Akcja "kolanko". Koczujemy na dzieciecej izbie przyjęć drugą godzinę.
Be próbuje sobie zorganizować czas.
- Tato, czy możemy pójść do restauracji?
- W szpitalu nie ma restauracji.
- Jest, jest, ja widziałem!
Be prowadzi więc ojca-niedowiarka pod wskazany adres.
I owszem, jest nawet szyld.
I owszem, na "R".
Tata czyta: "REJESTRACJA".
Ale tylko tata.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz