Przechwyciłam list do ukochanej:
"Hela, jóż cię nie kocham. Jeśli masz mnie lubić, to proszę. Ja ciebie lubię, ale kochać - to jóż za wiele. Ania - to jest dziewczyna moich marzeń.
Be
Ps. Koniec naszej miłości."
I drugi do Ani:
"Ania, lubię cię o wiele bardziej niż pszypuszczałem. Tak się nakręciłem na punkcie Heli, że o mało co bym o tobie zapomniał. Mówie ci - jesteś dziewczyną moich marzeń!
Be"
Biedne Be; siedzi teraz i produkuje dwie nowe laurki miłosne. O lubieniu.
3 komentarze:
jestem popłakana z radości. To znaczy, tfu, ze wzruszenia z powodu szczerości i umiejętności ubierania uczuć w słowa...
to sie nazywa Walęntynkowa Interwencja! ;)
Rozumiem doskonale, moja wnuczka 7 latka ma sześciu narzeczonych.Pytam sie kiedyś dlaczego akurat Ten - odpowida -bo
babciu On ma taką uśmiechniętą buzię.Pozdrawiam.
Jagoda
Prześlij komentarz