4 wrz 2011

Sala kameralna

Szkoła muzyczna, dzień pierwszy.
Przyjechaliśmy pół godziny za wcześnie – zatem zwiedzane szkoły.
4 piętra, jest co robić.

Teatralnym szeptem, czyli takim, by wszyscy słyszeli, że to oto dziecię ma matkę mądrą, cierpliwą, łagodną - sumując: idealną - mówię:


- Spójrz, syneczku, tu jest sala instrumentów dętych.

- Acha…

- Popatrz, sala pianina. Może tu będziesz ćwiczył.

- Acha…

- A tu, proszę, sala, gdzie dzieci uczą się grać na skrzypcach.

- Acha…

- A tam sala kameralna…


Tracę swą idealną poświatę i zaczynam działać jak robot.
Z letargu wybija mnie jednak Be, równie dostojnie szepcząc:


- Mamo, mamo, to FANTASTYCZNIE, że tu jest sala kameralna!

- A dlaczego fantastycznie?

- No bo wreszcie będę mógł kręcić prawdziwe filmy, a nie tylko komórką!
Świetna jest ta szkoła, naprawdę!

Brak komentarzy: