Niedzielne śniadanie. My po, Be w nieustajacym i rozgadanym trakcie.
Chwila ciszy. Małe patrzy na nas, uśmiecha się czule, przekrzywia łepetynkę i w końcu wypala:
- Jak będę dorosły, chciałbym pójść z wami na randkę...
(Pokrerowe miny. Już wiemy, że kroi się ciekawa dyskusja.)
- A wiesz, co to jest randka?
- No wiem, spotkanie.
- Ale to takie szczególne spotkanie, na które chłopaki chodzą z dziewczynami. Z rodzicami nie chodzi się na randki. Na takie spotkanie mógłbyś iść np. z Patrycją. A z Kacprem już nie bardzo.
- Ale, tato, chłopaki też mogą. Wtedy to się nazywa gej!
(O, tego jeszcze nie przerabialiśmy!)
...I wiem też, jak się nazywa dziewczyna, która chodzi na randki z dziewczyną. Gejzerka!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz