Ciocia Ewa wpadła z kolacją. Małe, rzecz jasna, podkręcone i w skowronkach. Drapie się, wierci, przeciąga, gada.
Próbuję ustawiać:
- Jedz spokojnie!
- No jem spokojnie.
- Nie, nie jesz.
- Nie zrozumiałaś, mamo. Powiedziałem: jem przecinek spokojnie.
8 komentarzy:
Umarłam kropka sikam wykrzyknik ;)
Dwukropek zamknąć nawias
drżę! a jak mój (przypadkiem) okaże się równie inteligentny? czy ja dam radę?? lepiej zacznę się już przygotowywać...
cu-dow-ne!
A mój kochany niespełna dwulatek - Franio, kiedy czytałam mu Dumbo i była tam mysz Tymoteusz, pokazuje obrazek myszki i mówi: "Mateus", a ja próbuję tłumaczyć: "Nie to nie jest Mateusz, tylko TYmoteusz." W odpowiedzi zdenerwowane: "Nie, ja Nanio jestem! Tu Mateusz (wskazują obrazek)."
Taka świadomość metajęzykowa w tym wieku źle wróży... wiem, bo mam podobny, nieco tylko starszy egzemplarz w domu. Ale na pocieszenie od naszej Pani psycholog: facet humanista to jeszcze nie koniec świata - nawet karierę łatwiej mu zrobić np. na sfeminizowanych uczelniach;)
To jest dziecko filologów polskich. Nie miało szans....
To tak jak u mnie:) Mało tego, dziecko ma jeszcze dwie przyrodnie siostry-polonistki. Ale - surprise - Starsza woli matematykę i w niej wszystkie nasze nadzieje:))
Starsza, uciekaj! ;)
Prześlij komentarz