6 sty 2012

Negocjacje

- Mogę wziąć aparat pod prysznic? - próbuje Be.

- Nie - odpowiadam prosto i na temat.

- Ale, ale. W sumie to pytanie do taty było.

- Jak mama mówi nie, to tata też mowi nie - wygłaszam podręcznikową mantrę.

- Ale ja zapytam jednak.
I krzyczy:

- Tatooooo, czy mogę wziąć aparat fotograficzny pod pryszniiiic?

- Nie - rozwiewa wątpliwości pater. Niby.

- Ta odpowiedź się nie liczy!

- Bo?

- No bo ty, tato, ściągasz od mamy!

2 komentarze:

~M pisze...

Trzeba było odpowiedzieć: "tak" i całej dyskusji by nie było ;)

zorka pisze...

Michał, bierz się za podręczniki! :)