Z cyklu "Rozmowy po zmierzchu" tym razem na tapecie siusiaki i oprzyrządowanie żeńskie. Przeciekawe rozmowy się toczą, w końcu mówię:
- Wiesz, Be, jest inna, taka bardziej dorosła nazwa na siusiaka: penis.
- O, super! Od dziś będę się chodził wypenisać.
7 komentarzy:
No, niewątpliwie dorośleje Ci syn :)))
Jak w czasie lekcji Be jutro zgłosi nauczycielce chęć wypenisania się, to padnę.
;)
:) U nas toczą się podobne rozmowy.
Syn na hasło "pochwa" odpowiedział "dziwnie..." :)
Bo słowo "pochwa" to jakiś dramat.
Ha ha ha
Nieźle kombinuje. :D
Ty padniesz, ale najpierw nauczycielce szczęka spadnie na podłogę :) Niedawno moja koleżanka miała tego typu problem. Jej syn jest w wieku Twego Be. I właśnie po takich rozmowach uświadamiających, jej syn z innymi chłopcami w klasie nadmiernie (zdaniem pani nauczycielki-pani pedagog) interesowali się sprawami płci, anatomii. Wiadomo jak wygląda zachowanie dzieciaków w grupie. Trafiło na taką durną panią, że zrobiła z tego aferę na całą szkołę, łącznie zebraniem rodziców. Zbulwersowana pani się darła, że to nienormalne, że dzieci w tym wieku wykazują aż takie zainteresowanie płciowością, że to zboczenie, że napewno mają dostęp do filmów porno. Bo skąd u takich małych dzieci takie zainteresowania. Co za czasy, że zły dotyk, i temu podobne durne nadinterpretacje. Wiesz jaki horror przeżyła moja koleżanka i jeszcze paru rodziców. Dzieciakom dawno przeszło, a nad szkołą wisiała chmura paranoi przez następne trzy miesiące - dzieci przez ten czas były obserwowane przez panią pedagog, czy przypadkiem całkiem się nie zboczyły. Od nowego roku dziecko przeniesione zostało do innej szkoły.
Bo te nazwy jakoś tak dziwnie brzmią :)))) A ich potoczne zamienniki jeszcze gorzej...
Prześlij komentarz