Małe zapoznaje się z rynkową fontanną. Matka - ze straganami.
Kolanko - co ważne - jeszcze niezbyt zdrowe.
- Chodź tu do mnie na chwilę, zobacz, jakie fajne rzeczy!
Be się ociąga, ale w końcu krokiem skazańca podchodzi.
Na straganie ręcznie wydziergane serwetki, kolczyki, broszki, matrioszki...
Błyskawicznie rączki Be zwijają się w kokardkę, głowa w dół, a w głosie wyrzut:
- Mamo, niepotrzebnie tu przyszedłem!
Marnujesz mnie!
- ???
- No w sensie, że mnie zużywasz!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz