria pytań przedsennych.
W końcu Be wypala:
- Tato, co to jest realizm?
- Powiem ci jutro, synku, teraz śpij.
Dziś rano małe przybiega do nas na bosaka z ledwo rozklejonymi oczami.
Zamiast "już nie śpię", "czy dziś jest sobota?" i innych tradycyjnych pytań, słyszymy:
- No więc co to jest realizm???
W końcu Be wypala:
- Tato, co to jest realizm?
- Powiem ci jutro, synku, teraz śpij.
Dziś rano małe przybiega do nas na bosaka z ledwo rozklejonymi oczami.
Zamiast "już nie śpię", "czy dziś jest sobota?" i innych tradycyjnych pytań, słyszymy:
- No więc co to jest realizm???
6 cze 2011
B'esteta
Gorąco w domu, upięłam więc włosy (tradycyjna burza loków wróci pewnie na jesień). Małe w trakcie obiadu bacznie mi się przygląda:
- Mamo, dziwnie wyglądasz. Jakoś ci tak głowa urosła w oczach...
- Głowa mi urosła w oczach?! :)
- No w tym sensie, że tak nagle dziś.
Rozpuszam z powrotem włosy.
- Tak lepiej?
- No tak, tak! - Be uspokojone.
Ciekawość mnie zjada, więc pytam uprzejmie:
- A powiedz mi, synku, czy jest coś, co ci się nie podoba w mamy wyglądzie?
- Ale pytasz tak ogólnie, czy o szczególiki.
- No niech będzie, że o szczególiki.
Dziecię myśli i myśli,a ja czuję się jak przed ogłoszeniem listy wyników egzaminacyjnych.
Wreszcie:
- Wszystko mi pasuje, mamo.
Ale jak mam być szczery... to jak tak patrzę na ciebie i patrzę..., to mam pewne obawy... jak ty..., jak ty..., będziesz wyglądać na starość!!!
- Mamo, dziwnie wyglądasz. Jakoś ci tak głowa urosła w oczach...
- Głowa mi urosła w oczach?! :)
- No w tym sensie, że tak nagle dziś.
Rozpuszam z powrotem włosy.
- Tak lepiej?
- No tak, tak! - Be uspokojone.
Ciekawość mnie zjada, więc pytam uprzejmie:
- A powiedz mi, synku, czy jest coś, co ci się nie podoba w mamy wyglądzie?
- Ale pytasz tak ogólnie, czy o szczególiki.
- No niech będzie, że o szczególiki.
Dziecię myśli i myśli,a ja czuję się jak przed ogłoszeniem listy wyników egzaminacyjnych.
Wreszcie:
- Wszystko mi pasuje, mamo.
Ale jak mam być szczery... to jak tak patrzę na ciebie i patrzę..., to mam pewne obawy... jak ty..., jak ty..., będziesz wyglądać na starość!!!
2 cze 2011
Kwinta
Słyszę zza drzwi jak Be trenuje na pianinie.
Pan Krzysztof:
- A seksta? Zagraj mi sekstę.
Be gra sekstę, przynajmniej tak mniemam.
- A kwinta? Z czym ci się kojarzy kwinta? - dobrotliwie zagaja pan.
Tak sformułowane pytanie to miód na uszy Be.
Odpowiedź jakoś wcale mnie nie dziwi.
- Jak to z czym?
No z nosem na kwintę przecież!
Pan Krzysztof:
- A seksta? Zagraj mi sekstę.
Be gra sekstę, przynajmniej tak mniemam.
- A kwinta? Z czym ci się kojarzy kwinta? - dobrotliwie zagaja pan.
Tak sformułowane pytanie to miód na uszy Be.
Odpowiedź jakoś wcale mnie nie dziwi.
- Jak to z czym?
No z nosem na kwintę przecież!
30 maj 2011
Goło i wesoło
Be wymyło zeby i zbiera się do szkoły.
- Mamo, czy kiedyś było tak, że nie było Polski?
- Kiedyś było nawet tak, że nie było żadnego kraju.
- Nie, nie! Chodzi o to, że była, a potem nie było.
- Wytłumacz mi lepiej.
- No, że była jakoś tam ...rozebrana.
Nie odmówię sobie tej przyjemnosci, więc wpierw badam grunt:
- A co to znaczy, że była rozebrana?
- Ech, mamo, no jakby ci to wytłumaczyć... To tak jak ja zdejmuję koszulkę.
Albo nie ja: nasz dom. Jakby ktoś przyszedł i rozebrał z niego łazienkę, ubikację... No rozumiesz chyba, taki goły!
- Mamo, czy kiedyś było tak, że nie było Polski?
- Kiedyś było nawet tak, że nie było żadnego kraju.
- Nie, nie! Chodzi o to, że była, a potem nie było.
- Wytłumacz mi lepiej.
- No, że była jakoś tam ...rozebrana.
Nie odmówię sobie tej przyjemnosci, więc wpierw badam grunt:
- A co to znaczy, że była rozebrana?
- Ech, mamo, no jakby ci to wytłumaczyć... To tak jak ja zdejmuję koszulkę.
Albo nie ja: nasz dom. Jakby ktoś przyszedł i rozebrał z niego łazienkę, ubikację... No rozumiesz chyba, taki goły!
29 maj 2011
Batory
Be na kiermaszu wylosowało kubek z patronem szkoły.
Popija zatem poranną herbatkę analizując ceramiczną fizjonomię.
- A wiesz, kim był Stefan Batory? - pyta tata.
- Prezesem naszej szkoły!
Popija zatem poranną herbatkę analizując ceramiczną fizjonomię.
- A wiesz, kim był Stefan Batory? - pyta tata.
- Prezesem naszej szkoły!
Gej
Niedzielne śniadanie. My po, Be w nieustajacym i rozgadanym trakcie.
Chwila ciszy. Małe patrzy na nas, uśmiecha się czule, przekrzywia łepetynkę i w końcu wypala:
- Jak będę dorosły, chciałbym pójść z wami na randkę...
(Pokrerowe miny. Już wiemy, że kroi się ciekawa dyskusja.)
- A wiesz, co to jest randka?
- No wiem, spotkanie.
- Ale to takie szczególne spotkanie, na które chłopaki chodzą z dziewczynami. Z rodzicami nie chodzi się na randki. Na takie spotkanie mógłbyś iść np. z Patrycją. A z Kacprem już nie bardzo.
- Ale, tato, chłopaki też mogą. Wtedy to się nazywa gej!
(O, tego jeszcze nie przerabialiśmy!)
...I wiem też, jak się nazywa dziewczyna, która chodzi na randki z dziewczyną. Gejzerka!!!
Chwila ciszy. Małe patrzy na nas, uśmiecha się czule, przekrzywia łepetynkę i w końcu wypala:
- Jak będę dorosły, chciałbym pójść z wami na randkę...
(Pokrerowe miny. Już wiemy, że kroi się ciekawa dyskusja.)
- A wiesz, co to jest randka?
- No wiem, spotkanie.
- Ale to takie szczególne spotkanie, na które chłopaki chodzą z dziewczynami. Z rodzicami nie chodzi się na randki. Na takie spotkanie mógłbyś iść np. z Patrycją. A z Kacprem już nie bardzo.
- Ale, tato, chłopaki też mogą. Wtedy to się nazywa gej!
(O, tego jeszcze nie przerabialiśmy!)
...I wiem też, jak się nazywa dziewczyna, która chodzi na randki z dziewczyną. Gejzerka!!!
28 maj 2011
Warzywko
Małe dopytuje z wanny:
- Tatooooo! Czy człowiek jest rośliiiną?
- Nie, dlaczego?
- Bo jak się człowieka obleje wrzątkiem, to przecież zejdzie mu skóra.
Pomidorowi też!
- Tatooooo! Czy człowiek jest rośliiiną?
- Nie, dlaczego?
- Bo jak się człowieka obleje wrzątkiem, to przecież zejdzie mu skóra.
Pomidorowi też!
Piegi
Jedni liczą przed snem barany, Be liczy piegi na mojej ręce.
- Jeden, dwa..., pięć..., dziesiąć...
Sporo masz tych piegów, mamo!
I chyba wiem dlaczego aż tyle - prawdopodobnie mieszka w tobie słońce!
- Jeden, dwa..., pięć..., dziesiąć...
Sporo masz tych piegów, mamo!
I chyba wiem dlaczego aż tyle - prawdopodobnie mieszka w tobie słońce!
26 maj 2011
Problem
Be czyta z tatą książkę o uczuciach.
- A ty kiedy się smucisz, synku?
- Najbardziej to się smucę, gdy macie z mamą jakiś problem i nie pozwalacie mi go rozwiązać...
...A przecież ja mam w głowie tyle neuronów, ile planet ma wszechświat!!!
- A ty kiedy się smucisz, synku?
- Najbardziej to się smucę, gdy macie z mamą jakiś problem i nie pozwalacie mi go rozwiązać...
...A przecież ja mam w głowie tyle neuronów, ile planet ma wszechświat!!!
Dzień Mamy
Rankiem uściskał mnie taki oto, tworzony ukradkiem, poemat:
(pisownia oryginalna)
"Kocham cie mamo... Najbardziej w wszechświecie
i chyba wszyscy wy o tym wiecie.
A dlatego dzień mamy świętujemy,
no bo przecież zawsze kochać mame chcemy.
Jak już wszyscy na świecie wiecie,
to stracić mamy pszecież nie chcecie.
Więc opiekujmy i troszczmy sie o nią,
i nie mówcie do niej: mama jes do banii,
tylko bądźcie dla mamy bardzo kochani!
Te wszystkie prezęty, które daliśmy (lub wybrałem...)
... są z okazjii Dnia Mamy!!!"
:)
(pisownia oryginalna)
"Kocham cie mamo... Najbardziej w wszechświecie
i chyba wszyscy wy o tym wiecie.
A dlatego dzień mamy świętujemy,
no bo przecież zawsze kochać mame chcemy.
Jak już wszyscy na świecie wiecie,
to stracić mamy pszecież nie chcecie.
Więc opiekujmy i troszczmy sie o nią,
i nie mówcie do niej: mama jes do banii,
tylko bądźcie dla mamy bardzo kochani!
Te wszystkie prezęty, które daliśmy (lub wybrałem...)
... są z okazjii Dnia Mamy!!!"
:)
23 maj 2011
Syn marnotrawny
Małe zapoznaje się z rynkową fontanną. Matka - ze straganami.
Kolanko - co ważne - jeszcze niezbyt zdrowe.
- Chodź tu do mnie na chwilę, zobacz, jakie fajne rzeczy!
Be się ociąga, ale w końcu krokiem skazańca podchodzi.
Na straganie ręcznie wydziergane serwetki, kolczyki, broszki, matrioszki...
Błyskawicznie rączki Be zwijają się w kokardkę, głowa w dół, a w głosie wyrzut:
- Mamo, niepotrzebnie tu przyszedłem!
Marnujesz mnie!
- ???
- No w sensie, że mnie zużywasz!
Kolanko - co ważne - jeszcze niezbyt zdrowe.
- Chodź tu do mnie na chwilę, zobacz, jakie fajne rzeczy!
Be się ociąga, ale w końcu krokiem skazańca podchodzi.
Na straganie ręcznie wydziergane serwetki, kolczyki, broszki, matrioszki...
Błyskawicznie rączki Be zwijają się w kokardkę, głowa w dół, a w głosie wyrzut:
- Mamo, niepotrzebnie tu przyszedłem!
Marnujesz mnie!
- ???
- No w sensie, że mnie zużywasz!
18 maj 2011
Cara mia
Poemat jeszcze ciepły i kto wie, czy w wersji ostatecznej:
"No a nasza mama jest bardzo kochana.
Choć czasami kary daje, nikt nikomu nie oddaje.
No a skoro mama jest taka kochana,
powiedziałem wierszyk,
co śpiewam od rana"
"No a nasza mama jest bardzo kochana.
Choć czasami kary daje, nikt nikomu nie oddaje.
No a skoro mama jest taka kochana,
powiedziałem wierszyk,
co śpiewam od rana"
Subskrybuj:
Posty (Atom)