17 lip 2014

Na wdechu

Wyganiam dziecię na dwór.

- Ładna pogoda, weź hulajnogę, zobacz, czy jest Maks i wio.

Po chwili Be wpada do domu:

- Maksa nie ma, bo nie chce.

- To znaczy, że Maksa nie ma, czy że jest, ale nie chce wyjść na dwór? - pytam dla zasady.

- Oj no...  - głębokie westchnięcie. - Maksa nie ma. Pomyślałem, że jak ci to powiem, to ty od razu zapytasz, dlaczego nie jestem na dworze, więc ci odpowiedziałem czemu nie. Bo nie chcę.

1 komentarz:

Unknown pisze...

Dziecięca logika nie zna granic. Swoją ... ćwiczy na mnie 4-ro letni wnuk Kamil - brzuch boli ... ze śmiechu oczywiście.