23 maj 2011

Syn marnotrawny

Małe zapoznaje się z rynkową fontanną. Matka - ze straganami.
Kolanko - co ważne - jeszcze niezbyt zdrowe.

- Chodź tu do mnie na chwilę, zobacz, jakie fajne rzeczy!

Be się ociąga, ale w końcu krokiem skazańca podchodzi.
Na straganie ręcznie wydziergane serwetki, kolczyki, broszki, matrioszki...

Błyskawicznie rączki Be zwijają się w kokardkę, głowa w dół, a w głosie wyrzut:

- Mamo, niepotrzebnie tu przyszedłem!
Marnujesz mnie!

- ???

- No w sensie, że mnie zużywasz!

Brak komentarzy: