Be rzuca mi na kolana niebieską kartkę i z dumą ogłasza:
- Dostałem piątkę za scenkę!
Czytam:
"Zuza: - Moja mama jest psem na esemesy. W ogule nie ma dla mnie czasu. Pomożesz mi jakoś? Be: - Całuj psa w nos! Z moją mamą jest tak samo! Kiedy próbuję ją odciągnąć od komórki, zaczyna wieszać na mnie psy. Zuza: - Oj Be, my to mamy pieskie życie!..."
Robi się gorąco.
- Jest jeszcze druga piątka za opis psa. I trzecia: za kalendarz pogody. No i plusik z zachowania na angielskim.
Stan przedzawałowy. Plusik z ZACHOWANIA?!
- A, i czwórka z dyktanda. Mamo, dziś przeszłem sam siebie!
Uf.
5 komentarzy:
:) Ach, te wspólczesne matki, jak one nie mają czau dla swych dzieci ... a pies jaki przydatny :)
Założę się, że lekcja była o związkach frazeologicznych. Zupełnie nie wiem o co chodzi z tą komórką. ;)))
No i miał rację, ze przeszedł :))))
On nie przeszedł, droga Ewo, on przeszł. ;)
Z tą komórką?
Zapewne chodziło o scenkę, w której mama wiesza psy na komórce. Dosłownie wiesza i dosłownie na komórce, pewnie na jej ścianie. Be, przeszkodziwszy mamie próbą odciągnięcia od komórki, zostaje wykorzystany do wieszania psów zamiast rzeczonej komórki.
Całość od razu wydawała mi się jasna i oczywista ^^
Prześlij komentarz