Msza dla dzieci. Odświeżam klimaty.
Be radośnie czai się przy stopniach i poluje na mikrofon.
- Dzieci, dziś niedziela miłosierdzia, widzicie Jezusa na mojej szacie? Ma wyszyte takie dwa promienie, jeden czerwony, drugi biały. Czy to znaczy, że Jezus jest Polakiem? ... Nieee. Kim jest Pan Jezus?
Nieśmiały głos z offu:
- Murzynem?
O dziwo, to nie Be. Się spłakałam.
Ksiądz ciągnie dalej:
- A te promienie z czym się wam kojarzą? Czerwony symbolizuje...
- Krew - odpowiada dziewczynka.
- Dobrze. A białe? Podpowiem, że to jest niezbędne do życia każdemu człowiekowi.
Małe skacze jak sprężynka, obie ręce w górze. Ksiądz podsuwa mikrofon.
- ŚNIEG! - Be puchnie z dumy i macha do widowni.
Wszystko w normie.
Kapłan niezmordowanie ciągnie temat:
- Czasem jest tak, że mama mówi raz, mówi dwa, mówi trzy razy, a dziecko nie słucha. Wtedy trzeba przemówić inaczej, skoro uszka nie słuchają. Do czego trzeba przemówić takiemu dziecku...?
I tu znów szczęśliwa chwila. Mikrofon trafia wprost pod brodę Be.
Małe wniebowzięte ogłasza na cały kościół:
- Do tyłka!
Ulga; tym razem mi nie machał.
8 komentarzy:
Zaśmiałam się do łez :D
haha można i tak ;)
Mnie ksiądz w dzieciństwie podczas mszy tak uświadomił, że zwierzęta nie umierają, a zdychają. To było dla mnie jak kubeł zimnej wody ... taki wulgaryzm z ust księdza?! ;)
:D Czad :)
Swoją drogą na takich mszach często coś fajnego można usłyszeć :) A jak ksiądz dobry to świetnie potrafi dalej obracać tematem :)
Michał, plus modlitwa powszechna, w której zawsze dominuje modlitwa "za chleb", "za wodę" i "o zdrowie Jana Pawla II". :)
uwielbiam
uwielbiałam msze dla dzieciaków, wlasnie dla takich tekstów :)
boskie :)
umarłam ! ! śmiech mnie rozsadza;-) Kapitalne ! !
Prześlij komentarz