Dziś Małe Be się ożeniło. Ślub planowano od dawna: środa, duża przerwa. Kapłan pod postacią Zuzy wykonał z plasteliny obrączki, przygotował zaproszenia oraz poprowadził ceremonię. Publiczność - zgodnie z relacją Be - dopisała. Przewaga dziewczyn ale:
- Było też dwóch chłopaków. Miłosz popatrzył, popatrzył i poszedł, a Stachu powiedział Zuzi, że upadła na głowę. No i Zuza się rozpłakała. Ale myślę, że to też ze wzruszenia, bo to był piękny ślub!
- A na czym polegało zawarcie małżeństwa?
- Mogliśmy się z Helą pocałować w usta.
...Ale wiesz, mamo, po ślubie to wszystko się zmienia. Zaraz przyszła pani i powiedziała, że mamy zakaz całowania. A przed ślubem zakazu nie było!
11 komentarzy:
Z takim autorytetem nie będę dyskutować. Widocznie się zmienia...
Taaaa, zakaz całowania... bo to w ogóle jest niedobre, brzydkie i ble... taaa, czego ta szkoła dzieci uczy.
No tak, zbajerował Helę, a ślub wziął z Zuzą. I nie lepiej było na kartę rowerową, całowanie by było legalne :)
Ślub oczywiście z Helą. Zuza robiła za kapłana! Muszę doprecyzować zatem.
No tak, te śluby zmieniają wszystko:)
Czy ta pani czasem nie od Palikota, ze tak na opak? ;-)
Och, posądziłam Be, że tak z kwiatka na kwiatek, a tu stałość w uczuciach godna stawiania za wzór tym doroślejszym chłopakom. Zatem zwracam honor młodemu żonkosiowi :). I wszystkiego dobrego na nowej drodze życia :)
Moja Juniorka uważa, ze całowanie to nic ciekawego - tylko zęby, język, ślina...
żeby to wszyscy faceci tacy byli jak Be ;)
hehehehe:D rozwalił właśnie tym tekstem pół mojego pokoju w pracy - parskamy:-) sory! Musiałam przeczytać na głos, co znalazłam:-)
... a przed ślubem nie było zakazu! Kapitalne:D:D:D
Niech pokój będzie z Wami!
Prześlij komentarz