- Mogę wziąć aparat pod prysznic? - próbuje Be.
- Nie - odpowiadam prosto i na temat.
- Ale, ale. W sumie to pytanie do taty było.
- Jak mama mówi nie, to tata też mowi nie - wygłaszam podręcznikową mantrę.
- Ale ja zapytam jednak.
I krzyczy:
- Tatooooo, czy mogę wziąć aparat fotograficzny pod pryszniiiic?
- Nie - rozwiewa wątpliwości pater. Niby.
- Ta odpowiedź się nie liczy!
- Bo?
- No bo ty, tato, ściągasz od mamy!
2 komentarze:
Trzeba było odpowiedzieć: "tak" i całej dyskusji by nie było ;)
Michał, bierz się za podręczniki! :)
Prześlij komentarz